Kaczyński: Chcę uratować Polskę przed dwiema katastrofami

- Chcę uratować Polskę przed dwiema katastrofami - deklaruje w ?Do Rzeczy? Jarosław Kaczyński. Pierwszym zagrożeniem jest pogłębiający się kryzys gospodarczy. - Drugie niebezpieczeństwo wiąże się z zagrożeniem kulturowym. Mamy dzisiaj w Polsce prowadzoną z wewnątrz, ale wspieraną z zewnątrz i tam mającą swoje źródła ofensywę kulturową, która ma wysadzić w powietrze naszą tradycję narodową - stwierdził prezes PiS.
Kaczyński w rozmowie z tygodnikiem ostrzega przed niebezpieczeństwem, które "wiąże się z zagrożeniem kulturowym". - Mamy dzisiaj w Polsce prowadzoną z wewnątrz, ale wspieraną z zewnątrz i tam mającą swoje źródła (bo nie ma u nas autonomicznych wewnętrznych źródeł tego rodzaju rewolucji obyczajowej) ofensywę kulturową, która ma wysadzić w powietrze naszą tradycję narodową, w tym takie instytucje, które wydawały się do niedawna poza dyskusją. Wszystkie relacje, z rodziną na czele, budowane przez wieki, które jeszcze niedawno wydawały się niemożliwe do podważenia, są w tej chwili kwestionowane. Ten mechanizm, który kiedyś Dmowski opisał słowami, że jeśli coś jest na Zachodzie grypą, to u nas gruźlicą, może się sprawdzić - uważa Kaczyński.

Kaczyński za Orbanem: My też nie będziemy kolonią

Prezes PiS chwali też sytuację na Węgrzech. - Zmiany na Węgrzech oceniam bardzo pozytywnie także w tych wymiarach, które są najbardziej kwestionowane. Tak jak dobrze oceniam początkową deklarację Orbana, którą w moim przekonaniu trzeba umieć powtórzyć także w Polsce: że nie będziemy kolonią.

Kaczyński podobnie też jak Orban chciałby zmienić konstytucję. - Przy braku większości konstytucyjnej będziemy musieli przeprowadzić ostry bój, ale będziemy go prowadzić i będziemy proponować zmiany prawne, które będą zmierzały do tego, by przywrócić sądy państwu. Bo one są dzisiaj poza państwem, to jest korporacja pozapaństwowa. To jest właśnie koncepcja państwa, którą wyznaje Tusk - luźniej federacji różnych korporacji i grup nacisku. Chcąc to zmienić fundamentalnie, trzeba jednak nowej konstytucji - podkreśla.

Prezes PiS chciałby, żeby jego partia w wyborach zdobyła większość, bo sojuszu z ludowcami nie widzi. - PSL jest postkomunistyczną formacją - mówi.

I zaznacza. - Tam jest za dużo różnych związków, więc nie sądzę. Musimy sami wygrać wybory - stwierdza.

Cały wywiad czytaj na stronie tygodnika "Do Rzeczy">>

Więcej o: