"Piorunujące wrażenie", "szara rzeczywistość; mentalność księży się nie zmienia" - publicyści po wyznaniu ks. Lemańskiego

- Ta rozmowa robi piorunujące wrażenie - tak o wywiadzie, którego udzielił Annie Wacławik-Orpik ks. Wojciech Lemański, mówił w TOK FM dr Sergiusz Kowalski. - Jestem pesymistą i źle wróżę tym odważnym księżom i zakonnikom, którzy decydują się na dialog chrześcijańsko-żydowski - dodał.
Kowalski odnosił się do wyznania ks. Lemańskiego, który w TOK FM ujawnił przebieg rozmowy z abp. Hoserem z 2010 r. - Abp Hoser sugerował, że nie powinienem prowadzić dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. W pewnym momencie dość emocjonalnie zapytał, czy jestem obrzezany. Zatkało mnie. Spytałem wtedy: "Ale o co ksiądz arcybiskup pyta? Jak można?" - mówił b. proboszcz parafii w Jasienicy.

- Rzadko się dowiadujemy, jak wyglądają takie niejawne rozmowy księży ze sobą. Zwłaszcza księży tak ważnych jak arcybiskup Hoser i ksiądz Lemański - stwierdził Kowalski. - Zresztą, ks. Lemański dał się poznać jako ten ksiądz, którego ukochali parafianie, i kiedy miały na niego spadać kary kościelne, to właśnie parafianie stanęli za nim murem.

- Ale ks. Lemański jest znany przede wszystkim z tego, czym się zajmuje - jest jednym z nielicznych księży katolickich, którzy aktywnie uczestniczą w dialogu chrześcijańsko-żydowskim - zauważyła prowadząca audycję Anna Wacławik-Orpik. - A zrobił się bardziej znany w 2001 roku, kiedy po raz pierwszy pojawił się w Jedwabnem - dodała.

"Z jednej strony - Jan Paweł II, z drugiej - niezmienna mentalność księży"

- Jestem bardzo ciekawy, czy arcybiskup potwierdzi relację ks. Lemańskiego - stwierdził z kolei drugi gość audycji - Jarosław Makowski. Zauważył jednak, że "godne milczenie" jest jednym ze sposobów zachowania takich instytucji jak kurie Kościoła katolickiego. - Ale inną rzeczą jest właśnie kwestia dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. Ten przeżywał intensywne momenty w ostatnich latach i Kościół miał w nim swoje twarze: ks. Musiała, Czajkowskiego, Lemańskiego... - wymieniał gość audycji.

Zdaniem Makowskiego, wspomniany dialog jest "terenem podwyższonego ryzyka". - Wejście na ten teren to zadanie, które wiąże się z kłopotami. Przykład ks. Lemańskiego, a wcześniej Musiała, potwierdza, że tak się dzieje. To pokazuje, że z jednej strony mieliśmy Sobór Watykański II, który zmienił stosunek kościoła rzymsko-katolickiego do Żydów; mieliśmy też Jana Pawła II, który wszedł do synagogi, nazwał Żydów "starszymi braćmi w wierze", miał przyjaciół Żydów. A z drugiej strony mamy tę szarą rzeczywistość, w której - jeżeli okaże się prawdą to, co mówi ks. Lemański - nic się nie zmieniło w mentalności księży - stwierdził Makowski.

"Interes? To, o czym mówi Hoser..."

- Jestem pesymistą i źle wróżę tym odważnym księżom i zakonnikom, którzy się decydują na dialog chrześcijańsko-żydowski - wtrącił dr Kowalski. - Ale inną sprawą jest to, kto podkłada im miny rozkłada na tej drodze. A robi to ich własna instytucja - Kościół. W tym, co mówi ks. Lemański, czuję nutę zawodu. Natomiast w słowach abp. Hosera kryje się silny wątek retoryczny typowy dla antysemityzmu. Antysemici uważają, że bycie Żydem to coś bardzo złego i ich retoryka ma taki rys denuncjacyjny. Jakby "Żyd" to było brzydkie słowo. Ja chciałbym, żeby Polacy jako społeczeństwo i episkopat jako instytucja nauczyli się wreszcie, że bycie Żydem to nic złego - podkreślił.

- Zapytanie o to swojego księdza, podwładnego - a ta relacja jest kluczowa - miała na celu wymuszenie lojalności - dodał Jarosław Makowski. - "Czy jesteś Żydem?" - jeśli powiesz "tak", to znaczy, że nie jesteś z nami, nie jesteś w naszej wspólnocie. To sprawdzenie, czy aby naprawdę prezentujesz i dbasz o interesy Kościoła, czy tej drugiej strony. A "interes Kościoła" to to, o czym myśli arcybiskup - podsumował gość TOK FM.