Kuria oświadcza: Abp Hoser nie pytał o obrzezanie. To byłoby bezsensowne

Kuria Biskupia Warszawsko-Praska pierwszy raz zajęła stanowisko ws. sporu między arcybiskupem Henrykiem Hoserem a ks. Wojciechem Lemańskim. Wczoraj proboszcz ujawnił w TOK FM, że hierarcha wypytywał go o to, czy jest obrzezany. Kuria zaprzecza. ?Imputowanie Księdzu Arcybiskupowi, że miałby dopytywać ks. Lemańskiego o znak obrzezania i o przynależność do Narodu Żydowskiego, jest bezsensowne z powodu braku motywów i celu? - czytamy w oświadczeniu.
- Abp Hoser sugerował, że nie powinienem prowadzić dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. W pewnym momencie dość emocjonalnie zapytał, czy jestem obrzezany. Zatkało mnie. Spytałem wtedy: "Ale o co ksiądz arcybiskup pyta? Jak można?" - ujawnił ksiądz Wojciech Lemański w wywiadzie dla TOK FM. Chodzi o słynne spotkanie Lemańskiego z Hoserem.

Niepokorny proboszcz z Jasienicy, który decyzją arcybiskupa, został odwołany z parafii, mówił o "niestosownym zachowaniu" biskupa od kilku dni. Lemański nie zgadza się z decyzją, chce się odwołać do Stolicy Apostolskiej.

W oświadczeniu kurii czytamy, że wypowiedź ks. Lemańskiego "w całości nie odpowiada prawdzie". Według kościelnej dokumentacji rozmowa z 4 stycznia 2010 r. dotyczyła: stosunku ks. Lemańskiego do przełożonych diecezjalnych i dekanalnych i problemu dwóch z księży w kontekście wyborów doradczych.

Była symbolika żydowska

W oświadczeniu czytamy również, że omawiano "sprawy wystroju liturgicznego w kościele w Jasienicy, a szczególnie użycia symboliki religii żydowskiej w katolickiej przestrzeni liturgicznej. Dotyczyło to zrealizowanego bez uzgodnień z Kurią Biskupią wystroju prezbiterium i projektu pomnika poświęconego zamordowanym Dzieciom Betlejemskim. Symbolika tego ostatniego nie jest zgodna z zapisem Ewangelii. Poza tym każda trwała inwestycja wymaga zatwierdzenia przez diecezjalną Komisję ds. Sztuki i Budownictwa Sakralnego. Mimo braku takich zatwierdzeń, o które proboszcz z Jasienicy nigdy nie prosił, abp Hoser nie nakazał ich usunięcia". W oświadczeniu znajduje się również zapewnienie, że abp Hoser "podczas tej rozmowy ani nigdy potem nie ograniczał i nie zakazywał ks. Lemańskiemu działalności na rzecz dialogu chrześcijańsko-żydowskiego".

Pytanie byłoby bezsensowne. Są dokumenty

"Imputowanie Księdzu Arcybiskupowi, że miałby dopytywać ks. Lemańskiego o znak obrzezania i o przynależność do Narodu Żydowskiego, jest bezsensowne z powodu braku motywów i celu. Byłoby to absurdalne również w świetle danych osobowych ks. Lemańskiego będących w posiadaniu Kurii Biskupiej (dokumenty Chrztu, Bierzmowania, życiorys) - czytamy na stronie Kurii Warszawsko-Praskiej . - Sposób postawienia oskarżenia przez ks. Lemańskiego sugerował jednocześnie, że rzekome pytanie o religijny znak przymierza z Bogiem, charakterystyczny dla dwóch religii monoteistycznych, było przejawem molestowania seksualnego.

Jednak ksiądz Lemański przepraszał, że takie sugestie mogły powstać. Zaprzeczał temu także Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny "Więzi", który rozmawiał z księdzem Lemańskim tuż po opisywanym zajściu. Ks. Lemański wstrząśnięty zachowaniem abp. Hosera dzwonił wówczas do dziennikarza.

Więcej o: