Kim Dzong Un rozdaje oficjelom "Mein Kampf". Chce się uczyć propagandy od Hitlera?

Kim Dzong Un dawał swoim wysokim urzędnikom książkę Adolfa Hitlera - wynika z cytowanego przez "Washington Post" raportu New Focus International. Organizacja ta czerpie informacje od uciekinierów i informatorów w Korei Północnej. "Post" spekuluje, że Kim traktuje książkę jako źródło wiedzy - o skutecznej propagandzie kultu jednostki i odbudowie gospodarczej kraju.
"Mein Kampf", wytwór obsesji twórcy III Rzeszy i jego ideologiczne credo, oficjele otrzymali z okazji urodzin Kima - pisze "Washington Post". W sferach rządowych Pjongjangu funkcjonuje zwyczaj rozdawania limitowanych serii książek na szczególne okazje. Prezenty wydawane na urodziny północnokoreańskiego dyktatora mają szczególne znaczenie.

Książka najwyraźniej jednak nie została wydana w celach promocji nazizmu, ale raczej zwrócenia uwagi kół rządowych KRLD na gospodarczą i militarną odbudowę Niemiec po I wojnie światowej oraz skuteczność propagandy Hitlera - spekuluje "Washington Post".

Korea Północna ma się odbudować jak Niemcy po I wojnie światowej?

Pracujący dla koreańskiego rządu w Chinach mężczyzna (nie ujawnił nazwiska) powiedział New Focus International, że Kim wygłosił przemówienie wychwalające niemieckie odrodzenie i zachęcał w nim swoich urzędników do przeczytania "Mein Kampf". Podkreślał też konieczność kontynuacji polityki tzw. Byungjin, oznaczającej równoczesny rozwój gospodarki i programu atomowego Korei Północnej, i zachęcał, by czytać "dzieło" Hitlera pod tym kątem, mając na uwadze praktyczne aspekty jego działań w sferze gospodarczej.

Tyle że wiele się Koreańczycy nie nauczą - komentuje "WP". I podkreśla, że książka Hitlera jest naszpikowana raczej ideologią, nie zaś rozwiązaniami polityki gospodarczej.

Kim chce się uczyć charyzmy od Hitlera?

"Washington Post" zauważa też podobieństwa między Koreą Północną a hitlerowskimi Niemcami - oba państwa zostały zbudowane na nacjonalizmie i kulcie jednostki. Według Shirley Lee, wydawcy New Focus's International, północnokoreańscy propagandyści mogą próbować uczyć się na sukcesach Adolfa Hitlera w tej dziedzinie - i przydać Kim Dzong Unowi nieco charyzmy.

Może to tłumaczyć ostatnie zdjęcia dyktatora, na których wygląda na rozzłoszczonego i groźnego, oraz jego zachowania. Jak twierdzi informator "New Focus International", młodemu dyktatorowi zdarza się krzyczeć na współpracowników, czego jego ojciec Kim Dzong Il nigdy nie robił.

Korea Północna: "Ludzkie śmieci" piszą o Kimie i "Mein Kampf"

Tekst w "WP" wywołał reakcję w Pjongjangu. Oficjalna północnokoreańska agencja informacyjna KCNA opublikowała depeszę pełną inwektyw pod adresem uciekinierów z Północy oraz dziennikarzy, którzy opisali rozdawanie "Mein Kampf" na urodziny Kima. W żadnym jednak zdaniu depeszy KRLD nie zaprzeczyła wprost tej informacji.