Narodowcy na wykładzie Baumana. "Nie bójmy się, że jeśli coś powiemy, będzie chryja. Chryja już jest. Cały świat o tym trąbi"

- Narodowcy będą chcieli powtarzać takie akcje - powiedział w Radiu TOK FM dr Sergiusz Kowalski, komentując sobotni incydent na Uniwersytecie Wrocławskim. Grupa członków ONR zakłóciła wykład prof. Zygmunta Baumana. - Nie powinniśmy chować głowy w piasek, tylko rzecz nazywać po imieniu. Nie bać się, że jeśli coś powiemy, to będzie chryja. Chryja już jest, bo cały świat o tym trąbi - zaznaczył socjolog.
Niemal stu członków i sympatyków Narodowego Odrodzenia Polski zakłóciła sobotni wykład prof. Zygmunta Baumana, światowej sławy socjologa, na Uniwersytecie Wrocławskim. Krzyczeli "wypier..." i "Norymberga dla komuny". Spokój przywróciła dopiero interwencja brygady antyterrorystycznej.

Antyterroryści na wykładzie prof. Baumana we Wrocławiu. Są zarzuty dla narodowców >>>

- Chciałem wyrazić swój ogromny podziw wobec Zygmunta Baumana, który dobrze wiedział, co go czeka - mówił w Radiu TOK FM dr Sergiusz Kowalski. - To było wiadomo od paru tygodni, oni się skrzykiwali na Facebooku, na Twitterze. Bauman przyszedł, zachował zimną krew i wygłosił wykład. Najwyższy szacunek i podziw - ocenił socjolog.

"Pozostaje przypominać, że to hałaśliwy, ale jednak margines"

Kowalski podkreślał, że sobotni incydent nie był odosobniony. Ani jako zakłócenie wykładu, bo niedawno narodowcy wtargnęli wcześniej choćby na spotkanie z prof. Magdaleną Środą, ani jako atak na prof. Baumana. - Co do Polski Bauman przyjedzie, to go jakaś przykrość spotyka z tej czy tamtej strony. Pozostaje mu przypominać, że to hałaśliwy, ale jednak margines - wskazywał gość Radia TOK FM.

Jakie to przykrości? Kowalski przypominał, że kiedy wydziały socjologii i nauk społecznych Uniwersytetu Warszawskiego wystąpiły o tzw. odnowienie doktoratu Baumana (odpowiednik doktoratu honoris causa dla absolwentów danej uczelni), specjalna komisja negatywnie oceniła wniosek. - Argument padł taki, że działalność dydaktyczna Baumana jak na standardy UW jest niedostateczna. Pusty śmiech - skomentował Kowalski. - Jeden z profesorów powiedział później, że przeczytał książkę Baumana i jest ona niedostatecznie naukowa - dodał socjolog.

Kowalski przypomniał też często powracające opinie, jakoby Bauman był enkawudzistą i strasznym siepaczem. Rafał Ziemkiewicz w Telewizji Republika nazwał dziś Baumana "stalinowską kanalią". "Do Moskwy won" - napisał na Twitterze Stanisław Pięta, poseł PiS. - Ja przypomnę, w 1945 roku Bauman miał 20 lat - tłumaczył Kowalski. - Przedtem znalazł się w Moskwie, jako nastolatek został wcielony do oddziału, gdzie kierował ruchem, a potem, kiedy miał kilka lat więcej, trafił do armii Berlinga. Ranny pod Kołobrzegiem, zdobywał Berlin. I tyle - skwitował socjolog.

Nieznajomość historii? "Znają ją lepiej niż my. I ona strasznie im się podoba"

Jak jednak zauważył prowadzący audycję Jakub Janiszewski, incydenty na wykładach powtarzają się, a opinia publiczna od lat powtarza na ich temat to samo. A jedną nowością była interwencja policji. - Oni oczywiście zaczną krzyczeć, odwracając kota ogonem, że została naruszona autonomia uniwersytetu - powiedział o narodowcach Kowalski. - Ręce opadają. Przyszli podyskutować z Baumanem o jego książkach? - zapytał ironicznie.

- Sam sobie nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie: czy to jest bardzo groźne? - ciągnął socjolog. - Nigdy nie wiemy, jak się sprawy dalej potoczą. Oczywiście, jak się porówna wyskoki obecnych narodowców, głównie wśród młodzieży, z tym, co ich przodkowie wyprawiali przed wojną, wypada to blado - przyznał Kowalski. I dodał, że narodowcy "marzą o dawnych czasach", kiedy organizowano getta ławkowe i protestowano przeciwko obecności Żydów na uczelni.

- Błędnie mówi się, że to wszystko bierze się z nieznajomości historii. Że gdyby ludzie poznali historię, zrozumieliby, do czego to prowadzi, jakie to straszne, opamiętaliby się i oprzytomnieli. Nieprawda - wyjaśniał Kowalski. - Wystarczy wejść na portale NOP, ONR. Oni historię mają w małym palcu, znają ją lepiej niż my. I ona strasznie im się podoba - podkreślił socjolog. Przypomniał rozmowę z osobami, które wcześniej przerwały wykład prof. Środy. - To byli studenci historii. Oni się uczą historii i wyciągają kompletnie inne wnioski niż my - zaznaczył Kowalski.

"Nie bójmy się, że jeśli coś powiemy, to będzie chryja. Chryja już jest, bo cały świat o tym trąbi"

- Narodowcy będą chcieli powtarzać takie akcje - stwierdził gość Radia TOK FM. Jak im przeciwdziałać? Zdaniem Kowalskiego taktyka ignorowania problemu zawiodła, kiedy narodowcy trafili do parlamentu. - Nie ma silnej bariery immunologicznej między głównym nurtem polityki a jej marginesami. W związku z tym z marginesów się przelewa, politycy głównego nurtu sympatyzują z marginesem i odwrotnie - zauważył socjolog. - Nie powinniśmy chować głowy w piasek, tylko rzecz nazywać po imieniu. Nie bać się, że jeśli coś powiemy, to będzie chryja. Chryja już jest, bo cały świat o tym trąbi. Tak się składa, że Bauman jest najbardziej znanym na świecie polskim profesorem - skwitował Kowalski.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o kolejnych występkach narodowców ? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o: