Schudrich wyjaśnia: Najgorszy dzień dla diaspory od lat 30.? Chodziło mi o żywność. I to w wolnej Polsce

Naczelny rabin Polski Michael Schudrich określił wczoraj zakaz uboju rytualnego jako "najgorszy dzień dla koszernej żywności w życiu diaspory żydowskiej w Polsce od lat trzydziestych". Sformułowanie wywołało lawinę krytyki. W rozmowie z nami rabin zaznacza jednak, że chodzi mu wyłącznie o sprawę uboju. Podkreśla też, że nie odnosił się w swojej wypowiedzi do lat okupacji, ponieważ "Polska nie była wtedy wolna".
Zdaniem Schudricha zwolennicy zakazu uboju rytualnego posłuchali nieprawdziwych głosów mówiących, że jest to wyjątkowo okrutna praktyka. Zapomnieli tymczasem o tych, w których ten przepis bezpośrednio uderza, czyli wspólnotach religijnych. Gdy pytamy go o ustawę z 1997 r. o stosunku państwa do gmin wyznaniowych żydowskich, odpowiada: - Prawo się zmieniło. Można nadal interpretować zapis o "dbaniu o zaopatrzenie w koszerną żywność oraz o ubój rytualny" (art. 9 ustawy z 1997r. o stosunku państwa do gmin wyznaniowych żydowskich) na naszą korzyść. Nie mamy jednak oficjalnej wykładni prawa w tej kwestii. Jak mamy mieć pewność, że prowadzony przez nas ubój będzie odtąd legalny? Nie jestem prawnikiem, nie mogę tego ocenić.

Czy potrzebny jest kompromis?

- Gdy byłem w Tykocinie i uczestniczyłem w uboju rytualnym, lekarz weterynarii zgłosił sprawę do prokuratury. Prokuratura orzekła, że działaliśmy zgodnie z ustawą, i sprawę umorzyła. Ale czy po odrzuceniu ustawy o uboju interpretacja ta będzie utrzymana? Tego nie wiemy - podsumował rabin. Dodał też, że ustawa dotyczy tylko gmin żydowskich, co oznacza, że wykluczone są z niej inne mniejszości religijne, jak choćby polscy Tatarzy. Jego zdaniem prawo powinno jednoznacznie zezwalać wszystkim mniejszościom na ubój rytualny na własny użytek. Inaczej będzie to poważne ograniczenie wolności religijnej.

Eksperci twierdzą jednak, że nie stanowi to aż tak wielkiego problemu, jak uważa rabin Schudrich. - W krajach, gdzie dopuszcza się ubój rytualny na potrzeby wspólnot wyznaniowych, np. w Niemczech, Wlk. Brytanii czy Danii, opracowano metody ogłuszania bydła w taki sposób, który akceptują gminy muzułmańskie - powiedziała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Dorota Wilad, szefowa Fundacji IusAnimalia - Nie ma powodu, żeby do takiego kompromisu nie doszło w Polsce - dodała.

Chodzi wyłącznie o żywność

Michael Schudrich poprosił też, aby nie interpretować błędnie jego wczorajszej wypowiedzi: - Owszem, to najgorsza sytuacja dotycząca koszernej żywności od lat 30. Ale tyczy się to tylko tej kwestii. O latach okupacji nawet nie chcę wspominać, ponieważ Polska nie była wtedy wolna. Natomiast za czasów wolnej Polski jest to pierwsze takie wydarzenie od przyjęcia w 1939 r. ustawy zakazującej od 1943 r. uboju rytualnego.