"Rekruterzy łamią prawo, rozmowa dwie godziny spóźniona. Masz oczekiwania finansowe? Odpadasz" [LISTY PRACOWNIKÓW]

Są roszczeniowi, leniwi, brak im ambicji i wykształcenia. Tak kandydatów oceniają przedsiębiorcy, którzy do nas napisali. Tłumaczą, że mimo setek CV nadsyłanych w odpowiedzi na każdą ofertę nie mogą znaleźć odpowiednich osób na wolne stanowiska. Co na to sami kandydaci? Jak oni oceniają potencjalnych pracodawców?
Po publikacji raportu o sytuacji na rynku pracy dostałyśmy bardzo dużo listów. Napisał do nas absolwent prawa, który bezskutecznie próbował zostać kasjerem lub magazynierem. Dostałyśmy też listy od inżynierów, którzy nie mogą znaleźć pracy, choć pracodawcy zapewniają, że potrzebują osób z wykształceniem politechnicznym.

Odezwali się też pracodawcy opisujący problemy ze znalezieniem odpowiednich pracowników. - W tym pokoleniu każdy chce być gwiazdą, zero refleksji, CV przysyłają z maila "lolitka23" - punktował młodych kandydatów jeden z nich. Tym razem oddajemy głos tym kandydatom, którzy zostali zaproszeni na rozmowę kwalifikacyjną. Jak wspominają swoje doświadczenia z poszukiwania pracy? Jak oceniają potencjalnych pracodawców?

MARCIN: Rekruter łamie prawo, próbuje mnie upodlić. Mimo to staram się

"Żale pracodawców mnie zwyczajnie śmieszą. Na rozmowę zawsze przychodzę przygotowany, dzień wcześniej prawie uczę się na pamięć strony pracodawcy, a o spóźnianiu to już w ogóle nie ma mowy. Nie pytam też na samym początku o kwestie wynagrodzenia.

A co mnie spotyka? Oto kilka przykładów.

Firma W - stanowisko przedstawiciela handlowego

Kilka etapów rekrutacji: najpierw rozmowa, potem druga, później całodzienne jeżdżenie z pracownikiem i obserwacja, jak to wszystko wygląda. Jeszcze jedna rozmowa i informacja, że dostaję pracę, tylko muszę na jeszcze jedną rozmowę pojechać do Krakowa, tam będą psychotesty i rozmowa z głównym dyrektorem.

Więc biorę dzień wolnego w pracy, jadę ponad trzysta kilometrów. Na miejscu widzę jeszcze kilku kandydatów na to samo stanowisko. Następna rozmowa z "aktorem", który próbuje mnie upodlić i wyprowadzić z równowagi. Wiadomo, przecież przedstawiciel handlowy musi mieć grubą skórę.

Dodatkowo łaskawa komisja rekrutacyjna zadaje pytania o mój stan cywilny. Są świadomi, że nie powinni mi takich pytań zadać, bo mnie o tym informują. Nie chcąc jednak zrobić złego wrażenia, odpowiadam na nie.

Pracy nie dostałem, jednak piszę e-mail do firmy. Postraszenie opublikowaniem całego przebiegu rekrutacyjnego w internecie zaowocowało tym, że oddali mi koszty podróży pociągiem drugiej klasy.

Firma L - stanowisko przedstawiciela handlowego

Znów kilka etapów rekrutacji i całodzienne jeżdżenie z innym pracownikiem. Jestem w pierwszej dwójce kandydatów ubiegających się o to stanowisko - jak mnie informuje osoba rekrutująca. Oczywiście pracy nie dostaję. No dobrze, tak się może zdarzyć; obiecują jednak, że jeżeli w niedługim czasie pojawi się znów to samo stanowisko w ofercie, to na sto procent będą chcieli mnie zatrudnić.

Trzy miesiące później pojawia się znów ta sama oferta pracy. Znów wysyłam swoje dokumenty niezbędne do rekrutacji i znów zostaję zaproszony na rozmowę. Rekrutację prowadzi inny człowiek. Na początku siedzę spokojnie, po półgodzinie rozmowy informuję, że cały proces rekrutacyjny znam, bo raz go już przechodziłem. Facet jest zdziwiony i mówi, że dopiero od miesiąca u nich pracuje.

Oczywiście informuje, że skontaktuje się ze mną konkretnego dnia z informacjami o wynikach. Nie odzywa się.

Mała hurtownia elektryczna - stanowisko przedstawiciela handlowego

Jestem umówiony na konkretną godzinę. Pojawia się zapracowany mężczyzna, informując mnie o tym, że on to ma mało czasu i nie przygotował się za bardzo do rekrutacji. Zaczyna wypytywać mnie o nazwisko i w komputerze szukać mojego CV i listu motywacyjnego. W końcu go drukuje i zaczynamy rozmawiać. On spogląda na CV i zadaje pytania. Wszędzie dzwonią telefony, nie jestem w stanie skoncentrować się na rekrutacji.

Hurtownia - stanowisko przedstawiciela handlowego

Umawiam się na konkretną godzinę. Informuję Pana przez telefon, że zależy mi na czasie, gdyż pracuję i sam jestem poumawiany z klientami. Dojeżdżam do siedziby firmy, gdzie okazuje się, że na sali sprzedaży jest już kilkanaście osób ubiegających się o to samo stanowisko. Ustawiam się karnie w kolejce. Firma pracuje, odbywa się sprzedaż, a ja smętnie się snuję wokół towaru. Umówiony byłem na 11.00, do rozmowy doszło o 13.00.

Jedna z firm finansowych - stanowisko kierownika oddziału

Rozmowa przebiega sprawnie. Na końcu rozmowy zostaję poinformowany o tym, że oni zatrudnią kilka osób i z tych osób wybiorą kierownika, a reszta będzie pracowała w zwykłej obsłudze klienta. Informuję ich, że aplikowałem na stanowisko kierownika, a nie pracownika obsługi klienta, i wychodzę".

AGNIESZKA: Oczekiwanie 3000 zł na rękę przekreśla szanse na pracę

"Ukończyłam studia humanistyczne 9 lat temu. Szukam pracy przez przeszło 3 lata. Mam 7-letnie doświadczenie na stanowisku grafika komputerowego, za sobą duże i znaczące szkolenia potwierdzone certyfikatami i bardzo obszerne portfolio. Aplikowałam do największych firm, opowiadałam na rozmowach o chęci dalszego rozwoju zawodowego i o tym, że poszukuję stabilnych warunków zatrudnienia, mówiłam o mojej dotychczasowej ścieżce kariery i osiągniętych celach.

Zrób przykładowy projekt, nie mów o zarobkach

Wiele razy proszono mnie o przygotowanie przykładowego projektu, często był to cały pakiet zadań. Wszystko po to tylko, by otrzymać e-mailową informację o bardzo wysokim poziomie prac i wyborze innego kandydata.

Bardzo często rozmowa kończyła się w momencie, gdy dochodziło do rozmów o zarobkach. Przedstawiałam rozmówcy moją poprzednią umowę, ponieważ już pewien pułap zarobków osiągnęłam, nie chcę pracować poniżej tej kwoty. Wydaje mi się, że 3000 zł dla osoby, która musi utrzymać się bez pomocy rodziny, ma samodzielne mieszkanie, kredyt do spłaty i inne zobowiązania finansowe, to nie jest zbyt wygórowana stawka.

Obdrapane biurko, ankieta wypełniana na parapecie

Na ostatniej rozmowie pani rekrutująca mnie w imieniu dużej międzynarodowej firmy przez prawie 20 minut przedstawiała wizję wspaniałych możliwości rozwoju. Po czym stwierdziła z rozbrajającą szczerością, że właściwie to jeszcze nie wiedzą, czy wolą przyjąć osoby bez doświadczenia za 1500 zł brutto, czy osoby z tak dużym doświadczeniem jak ja.

Po informacji, że interesują mnie zarobki między 2000-3000 netto, więcej się nie odezwała. Cała rozmowa odbyła się przy wypożyczonym od dozorcy odrapanym biurku w wynajętej, nieumeblowanej sali, ponieważ firma się dopiero "urządza w nowym miejscu".

