Jacek Kurski pędził 156 km/godz. przez Warszawę. Nie zatrzymał się na czerwonym

Europoseł Jacek Kurski po raz kolejny złamał przepisy. - Pędził 156 km/godz. przez Warszawę, nie zatrzymując się nawet na czerwonym świetle - donoszą dziennikarze ?Faktu?.
Jacek Kurski wsiadł za kierownicę subaru legacy, należącego do jego partyjnego kolegi Zbigniewa Ziobry. Według dziennika miał pędzić Wisłostradą z prędkością 156 km/godz. Kiedy wyjeżdżał z ul. Myśliwieckiej, nie zatrzymał się na czerwonym świetle, co widać na zdjęciach fotoreporterów "Faktu". Dziennikarze podliczyli, że za oba drogowe występki powinien zapłacić w sumie 1 tys. zł i dostać 16 punktów karnych.

Jacka Kurskiego przepisy nie obowiązują?

Jacek Kurski jest znany z brawury za kierownicą i łamania przepisów. Gdyby nie poselski immunitet, już dawno musiałby poruszać się samochodem jedynie na fotelu pasażera.

Europoseł zasłynął także ekspresowym przejazdem do Brukseli. 840 km z granicy polsko-niemieckiej pokonał w 6 godzin i 17 minut. Europoseł zasłynął także ekspresowym przejazdem do Brukseli. 840 km z granicy polsko-niemieckiej pokonał w 6 godzin i 17 minut. Urzędnicy Parlamentu Europejskiego zakwestionowali rozliczenie jego podróży, twierdząc, że to niemożliwe.

W styczniu 2012 r. przyjechał na spotkanie z wyborcami w Elblągu luksusowym bmw x5. W ciągu 40 minut kilkakrotnie złamał przepisy: dwa razy nie zatrzymał się na czerwonym świetle, wyprzedzał w miejscu, gdzie była namalowana linia ciągła, wjechał na stację benzynową pod prąd, skręcił w lewo, wyjeżdżając z parkingu mimo zakazu. - Dziennikarze podliczyli: powinien dostać 27 punktów karnych i minimum 1 tys. zł mandatu.

W październiku 2009 roku posła zatrzymała olsztyńska policja. Przekroczył wtedy prędkość o 39 km/godz. w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie prędkości do 70 km/godz. Polityk zasłonił się immunitetem.

W listopadzie 2008 roku poseł, wtedy jeszcze PiS, podczepił się do policyjnego konwoju CBŚ (konwój wiózł z Trójmiasta do Warszawy dwóch gangsterów i dwóch podejrzanych o łapownictwo). Pędził na światłach awaryjnych za radiowozem. Policjanci przestraszyli się, że to próba odbicia konwojowanego, i wezwali posiłki. Poseł na dawane znaki nie reagował. Zatrzymał się dopiero na blokadzie. Znów wyciągnął legitymację poselską.

Próbowaliśmy dodzwonić się do Jacka Kurskiego. Nie odbierał telefonu.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o kolejnych wyczynach drogowych Jacka Kurskiego? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie na żywo w Twoim telefonie!