Wyższe wykształcenie: "wybujałe ambicje" czy "wielka szansa dla kraju"? [PUBLICYŚCI]

- Jest coraz lepiej - zapewniał w Poranku Radia TOK FM prof. Marek Rocki, który w Polskiej Komisji Akredytacyjnej ocenia jakość polskich szkół wyższych. - Może jestem ślepy. Ale nie widzę, żeby było rewelacyjnie - oponował prof. Marcin Kula podczas spotkania publicystów. Spór dotyczy nie tylko tego, jak jest, ale i jak powinno być.
Gościem Poranka Radia TOK FM był prof. Marek Rocki, senator PO i przewodniczący Polskiej Komisji Akredytacyjnej oceniającej jakość kształcenia na polskich uczelniach wyższych. - Jest coraz lepiej - zapewniał Rocki, mówiąc o poziomie polskich szkół wyższych. Zastrzegał co prawda, że zdarzają się oceny negatywne, jednak średnio jego zdaniem poziom kształcenia rośnie.

- Minister Kudrycka zrobiła rzecz rewelacyjną: zniosła dyplom państwowy ukończenia studiów - wskazywał prof. Rocki. - To naprawdę otwiera rynek i konkurencję między uczelniami - wskazywał gość Poranka Radia TOK FM dodając, że dziś dyplomy ukończenia studiów firmuje już nie ministerstwo, a sama uczelnia. - I ona odpowiada za to, jak jej absolwent odnajdzie się później na rynku pracy - wskazywał prof. Rocki.

"My nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty"

- Może jestem ślepy. Ale nie widzę, żeby było rewelacyjnie - kontrował prof. Marcin Kula podczas spotkania publicystów w Poranku Radia TOK FM. Historyk z UW przyznał, że ministerstwo zniosło państwowy dyplom. - Tylko ja wszędzie widzę wtrącanie się ministerstwa w każdej sprawie - dodał prof. Kula i wskazywał, że uczelnie coraz bardziej obciążone są biurokracją. Także w ramach procedur akredytacyjnych.

Profesor ubolewał też nad kondycją samej nauki, która ostatnio koncentruje się na rankingach i indeksach cytowalności. - Co tu dużo mówić: my nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty. Ja tego nie chcę, nie zamierzam wyrabiać punktów - zaprotestował.

"To jednak jest wielka szansa dla naszego kraju"

Andrzej Talaga, wicenaczelny "Rzeczpospolitej" zwrócił uwagę na problem bezrobotnych absolwentów. - Jest wielu ludzi, którzy mają wyższe wykształcenie, starają się o nie. Zasadnicze pytanie brzmi: po co? Czy jest jakiś sens tych aktywności? - mówił publicysta. I wskazywał, że Polska idzie drogą, którą przetarły już m.in. Korea Płd. czy Tajwan. Tam także postawiono na edukację młodych. I gdy 40-50 proc. z nich miało już wyższe wykształcenie, okazało się, że nie jest ono nikomu potrzebne. - Rynek pracy nie jest w stanie ich absorbować, nie ma dla nich stanowisk, są jedynie wybujałe ambicje w stosunku do możliwości rynkowych. Taka sama sytuacja jest w Polsce - tłumaczył Talaga.

Zdaniem Talagi powstanie tak wielu uczelni, łatwość dostępu do wyższej edukacji i brak jej ukierunkowania to "elementarny błąd systemowy". Rafał Woś z "Dziennika Gazety Prawnej" bronił jednak szkół wyższych, zwłaszcza kierunków humanistycznych. - To jednak jest wielka szansa dla naszego kraju. To zwiększa choćby niewymierne umiejętności, ogólną erudycję, podnosi, jak się dawniej mówiło, poziom oświecenia publicznego. To musi się kiedyś przełożyć na to, żeby w tym kraju żyło się lepiej - wyjaśniał Woś.

"Uczelnia powinna dawać i szerokie horyzonty, i przygotowanie zawodowe"

Tymczasem zdaniem prof. Kuli "masowa produkcja bezrobotnych" jest nie tylko przykra dla społeczności akademickiej, ale też groźna dla społeczeństwa. Bo rosnące bezrobocie przekłada się na wzrost radykalnych tendencji. Jakie jest rozwiązanie problemów szkolnictwa wyższego? Prof. Kula podkreślał, że uniwersytet nie może stać się szkołą zawodową, nie tracąc na jakości. - Ale to nie jest dylemat. Bo uczelnia powinna dawać i szerokie horyzonty, i pewne przygotowanie zawodowe - wskazywał historyk.

Dlatego należy odejść od dzisiejszego (a mającego korzenie jeszcze w XIX wieku) modelu kształcenia uniwersyteckiego, który zakłada wysoką specjalizację i pogłębianie wiedzy w wąskim zakresie już od początku studiów. - Uniwersytet powinien najpierw wprowadzić szerokie kursy ogólnohumanistyczne, a potem dopiero specjalizacje - wskazywał prof. Kula. Panaceum na bezrobocie mogłoby być inne: - Ponieważ radykalnych reform wszyscy mają dosyć, przy istniejącej strukturze można to załatwić tak, że do zawodu przygotowują dodatkowe kursy - zauważył historyk.