Ekspert o alarmach: Obcy wywiad? Raczej lokalna skrajna głupota

- Nie sądzę, abyśmy mieli do czynienia z jakąś akcją obcego wywiadu. Przyczyną alarmów mogła być raczej lokalna skrajna głupota - powiedział portalowi Gazeta.pl Łukasz Kister, ekspert bezpieczeństwa z Collegium Civitas.
Zdaniem Łukasza Kistera, "miejsca, w których wywołane zostały alarmy, raczej nie wskazują, że moglibyśmy mieć do czynienia z jakąś akcją prowadzoną spoza granic naszego kraju, na przykład koordynowaną przez obcy wywiad". - Jeżeli alarmy byłyby wywołane w obiektach administracji rządowej czy w Sejmie, to moglibyśmy mieć takie podejrzenia. Sądzę jednak, że mamy tutaj do czynienia z naszą lokalną głupotą - powiedział portalowi Gazeta.pl.

Kto zatem mógł postawić na nogi policję w kilkunastu miastach w Polsce? - Trudno powiedzieć, komu mogło to przyjść do głowy. Na pewno jest to jakaś grupa osób, która z jakiegoś powodu uznała, że trzeba sprawdzić służby, albo utrudnić ich normalne funkcjonowanie. Alarmowanie policji i prokuratury mogłoby wskazywać, że to ktoś, kto ma jakiś konflikt z tymi instytucjami - uważa ekspert.

"Alarmy w szpitalach to groźny pomysł"

Jednak dodaje, że "alarmy w szpitalach to już jest zupełnie inny obszar pomysłów". - To już jest coś, co może zagrozić życiu pacjentów. Nie mieści się to w typowych alarmach, które stawiają na nogi sąd czy prokuratury. Z drugiej strony, gdyby były to alarmy tylko w takich miejscach, pewnie nie miałyby takiego oddźwięku czy zainteresowania mediów. Stawiałbym na chęć pokazania się, zaistnienia czy większego rozgłosu medialnego, czyli po prostu skrajna głupota - stawia hipotezę Kister.

Obawia się, że "nie wiadomo, czy w tym przypadku uda się szybko odnaleźć sprawcę albo sprawców". - Teraz policja ma do sprawdzenia 21 informacji. Trzeba potwierdzić powiązania tych wszystkich telefonów i maili ze sobą. To może trwać nieco dłużej - powiedział

Alarm w 21 instytucjach

Anonimowe e-maile o - jak zapewnił szef MSW - fałszywych ładunkach wybuchowych postawiły w stan gotowości policję w co najmniej kilkunastu miastach: Warszawie, Katowicach, Gliwicach, Dąbrowie Górniczej, Sosnowcu, Koszalinie, Ostrołęce, Jeleniej Górze, Krakowie. Najdotkliwiej konsekwencje alarmów odczuwają szpitale, bo kompletnie destabilizują opiekę nad pacjentami.



Chcesz na bieżąco wiedzieć o działaniach policji i ABW, które poszukują sprawcy alarmów? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!