W innej korporacji podobnie, tyle że nawet nie było stolika, tylko luźno ustawione krzesła na kompletnie pustej sali, do tego wszystkie pomieszczenia otwierane kartą magnetyczną. Przyjął mnie Pan w zastępstwie koleżanki, która akurat na urlopie, niezorientowany i nieprzygotowany do rozmowy, wręczył mi plik ankiet do wypełnienia, zaproponował w nich testy kompetencji oraz zabawę w wymyślenie haseł reklamowych. Wszystko to miałam wypełnić na kolanie, z braku stołu skorzystałam z parapetu.

Podczas owej rozmowy padły zwroty obcojęzyczne: copywriter, webdesigner, webmaster, branding, layout, SEO, SEM, DTP itd., a także nazwy wszystkich specjalistycznych programów do grafiki, które nie mają przede mną tajemnic. Kontynuowałam konwersację w tym samym stylu, popisując się elokwencją. Ogólnie wielkie zadęcie, które sankcjonuje istnienie tak znakomitej agencji reklamowej. W drugim etapie miałam zaprojektować "key visual" dla kampanii reklamowej, oczywiście załączony brief, a w ankietach pytanie o zarobki. Po wysłaniu zadań żadnej odpowiedzi czy informacji zwrotnej.

20-latka rekrutuje mnie, jakby czytała podręcznik HR

Jedna rozmowa mnie rozbawiła, ponieważ agencja HR wysłała 20-latkę, która prowadziła rekrutację, zadając wszystkie standardowe pytania jak z podręcznika HR. W pewnym momencie to ja przejęłam kontrolę nad rozmową, burząc scenariusz rozmowy - wyuczony i recytowany przez panią schemat, i pani zaczęła się stresować bardziej ode mnie. Można powiedzieć, że role się odwróciły i to ja czułam się jak rekrutująca, a nie jak rekrutowana.

W innej firemce rozmowę rekrutacyjną prowadzi w imieniu szefa tzw. front office, czyli mówiąc prościej sekretarka. "Widać i słychać, i czuć", że pani jest na świeżo po szkoleniu z zakresu PR. Rozmowa odbywa się przestrzeni otwartej tzw. open space. Zgodnie z zasadą "nie mamy przed sobą tajemnic" biorą w niej udział, oprócz szefa i sekretarki, wszyscy przebywający w firmie pracownicy. Odwróceni tyłem do mnie, a przodem do swoich monitorów udają, że są pochłonięci pracą, tymczasem pilnie słuchają, jak negocjuję warunki zatrudnienia (choć już na tym etapie wiem, że więcej tu nie przyjdę)".

* Imiona autorów listów zostały zmienione

Skończyłeś studia i nie możesz znaleźć pracy odpowiadającej twoim kwalifikacjom? Nie rozważasz nawet zatrudnienia jako pracownik fizyczny? Próbowałeś, ale nie chcieli cię przyjąć? A może jesteś przedsiębiorcą, który bezskutecznie szuka kogoś do pracy? Opisz nam swoją historię i motywację. Czekamy na wasze e-maile: agnieszka.wadolowska@agora.pl, anna.pawlowska@agora.pl


Więcej o:
Komentarze (355)
"Rekruterzy łamią prawo, rozmowa dwie godziny spóźniona. Masz oczekiwania finansowe? Odpadasz" [LISTY PRACOWNIKÓW]
Zaloguj się
  • menelayu

    Oceniono 22 razy -16

    sam zostań pracodawcą leniu. skoro jest tak, że pracownicy sami jeczą ze chcą pracować to żyć nie umierać jako pracodawca.

  • koval_w

    Oceniono 40 razy -16

    Mnie zastanawia jedno w tych historiach. Jeżeli bohaterowie są tacy wspaniali, że są warci tych 3000 netto na miesiąc, niech założą swoją działalność gospodarczą i będą mogli swoje zarabiać. :)

  • credit-suisse

    Oceniono 31 razy -15

    Pracuja miliony ludzi,codziennie zatrudniane sa setki kolejnych.
    Pod tym tak waznym tekstem mamy ok. 50-u wpisow.same lamenty i narzekania i gora pretensji.
    Moze wiec zastanowcie sie jednak nad soba,bo cos ewidentnie robicie nie tak.
    Zwlaszcza ten wybitny kierowca,ktory czego to nie napoisal o sobie,tylko na samym juz koncu,przypadkiem,ze nie ma zadnego (!!!!) wyksztalcenia.Ot,taki "naturalny" talent do jezdzenia.
    jezykow tez pewnei nie zna

  • jagopa

    Oceniono 22 razy -12

    Polactwo jest nijakie i daje sie wykorzystywac przez ciemne trole oferujace prace. Jesli absolwent prawa sklada podanie na kasjera to znaczy, ze studia przechlal i dobrze, ze nie bedzie prawnikiem. Moglby wielu uczciwych ludzi skrzywdzic. Inteligentny, zdolny, wyksztalcony czlowiek nie ma problemu ze znalezieniem pracy. I to spoleczenstwo takich wlasnie potrzebuje. Eliminujmy badziewie z naszego zycia.

  • tosyu

    Oceniono 16 razy -8

    Ja nie kumam, gdzie wy wszyscy szukacie tej pracy 0_o ja poszedłem na studia, przebimbałem pare lat nigdy nie ukończyłem, w międzyczasie pracowałem, mam wykształcenie średnie, łapałem się wszystkiego od magazyniera po rozkładacza butelek nawet w anglii, jednocześnie robiąc jakieś sideprojekty programując, po powrocie do polski, od paru ładnych lat jestem programistą (tylko i wyłącznie), nie narzekam na zarobki, mogę jedynie powiedzieć że sporo więcej niż te przytoczone w artykułach na gazeta.pl, ale NIGDY nie miałem problemu ze znalezieniem pracy, NIGDY nie spotkałem się z taką rekrutacją, powiedzcie mi proszę jak to jest cholera możliwe skoro wszędzie teksty jak to jest be, jakie to haery złe, jacy to pracodawcy naciągacze? Moim zdaniem to te wszystkie historyjki są mocno naciągane, albo ludzie masakrycznie głupi

  • nielogin123

    Oceniono 16 razy -8

    Mam wyjście dla wszystkich narzekających na tym forum. Zostańcie pracodawcami i wprowadźcie Wasze standardy, wysokie pensje dla pracowników i wszystkie inne udogodnienie, o których piszecie. Po prostu weźcie sprawy w swoje ręce, a nie dajecie wykorzystywać się bezdusznym kapitalistom.

  • credit-suisse

    Oceniono 20 razy -8

    NIE mozesz zaczynac rozmowy od stawiania wymagan placowych,zanim cokolwioek pokazesz,ze umiesz.To pracodawca ci proponuje a ty sie zgadzasz,albo nie.NIKT nie da w ciemno duzej placy nieznanej kompletnie osobie.A fakt,ze ktos szuka pracy,mimo ze ma przeladowane CV potwierdza tylko,ze cos z nim jest nie w porzadku.
    I ponownie napisze :setki tysiecy ludzi maja wlasne firmy,wedlug statystyk chcialoby je miec prawie 40 % Polakow !
    Setki tysiecy i miliony pracuja ,a tu po calym dniu mamy garstke wpisow,w wiekszosci nieudacznikow albo megalomanow.Ta sama gazeta pisala pare dni temu,ze w Polsce stale czeka ponad 600 000 etatow i podawala liste poszukiwanych zawodow.Obszerna liste.
    Zastanowcie sie wiec nad soba zamiast wylewac zale i miec pretensje do calego swiata.

  • kater-11

    Oceniono 29 razy -7

    Przepraszam, że mam swoją firmę i daję zatrudnienie tylko 50 osobom.
    Proponuję by wszyscy szukający założyli wspólnie firmę i zaczęli nawzajem się zatrudniać . Macie naprawdę ogromne doświadczenie, umiejętności i finanse - swoje własne . Co będziecie robić to chyba nie ważne , bo ważne jest by mieć odpowiednie zatrudnienie takie jak chcecie i zarobki powyżej 5000 zł na rękę bo macie takie potrzeby . Życzę sukcesów finansowych i rodzinnych .

    Kapitalistyczny krwiopijca, żądający uczciwej pracy od klasy robotniczej .

  • bue12

    Oceniono 10 razy -6

    "W pewnym momencie to ja przejęłam kontrolę nad rozmową"

    ... i właśnie dlatego nigdy nie znajdziesz pracy . Jesteś za głupia (a wydaje się, że takaaaa mądra) by ktoś chciał dać ci pracę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX