Wg śledczych "żydowskie ścierwo" to nie obraza. "Takie działania prokuratury są nie na miejscu"

- Jeżeli jest kryzys, to nacjonalistyczne postawy są bardziej intensywne. Moim zadaniem nie można tego bagatelizować. Takie działania prokuratury są nie na miejscu - tak psycholog społeczny, dr Norbert Maliszewski, komentował w TOK FM decyzję śledczych z Kielc. Prokuratorzy uznali, że takie określenia jak "żydowskie ścierwo" nie obraża. Bo biegła określiła to sformułowanie jako... "ironiczne".
Interwencji prokuratury domagał się kielecki biznesmen, który skarżył się na nienawistne wpisy internetowe na jego temat. Internauci nazwali go m.in. "żydowskim ścierwem" i "grubym Żydem". Ale - jak informuje "Gazeta Wyborcza" - prokuratorzy z Kielc postępowanie umorzyli. Bo biegła uznała, że nie doszło do znieważenia.

Marzena Borowska, nauczycielka Zespołu Szkół Agrotechnicznych i Gospodarki Żywnościowej w Radomiu, stwierdziła, że nienawistne wpisy pod adresem biznesmena to dowód ironii i sarkazmu.

"Kuriozalna opinia. Biegła z Radomia ma chyba poważne problemy" komentuje Tomasz Sekielski. PRZECZYTAJ>>>

To kolejna kontrowersyjna decyzja prokuratorów. Bo przed tygodniem dowiedzieliśmy się, że śledczy z Białegostoku nie wszczął śledztwa w sprawie swastyki namalowanej na budynku - jego zdaniem to nie symbol faszystowski, tylko znany w hinduizmie symbol szczęścia.

- Takie działania prokuratury, instytucji państwowych są nie na miejscu. Mowa nienawiści i inne tego typu zachowania powinny być bezwzględnie piętnowane. Nie można tego bagatelizować - komentował w "Poranku Radia TOK FM" psycholog społeczny, dr Norbert Maliszewski.

Kryzys sprzyja radykalnym zachowaniom

Według eksperta wzrost radykalnych nastrojów jest nie do uniknięcia. - Jeżeli jest kryzys, to wiadomo, że postawy nacjonalistyczne są dużo bardziej intensywne. Jeśli jest frustracja, to jest ona wyładowywana na osobach uważanych za obce. Nie można przymykać oka na takie przejawy frustracji - przekonywał Maliszewski.

Zdaniem socjologa, dr. Roberta Sobiecha, w Polsce długo bagatelizowano "skrajne zachowania". - Nie usprawiedliwiam prokuratorów, ale mam wrażenie, że nie widzą zagrożenia. Uważają, że to kwestia gry słów, symboli i nie ma w tym nic szkodliwego.

Wystarczy obejrzeć mecz...

Oczywiście bardzo łatwo znaleźć przykłady środowisk skrajnych, nieprzychylnych wszystkim, których uznają za "obcych". Wystarczy choćby obejrzeć mecz piłki nożnej rozgrywany na polskich boiskach. - Na stadionach aż się roi od napisów mówiących, że jesteśmy zwartą grupą, a cała reszta to wrogowie - mówił dr Sobiech.

Niestety, napisy, banery to nie wszystko. - Ostatnio, jeżdżąc po Polsce, byłem na bardzo lokalnym meczu. Wśród zawodników był jeden ciemnoskóry piłkarz. I cała publiczność skupiała się na tym, żeby obrzucać obelgami tego biednego zawodnika. I nikt nie reagował - relacjonował socjolog.

Więcej o: