W koszulce ze swastyką chodził po mieście. Sąd: To nie faszyzm

30-latek z Chorzowa chodził po mieście w koszulce ze swastyką. Sąd uznał, że to naganne, ale nie oznacza propagowania faszyzmu. I go uniewinnił - czytamy w ?Gazecie Wyborczej?
W kwietniu 2012 r. Piotr P. z Chorzowa założył czarną koszulkę ze swastyką na piersi oraz czarnym orłem trzymającym wieniec ze swastyką (oficjalny symbol III Rzeszy) na plecach. Tak ubrany pił na ławce z kolegami piwo. Kiedy zabrakło alkoholu, zadeklarował, że pójdzie do sklepu. P. przeszedł z faszystowskimi emblematami przez pół miasta, zrobił nawet zakupy w Biedronce. Po drodze zaczepiali go przechodnie. - Starsi byli oburzeni i domagali się, aby zdjął koszulkę, młodsi pytali, gdzie ją kupił - mówi jeden z prokuratorów.

Gdy Piotr P. wracał do kolegów, natknął się na policjantów. Funkcjonariusze go zatrzymali. Badanie alkomatem wykazało, że miał 4 promile. Prokuratura przedstawiła mężczyźnie zarzuty publicznego propagowania faszyzmu. Grożą za to dwa lata więzienia. Piotr P. przyznał się do winy.

Sąd Rejonowy w Chorzowie uznał jednak, że nie doszło do przestępstwa.

Cały tekst w "Gazecie Wyborczej".