PSL po odrzuceniu uboju rytualnego. "Tusk ma problem. Poważny wewnętrzny kryzys w PO"

- To jawne odmówienie przez Platformę posłuszeństwa premierowi. Tusk ma w partii poważny wewnętrzny kryzys - ocenia w rozmowie z Gazeta.pl poseł PSL Marek Sawicki po odrzuceniu przez Sejm rządowego projektu ustawy dopuszczającej ubój rytualny. - Dziwię się też PiS. Jadą po głosy na wieś, a głosują przeciwko interesom rolników, bo poprawiają sobie wizerunek wyborczy - dodaje poseł ludowców Jan Bury.
Gorący dzień w Sejmie [MINUTA PO MINUCIE]

Sejm odrzucił rządowy projekt ustawy dopuszczającej ubój rytualny. Wniosek o odrzucenie projektu poparło 222 posłów, przeciw było 178, wstrzymało się dziewięciu. Z PO za zniesieniem zakazu uboju rytualnego było 124 posłów, przeciw 38, siedmiu wstrzymało się od głosu. W PSL wszyscy posłowie byli za. Nie głosował Eugeniusz Kłopotek, którego uznaje się za polityka bliższego PiS niż Platformie Obywatelskiej.

"Nie jest to poważny zgrzyt koalicyjny"

Jak ludowcy oceniają odrzucenie projektu przy głosach koalicjanta? - Nie jest to poważny zgrzyt koalicyjny - mówi w rozmowie z Gazeta.pl poseł Stanisław Żelichowski.

- To jawne odmówienie przez Platformę posłuszeństwa premierowi. Tusk ma w partii poważny wewnętrzny kryzys - wskazuje w rozmowie z Gazeta.pl poseł Marek Sawicki. - Dla nas jako koalicjanta nie jest to żaden problem. Czy jest jakaś możliwość obrażenia się na demokrację? Jest większość w Sejmie i trzeba to respektować - przyznaje Sawicki.

- Jest po sprawie - ubolewał w TVN24 poseł Jan Bury. - Mieliśmy świadomość, że jest to projekt trudny. To jest porażka rządu, bo to ich projekt - zaznacza.

Zdaniem Burego to także wina PiS. - Dziwię się PiS i panu prezesowi Kaczyńskiemu, którzy zagłosowali dzisiaj przeciwko ubojowi. Mówią najpierw co innego, jadą na wieś, pracują z rolnikami, a jak przychodzi chwila prawdy, to głosują przeciwko ubojowi - dodaje. Zdaniem Burego głosowanie za zakazem uboju przez PiS to "działanie mające na celu poprawę wizerunku". - Poprawiają sobie wyborczy design dla wielkich miast, dla inteligencji, chcą być trendy - mówi.


Grafika wrzucona przez rzecznika PSL Krzysztofa Kosińskiego na Twittera.

"Nikt nie twierdzi, że ubój rytualny to jakiś istotny element eksportu"

Wczoraj pisaliśmy, że według dostępnych danych wprowadzony w styczniu zakaz uboju rytualnego nie spowodował w tym roku zmniejszenia eksportu ani spadku cen wołowiny. Przed załamaniem na rynku przestrzegali Ministerstwo Rolnictwa i branża mięsna. - Nikt nie twierdzi, że ubój rytualny to jakiś istotny element eksportu. Mógłby się oczywiście rozwijać, bo jest rynek i jak nie zostanie zaspokojony przez Polskę, to zrobią to inne kraje - mówi Żelichowski. I dodaje: - Gdyby cała Unia Europejska wprowadziła zakaz uboju, to miałoby sens. W tej chwili będziemy ładowali zwierzęta w transport i wieźli tam, gdzie można zabić rytualnie, bo rynek trzeba zaspokoić - uważa.

Ostrzejszy w ocenach jest Sawicki. - Polska przoduje w różnego rodzaju decyzjach - irytuje się. - Zrezygnowaliśmy z chowu gęsi na suszone wątróbki, a Francja wyżej postawiona cywilizacyjnie taki chów utrzymała - wskazuje. Twierdzi też, że w ślad za dzisiejszym głosowaniem pójdą kolejne zakazy. - Następnym krokiem będzie rezygnacja z uprawy tytoniu. A dalej obrońcy ekologii zaostrzą pakiet klimatyczny. A potem niech ta grupa przyjdzie pod Sejm i protestuje przeciwko likwidacji miejsc pracy - ironizuje.

Chcesz na bieżąco śledzić informacje z polityki? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o: