Koniec etatów związkowych? "To odgrzewanie kotletów. Wcześniej był Libicki, a jeszcze wcześniej - 'kamasze' Dorna"

"Pomysły w PO wyskakują jak króliki z kapelusza. Pod dyktando chwili albo z chęci demonstracji siły. Pomysł ograniczenia etatów związkowych niewiele ma wspólnego z realną potrzebą zmian zasad funkcjonowania związków zawodowych w Polsce" - pisze w "Dzienniku Gazecie Prawnej" Dominika Sikora.
Sikora, zastępca redaktora naczelnego "DGP", komentuje pomysł posłów Platformy Obywatelskiej, żeby zlikwidować etaty związkowe. Projekt, pod którym w przyszłym tygodniu posłowie PO zaczną zbierać podpisy, zakłada likwidację etatów związkowych w firmach oraz pozbawienie związków prawa do pomieszczenia na terenie przedsiębiorstwa i przywileju zbierania składek przez pracodawcę. "Wybrano najprostszą metodę walki z niezadowolonym elementem - straszakiem w postaci ograniczenia uprawnień" - pisze Sikora.

To nie jest nowy pomysł

Dziennikarka podkreśla, że sam pomysł ograniczenia etatów związkowych to "odgrzewanie kotletów" - w 2012 roku podobny pomysł przedstawił senator Jan Filip Libicki, a w 2005 roku ze związkami - groźbą "wzięcia w kamasze" - walczył Ludwik Dorn. Sikora jednak zaznacza, że w tamtych przypadkach kończyło się na groźbach. "Nie odbieram politykom prawa do przygotowywania i prezentowania swoich projektów zmian" - pisze w "DGP". "Problem jednak w tym, że czas ich prezentacji też musi być odpowiedni. Tego wyczucia zabrakło młodym działaczom PO. Rozmawiać należy, ale nie po to, żeby osłabiać dialog społeczny" - podsumowuje.

Cały komentarz w dzisiejszym "Dzienniku Gazecie Prawnej".

Więcej o: