Żakowski o budżecie: Kaczyński będzie musiał głosować za, żeby pójść na rękę Dudzie. To perwersyjna sytuacja

Według Jacka Żakowskiego pomysł nowelizacji budżetu może mieć problemy z uzyskaniem większość sejmowej. - Pan Gowin nie jest zachwycony tą nowelizacją. I jeszcze mamy PSL - wyliczał w TOK FM. Zdaniem Żakowskiego głosowanie w sprawie nowelizacji to także wyzwanie dla opozycji. - Wyobraźmy sobie, przychodzą związkowcy pod Sejm, krzyczą: "Dajcie nam pieniądze". A premier odpowiada: "Nie możemy, bo Kaczyński nie pozwala na nowelizację".
Rząd ma już gotowy pomysł na znalezienie 24 mld zł, których brakuje budżetowi. Ale sam plan to nie wszystko. Bo żeby nowelizacja budżetu na 2013 rok weszła w życie, potrzebna jest zgoda sejmowej większości. A z tym koalicja może mieć kłopoty. Bo przewagę w Sejmie ma minimalną.

- Pan Gowin nie jest zachwycony tą nowelizacją. I jeszcze mamy PSL. Czy można uskładać większość. Nie mam pewności, czy się uda - mówił Jacek Żakowski w "Poranku Radia TOK FM".

Budżet podzieli PO?

Według prof. Wiesława Władyki, publicysty tygodnika "Polityka", o jednomyślności wśród posłów Platformy Obywatelskiej zdecyduje... kalendarz wyborczy. - Nie wyobrażam sobie, żeby Jarosław Gowin i jego frakcja wyłamała się z dyscypliny przed ostatecznym rozstrzygnięciem wyborów przewodniczącego PO. Bo byłoby to odebrane przez partyjny elektorat jako zachowanie nielojalne - mówił w TOK FM.

Krytycy mają problem

W przypadku tąpnięcia w koalicji, o losach nowelizacja zdecydują najwięksi krytycy rządu. Zdaniem Jacka Żakowskiego sytuacja opozycji wcale nie jest komfortowa. - Czy napięcie polityczne w Sejmie jest tak duże, że posłowie opozycji są skłonni zrobić nam przykrość, żeby dokuczyć premierowi? - pytał.

Nie bez znaczenia jest to, że głosowanie nad nowelizacją może się zbiec z zapowiedzianymi już protestami związkowców.

- Wyobraźmy sobie, protestujący związkowcy przychodzą pod Sejm, krzyczą: Dajcie nam pieniądze! A premier odpowiada im: Nie mogę, bo Jarosław Kaczyński nie pozwala nam na nowelizację budżetu. I Kaczyński będzie musiał głosować za, żeby pójść na rękę Piotrowi Dudzie. To perwersyjna sytuacja.

Opozycja musi też postawić sobie pytanie, o wymierne skutki głosowania przeciwko nowelizacji. - Czy można zablokować ten projekt bez narażania się na zawirowania na rynkach finansowych? Na ryzyko, że będziemy mieli kłopoty ze sprzedażą naszych obligacji. W tym roku na szczęście jesteśmy zabezpieczeni. Ale kiedyś będzie trzeba zacząć zabezpieczać potrzeby pożyczkowe na przyszły rok. I w interesie wszystkich jest, żeby nasze obligacje nie były zbyt drogie - mówił Maciej Samcik z "Gazety Wyborczej".