"Ks. Lemański jak samotny szeryf. Trudno nie czuć do niego sympatii. To on w oczach ludzi stanął w obronie dzieci z in vitro"

Wg Piotra Kraśki, ks. Lemański powinien się poddać dekretowi abp. Henryka Hosera. Bo najbardziej szkodzi swojej sprawie. - Wypowiedzi na temat arcybiskupa były bardzo niefortunne. Kierowały sprawę w stronę wątków seksualnych. Teraz mówi, że dalej jest proboszczem... Na początku można było mieć wrażanie, że to proboszcz z Kościoła Franciszka. Zastanawiam się, czy nie przekroczył granicy, po której trudno jest go bronić - mówił w TOK FM.
Ks. Wojciech Lemański i parafianie z Jasienicy, nie wpuścili na plebanię delegacji z kurii. Ksiądz nie zamierza opuszczać parafii. Bo jak utrzymuje, złożenie odwołania wstrzymuje wykonanie dekretu abp. Henryka Hosera, który skierował księdza na emeryturę.

- Ksiądz Lemański trochę zaczyna przypominać Gary'ego Coopera z filmu "W samo południe". Takiego samotnego szeryfa. Trudno nie czuć do niego sympatii. To człowiek, który w swoim pojęciu i w oczach ludzi, stanął w obronie dzieci z in vitro - chwalił w "Poranku Radia TOK FM" Piotr Kraśko z TVP.

Ale dziennikarz widzi też błędy, jakie popełnia duchowny. Najważniejszym było przywołanie postaci kardynała Keitha O'Briena, podczas krytyki abp. Hosera.

- To było nieszczęśliwe posunięcie. Bo kierowało sprawę w stronę wątków seksualnych, co było nie na miejscu. Teraz mówi, że dalej jest proboszczem, stawia go w trudnej sytuacji. Na początku można było mieć wrażanie: oto jest proboszcz z Kościoła Franciszka. Zastanawiam się, czy nie przekroczył granicy, po której trudno jest go bronić. Mimo całej sympatii dla niego - uważa Kraśko.

Sytuacja jest oczywista. Ks. Lemański nie jest proboszczem

Michał Szułdrzyński nie ma wątpliwości, że ksiądz Lemański nie jest już proboszczem parafii w Jasienicy. Bez względu na to, co sam na ten temat mówi. - Odwołanie nie zawiesza decyzji. Jeśli chciałby być w zgodzie z Kodeksem kanonicznym, to powinien poddać się decyzji arcybiskupa - mówił dziennikarz "Rzeczpospolitej" w TOK FM.

Według dziennikarza, abp Hoser miał podstawy, żeby ukarać ks. Lemańskiego. - Mam wrażenie, że na przykład w kwestii in vitro nie do końca prezentuje on stanowisko Kościoła - podkreślał. Ale nie oznacza to, że Szułdrzyński nie ma wątpliwości co do zachowania przełożonego księdza z Jasienicy.

- Nie zwiększa mojej sympatii do abp. Hosera oskarżenie wygłoszone przez ks. Lemańskiego. Dotyczące pytania, czy ksiądz jest obrzezany. Jeśli się tak stało, to było to wysoce niestosowne. Ale to nie sprawia, że arcybiskup nie ma racji. Nie podoba mi się takie przedstawianie sprawy: zły biskup kontra dobry proboszcz.

"Kostyczny Kościół odpychający kontra Kościół rozumiejący"

Zdaniem dziennikarki "Gazety Wyborczej" Agaty Nowakowskiej, sprawa proboszcza z Jasienicy doskonale pokazuje, że polscy hierarchowie "nieprzyjaznym okiem patrzą na księży, którzy mają swoje zdanie".

- W sprawie in vitro ks. Lemański nie bronił tego typu zabiegów. Chodziło mu o pewien ton wypowiedzi ludzi Kościoła na ten temat. Chciał, żeby nie dzielić wiernych na lepszych i gorszych. Moim zdaniem jego wypowiedzi były ludzkim gestem w stosunku do ludzi, którzy się zetknęli z problemem bezpłodności - uważa Nowakowska.

Dla niej wydarzenia dotyczące ks. Lemańskiego, pokazuje bardzo ważny problem polskiego Kościoła. - Hierarchowie podjęli decyzję nie patrząc na parafian. To Kościół, który nie słucha głosu swojego ludu. Z jednej strony mamy Kościół kostyczny, który nie dyskutuje, odpycha wszystkich, którzy mają wątpliwości. A z drugiej jest Kościół, który chce być blisko wiernych i nie wyrzucać tych, którzy mają wątpliwości i problemy.

Ale mimo długiej listy pochwał pod adresem ks. Wojciecha Lemańskiego, także dziennikarka "GW", uważa, że duchowny powinien poddać się decyzji przełożonego. - Bo to, że się nie poddaje dekretowi arcybiskupa, działa na jego szkodę.



Więcej o: