Afera PRISM. Kim jest informator? Dlaczego się ujawnił? Co służby USA mogą dzięki PRISM? 5 kluczowych faktów

29-letni Edward Snowden przez 10 lat pracował dla amerykańskich agencji wywiadowczych. Niedawno ujawnił prasie istnienie gigantycznego rządowego programu inwigilacji obywateli - PRISM. W USA wybuchł ogromny skandal, tym bardziej, że w PRISM zaangażowane były tuzy informatycznego biznesu - Microsoft, Facebook, Apple czy Google. Oto pięć kluczowych rzeczy, które opowiedział "Guardianowi" i "Washington Post" Snowden.
1. Co to jest program PRISM i jak się go stosuje?

Jeszcze kilka dni temu o istnieniu PRISM wiedzieli prawdopodobnie tylko najwyżsi rangą przedstawiciele władz i agencji wywiadowczych USA. 7 czerwca bombę odpaliły "The Guardian" i " The Washington Post". Tajemniczy - z początku - informator ujawnił, że dzięki programowi PRISM Narodowa Agencja Bezpieczeństwa (NSA) oraz FBI dostały stały, pełny dostęp do danych obywateli USA i innych krajów świata, gromadzonych przez gigantów nowych technologii: Microsoft i Skype, Yahoo, Google, Youtube, Facebook, AOL i Apple.

2. Kim jest "Verax?"

Tożsamość informatora, za jego zgodą, ujawniły "Guardian" i " The Washington Post". 29-letni informatyk Edward Snowden od kilku lat pracował w firmie Booz Allen Hamilton (BAH), świadczącej usługi dla resortu obrony USA, w tym dla NSA. Snowden studiował informatykę, ale uczelni nie ukończył. Zgłosił się do programu szkolenia sił specjalnych, jednak złamał obie nogi i nie trafił do czynnej służby, lecz do wywiadu. Ogółem dla agencji wywiadowczych przepracował 10 lat.

Kilka tygodni temu pod błahym pretekstem wyjechał z Hawajów. Uciekł do Hongkongu - liczy, że będzie tam bezpieczniejszy, choć podkreśla, że "nie da się stanąć do konfrontacji z najpotężniejszą agencją wywiadu na świecie bez ryzyka". Stamtąd, z hotelowego pokoju, obserwował, jak ujawniane przez niego informacje - kontaktował się z dziennikarzami pod pseudonimem "Verax" (z łac. "mówiący prawdę") lądują na czołówkach światowych mediów.

- Nie jestem przeciw państwu - zapewnia 29-latek. - Nie mam specjalnych zdolności, jestem zwykłym gościem, który siedzi dzień w dzień w biurze, i patrzy, co się dzieje. (...) Nawet jeśli nic nie robisz, jesteś szpiegowany i nagrywany. Możliwości tego systemu rosną z roku na rok. Mogą sprawdzić każdą twoją decyzję czy rozmowę i uderzyć, tworząc podejrzany obraz z czyjegoś niewinnego życia i odmalować cię jako przestępcę. (...) - opisuje.

- To społeczeństwo powinno decydować, czy te programy są słuszne, czy nie. I jestem zdeterminowany, by bronić autentyczności tych danych i powiedzieć: "Ja tego nie zmieniłem, to jest prawda, to jest to, co się dzieje i to wy powinniście decydować, czy będzie się dalej działo, czy nie" - mówił "Guardianowi".



3. Co kierowało informatorem?

Po wielu latach pracy Snowden przestał wierzyć już nie tylko w zbawczą moc interwencji wojskowych amerykańskiej armii, ale i w intencje rządu.

- Jeżeli jesteś administratorem systemów informatycznych agencji bezpieczeństwa, masz dostęp do większej ilości dokładniejszych informacji niż zwykły człowiek. I gdy widzisz wszystko, i to regularnie, to zaczynasz zdawać sobie sprawę, że niektóre z tych rzeczy są niewłaściwe. Kiedy mówisz o nich ludziom, nie traktują cię poważnie. I wtedy zaczynasz rozumieć, że o tym wszystkim musi dowiedzieć się szersza publiczność - podkreśla Snowden.

- To nie było tak, że po prostu wstałem jednego dnia rano i podjąłem decyzję. Ale nie chcę żyć w świecie, w którym wszystko, co robię i mówię, jest nagrywane - tłumaczył w wywiadzie swoje intencje. Dlaczego zdecydował się ujawnić? "Społeczeństwo powinno wiedzieć, jakie motywacje stały za kimś, kto zdecydował się na takie działanie" - odpowiada były już szpieg.

4. Co mogą zrobić służby USA dzięki PRISM?

- Mogą namierzyć każdego, w każdej chwili, wszędzie. Siedząc przy moim biurku, miałem możliwość i władzę, by podsłuchać ciebie, sędziego federalnego, prezydenta. NSA zbudowało infrastrukturę, za pomocą której może przechwycić niemal wszystko. Jeśli chciałbym zobaczyć twoje e-maile lub zawartość telefonu twojej żony, mógłbym to zrobić. Mógłbym zdobyć twój adres mailowy, hasła, billingi telefoniczne i numery kart kredytowych - mówił dziennikarzom Snowden.

PRISM gromadzi 10 typów danych: e-maile, filmy, zdjęcia, pliki przesyłane wewnątrz serwisów, wiadomości z komunikatorów, dane umieszczone w "chmurze", zapisy czatów głosowych, wideokonferencje, czasy logowania oraz szczegóły z profili w portalach społecznościowych.

- NSA zdobywa informacje, gdzie się da. Zbiera je, analizuje, filtruje i przechowuje. Mogą szukać np. kogoś powiązanego z obcym rządem lub podejrzanego o terroryzm, ale pozyskają w tym celu twoje dane - opisuje Snowden.

PRISM to jedno z najważniejszych źródeł informacji dla rządu USA, w szczególności jest on podstawą działań agencji bezpieczeństwa. Biuletyn wywiadowczy, który dostaje na biurko Barack Obama, jest przygotowywany na bazie informacji z PRISM - w 2012 r. program przydał się do 1477 raportów.

5. Co dalej z informatorem? Szuka schronienia

- Jeśli chcą cię dopaść - to cię prędzej czy później dopadną. Będę z tym żył do końca - stwierdza w rozmowie z "Guardianem" Snowden. - Mogą mnie złapać agenci CIA, mogą mnie śledzić oni i ich partnerzy, mogą zapłacić którejś z Triad - wylicza. Dlaczego wybrał Hong-Kong, a właściwie Chiny?

- Pekin nie jest wrogiem USA. Jest konflikt między rządami. Ale społeczeństwa nie uczestniczą w wojnie, jesteśmy głównymi partnerami handlowymi - podkreśla Snowden. Dodaje, że "każdy z jego pozycją mógłby zdobyć te dane i sprzedać je Rosjanom".

- Miałem dostęp do wszystkiego, w tym do naszych komórek w innych państwach, ich celów, misji. Jeśli działałbym na niekorzyść USA, mógłbym po prostu wyłączyć ten system. Ale nie to było moim celem. Wszyscy, którzy podnoszą ten argument, muszą pomyśleć: jeśli masz moją pozycję, wygodne życie i dom na Hawajach i zarabiasz dużo pieniędzy, to co musi się stać, żebyś zostawił wszystko za sobą? - pyta.

I sam sobie odpowiada na to pytanie:

"Możesz wstawać, iść do roboty, zgarniać wysoką pensję za niewielką robotę wbrew interesowi publicznemu i iść spać. Ale jeśli zdajesz sobie sprawę, że to jest świat, który pomogłeś stworzyć, a w następnym pokoleniu będzie gorzej, bo możliwości tej maszynerii opresji zostaną rozszerzone, to zdajesz sobie nagle sprawę, że jesteś w stanie zaakceptować każde ryzyko.

Snowden nie uznaje tego, co zrobił, za przestępstwo. "Takie zarzuty wobec mnie to hipokryzja" - stwierdza. Szuka schronienia m.in. na Islandii, pomoc zaoferowała mu jedna z posłanek. Dopytywany, jak sądzi, co się z nim stanie, odpowiada jednak wprost: "Nic dobrego".