Polska wymiera. Więcej zgonów niż narodzin. Jedna z najgorszych sytuacji na świecie

Liczba zgonów przewyższyła w tym roku liczbę urodzin - wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Dramatyczny wskaźnik dzietności plasuje Polskę na niechlubnym 212. miejscu na 224 kraje. Na kryzys demograficzny składają się niepewna sytuacja ekonomiczna, emigracja zarobkowa, kulejąca polityka rodzinna i niepłodność Polaków. Poniżej pięć najważniejszych rzeczy, które trzeba wiedzieć o demograficznej sytuacji Polski.
1. LICZBY. Polska wyludnia się. Do kwietnia tego roku urodziło się zaledwie 121 tys. dzieci. W tym czasie zmarło 142 tys. osób - podaje GUS. Tak źle nie było od 8 lat, zauważa "Rzeczpospolita". Ostatni raz z ujemnym przyrostem naturalnym mieliśmy do czynienia w latach 2002-2005 - i był to jedyny taki okres po II wojnie światowej. 10 lat temu przewaga zgonów nad urodzeniami wynosiła od 3,9 tys. do 14,1 tys. osób rocznie.
Dramatyczny jest wskaźnik dzietności, o czym pisał Forsal.pl. Na 224 badane w tym roku państwa zajęliśmy pod tym względem 212. miejsce.
W Polsce żyje niecałe 6 milionów dzieci, opisuje Dziennik.pl. Oznacza to, że stanowią one nieco ponad jedną szóstą ludności naszego kraju. Jeszcze w połowie lat 80. dzieci stanowiły jedną czwartą populacji.

2. TENDENCJA. Z nowych prognoz na lata 2015-2035 wynika, że liczba zgonów dramatycznie przewyższy liczbę urodzin. Spadnie też liczba osób w wieku produkcyjnym. - Za dwadzieścia kilka lat będziemy zbierali konsekwencje tego, że przez poprzednie dwie dekady mieliśmy bardzo niski poziom urodzeń. Od 1989 r. Polska nie miała zapewnionej prostej zastępowalności pokoleń. Wskaźnik ten od kilkunastu lat utrzymuje się na stałym i bardzo niepokojącym poziomie - mówił portalowi Gazeta.pl dr Stanisław Kluza z Instytutu Statystyki i Demografii SGH.



Polska się starzeje, i to szybko. W 1950 r. tzw. mediana wieku wynosiła 25,8 roku - połowa Polaków była od niej starsza, a połowa młodsza. Dziś wartość ta wynosi 38,2. W 2050 r. wyniesie już 51. W miarę starzenia się społeczeństwa spada też jego liczebność: z 38 mln w 2010 r. do spodziewanych 32 mln w 2050 r. - mówił "Gazecie Wyborczej" Xavier Devictor, szef Banku Światowego w Polsce i krajach bałtyckich.

3. EMIGRACJA. Na obecny stan rzeczy mocno wpływa emigracja zarobkowa. - Na koniec 2011 r. poza granicami kraju mieszkało ponad 2 mln Polaków - wynika z danych GUS. Liczba ta jest równa liczbie mieszkańców Krakowa, Łodzi i Wrocławia razem wziętych. Większość emigrantów to młodzi ludzie. Zdecydowana większość spośród Polaków mieszkających za granicą (ok. 1,67 mln) nie opuściła UE - żyje głównie w Wielkiej Brytanii i w Niemczech i tam zakłada rodziny. Prawie jedna trzecia dzieci urodzonych w Wielkiej Brytanii ma przynajmniej jednego rodzica obcokrajowca - dopiero co informował brytyjski "The Telegraph". Polki stanowią na Wyspach największą grupę młodych matek.

4. PRZYCZYNY. Dlaczego młodzi ludzie nie mają dzieci? Najczęściej przytacza się pogarszającą się sytuację ekonomiczną i niewystarczającą politykę prorodzinną rządu. - Jak mieszkasz na 30 metrach i spłacasz kredyt, to nie chcesz nawet kombinować, jak w to jeszcze włożyć dzieciaka, tylko jak wysupłać kasę na szafki do kuchni - mówił Marcin, kiedy pisaliśmy o życiu i problemach 30-latków.



"Wśród moich znajomych uważa się, że dziecko to ciężar - mówią 30-latkowie" (Fot. Shutterstock)

O podobnych powodach mówi w "Polityce" także prof. Janusz Czapiński, który opracowuje Diagnozę Społeczną. - Wciąż wiele młodych osób nie chce mieć dzieci. Z powodów ekonomicznych, takich jak warunki bytowe, mieszkanie. Ale, co ciekawe, te powody podają najbiedniejsze i najbogatsze grupy Polaków. Najbogatszym trudniej zrezygnować z kariery lub pewnych wydatków kosztem dziecka. Także dla nich pomoc państwa, zapewnienie solidnej opieki przedszkolnej, szkolnej i zdrowotnej, jest istotnym argumentem za posiadaniem dzieci - nie ma wątpliwości prof. Czapiński.
Kolejny problem to niepłodność. Z badań wynika, że aż co szósta para w Polsce ma problemy z zajściem w ciążę. Aktualna Diagnoza Społeczna wskazuje wręcz, że 20 proc. Polaków w wieku rozrodczym deklaruje, że jest niepłodnych.

5. SKUTKI. - Ten proces przyspieszy, jeśli państwo na poważnie nie weźmie sobie do serca, że powinno prowadzić realną politykę rodzinną - mówiła "Rz" prof. Krystyna Iglicka, demograf, rektor Uczelni Łazarskiego. Tymczasem spadek liczby osób w wieku produkcyjnym może oznaczać załamanie systemu emerytalnego - coraz mniejsza liczba pracujących osób będzie musiała wziąć na siebie obciążenia związane z wypłatą świadczeń rosnącej liczbie emerytów. Zdaniem demografa to będzie determinowało funkcjonowanie całej gospodarki.
- Taka sytuacja oznacza, że pokolenie dzieci urodzonych w ciągu ostatnich 15 lat jest o mniej więcej jedną trzecią mniej liczne od pokolenia swoich rodziców. To pokolenie będzie więc w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej w przyszłości - alarmuje dr Stanisław Kluza z Instytutu Statystyki i Demografii SGH.

Chcesz wiedzieć więcej na temat sytuacji demograficznej w Polsce? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!