Kłopotek: Chłopcy platformersi zaszaleli, popili. Teraz chcą to przykryć. Jeśli nie powiemy "stop" tej koalicji...

- Dalsze trwanie w koalicji może się źle skończyć dla PSL. Jeśli nie powiemy "stop", to za dwa lata wyborcy dadzą nam nie żółtą, a czerwoną kartkę - mówił poseł PSL Eugeniusz Kłopotek w TOK FM. Poseł jest wściekły na Donalda Tuska za plany likwidacji finansowania partii z budżetu. - Chłopcy platformersi zaszaleli. Teraz chcą to przykryć - powiedział.
- Wciąż PSL? - Tak. Od początku do końca. Do ostatnich dni na tym bożym świecie na pewno nie zmienię partii - zapewniał poseł w audycji "Godziny Szczytu".

Poseł ostro krytykował pomysł premiera, by zlikwidować finansowanie partii politycznych z budżetu państwa. Kłopotek nie rozumie, czemu jego partia wobec takich poglądów koalicjanta nie zerwie umowy. - Niech koledzy z kierownictwa partii najpierw przejrzą na oczy, co firmują - powiedział w TOK FM. - Jeśli nie powiemy "stop" tej koalicji, to za dwa lata wyborcy dadzą nam nie żółtą, a czerwoną kartkę. Chcemy tego? Chyba nie... 

''Inni boją się o tym mówić''

- Jest źle? - pytała Karolina Olszewska. - Jest bardzo źle - skwitował poseł. - Inni politycy PSL nie mówią o tym głośno - kontrowała prowadząca TOK FM. - Cześć nie ma możliwości się wypowiadać. To media decydują, kogo zapraszają. Poza tym z różnych względów boją się powiedzieć, co naprawdę myślą. Jestem głosem tych, którzy nie mają szansy albo boją się wypowiedzieć - mówił Kłopotek.

Skąd te obawy? Zdaniem polityka członkowie PSL boją się kierownictwa partii. - Wiadomo, różne wybory się zbliżają. Jednak jeśli będziemy cicho i będziemy wszystko przyklepywać, to możemy sobie podarować wybory parlamentarne. PSL już nie będzie - groził Kłopotek. 

"To była umowa gentlemanów. Ale życie pokazało..."

Główny błąd tej koalicji? To, że nie spisano jej warunków. - To działa na zasadzie umowy gentlemanów: jeden drugiemu nie będzie robił psikusa za pomocą opozycji ani zaskakiwał w mediach. Życie pokazało co innego. To nie jest koalicja, to nie jest partnerstwo. Nie wyobrażam sobie, żeby to dalej miało w ten sposób funkcjonować - mówił Kłopotek. 

- W tym czasie zmienił się lider PSL - wtrąciła Karolina Olszewska. - Sytuacja Janusza Piechocińskiego jest bardzo trudna. Jest rozdarty. Z jednej strony - czuje ciśnienie z dołu, którego ja jestem wyrazicielem. Z drugiej - czuje, że trzeba zachować pewną lojalność koalicyjną, wzajemną życzliwość - mówił Kłopotek.

Jednak zdaniem polityka są granice lojalności. - My się do tych granic niebezpiecznie zbliżamy. Świadczy o tym m.in. wczorajsza deklaracja premiera w sprawie likwidacji finansowania partii z budżetu. A to ewidentnie zabieg PR-owski. Chłopcy platformersi zaszaleli, popili, popalili. Teraz trzeba to przykryć, karząc wszystkich. W ten sposób nie wolno funkcjonować w polityce - krytykował Kłopotek. 

"Nie załatwicie PSL"

Eugeniusz Kłopotek zapewniał, że PSL dał sobie radę. - Kilkanaście lat temu koalicja AWS-UW-SLD uderzyła w Polskie Stronnictwo Ludowe, zakazując partiom prowadzenia działalności gospodarczej. My mogliśmy zarabiać, wykorzystując nasz majątek zgromadzony przez 100 lat. Nie było łatwo, ale daliśmy radę. Teraz też nam nie jest lekko: płacimy niebotyczną karę za drobny błąd sprzed lat. Jeśli ktoś myśli, że - likwidując finansowanie partii z budżetu - załatwi PSL, to się myli! - wyrokował poseł. 

W jaki sposób mają być finansowane partie, jeśli nie z budżetu? - Dzisiaj, gdy zapytamy społeczeństwo, czy pieniądze na partie mają iść z budżetu, większość jest przeciwko. Jednak jak zapytamy, czy mają być w szarej strefie, pod stołem, to zdecydowana większość powie "nie"! To teraz pytam - to w jaki sposób mamy finansować partie? - podsumował Kłopotek. 

Więcej o: