Tomografy obrastają kurzem, a pacjenci... czekają. NIK sprawdził, co kupują polskie szpitale

Tomografy stoją nieużywane, a pacjenci czekają w kolejkach. NIK alarmuje: jedna trzecia sprzętu medycznego kupionego za unijne pieniądze jest źle wykorzystana. Reporter TOK FM Michał Janczura dotarł do najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli. Co z niego wynika? Są duże zaniedbania, dochodziło też do złamania prawa.
Brak nadzoru i planowania tego, co się kupuje i po co - to tylko jedna z tez, którą w raporcie potwierdzają przykłady szpitali w całej Polsce. Szpital w Częstochowie kupił np. w 2008 roku angiograf za blisko dwa i pół miliona złotych. Problem w tym, że... władze zapomniały, że w placówce nie ma kadry, która by potrafiła ten sprzęt obsługiwać.

Efekt? Przez pierwszy rok nie wykonano ani jednego badania, potem sprzęt był wykorzystywany bardzo rzadko, a w 2012 roku Fundusz nie podpisał z placówką kontraktu na tego typu badania. Dodajmy, że podobnych sytuacji jest dużo więcej, a w innych placówkach czeka się na badania przy użyciu takiego sprzętu w długich kolejkach.

Kolejny przykład to szpital w Czerwonej Górze, który kupił tomograf za kilka milionów złotych, ale nie zdążył zrobić remontu, przez co sprzęt obrastał kurzem przez blisko rok.

Szpital dostaje, ale pacjent musi płacić

Według ustaleń kontrolerów zdarzają się też przypadki, że szpitale za badania każą sobie płacić, a to jest niezgodne z prawem. Nieprawidłowości wykryto w sześciu placówkach, a jedną z nich jest Szpital Czerniakowski w Warszawie, który kazał sobie płacić za badania tomografem i w ten sposób próbował dorobić. Co ciekawe w tej samej placówce z 35 lekarzy aż 29 nie posiadało odpowiednich szkoleń z zakresu radiologicznej ochrony pacjenta.

Wiele szpitali kupuje sprzęt, ale nie spełnia warunków, by otrzymać kontrakt z NFZ. W innej sytuacji jest szpital z Wrocławia. Za blisko 9 milionów złotych kupił robota chirurgicznego "Da vinci", ale ten pracuje na 10 proc. swoich możliwości, bo Fundusz nie chce więcej płacić. Dyrektor szpitala zapewnia, że może wykonać 500 operacji rocznie, ale przez blisko dwa lata udało się ich przeprowadzić ledwie 90.

Niezgodnie z prawem

Zdaniem NIK w dwóch przypadkach mogło dojść do poważnego złamania prawa. Izba skierowała do prokuratury wniosek przeciwko szpitalowi w Wągrowcu, który miał przedstawić nieprawdziwe informacje we wniosku o zwrot kosztów poniesionych na wyposażenie placówki. Szpital w Bytomiu chciał od Zarządu Województwa zwrotu blisko półtora miliona złotych. Co ciekawe wcześniej od tej samej instytucji wziął pożyczkę na ten sam sprzęt.

Sprzęt jest. A kolejki? Rosną

W czterech placówkach, które sprawdził NIK, mimo nowego sprzętu rosną kolejki. Najwyższa Izba Kontroli obliczyła, że skutki tych nieprawidłowości sięgają blisko 15 milionów złotych.

Bartosz Arłukowicz w "Polityce w Godzinach Szczytu" zapowiedział ustawę, która wymusi na właścicielach szpitali z konkretnego regionu konsultowanie tego, kto jakiego sprzętu potrzebuje.