Sienkiewicz ostro: "Narodowcy? Nie rodzą polityki, ale chaos, antyspołeczeństwo..."

- Środowiska narodowców, skinheadów i podobnych to groźne zjawisko. Rodzi nie politykę, ale coś, co jest odwrotnością polityki, czyli chaos, antyspołeczeństwo. Rodzi przemoc, która zawsze uderza w najsłabszych - mówi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Bartłomiej Sienkiewicz. Nowy minister spraw wewnętrznych odnosi się w ten sposób do ataków rasistowskich w Białystoku i I Kongresu Ruchu Narodowego, który miał miejsce w sobotę.
Sienkiewicz w rozmowie z "GW" omawia problem ataków na tle rasistowskim, do których coraz częściej ostatnio dochodziło w Białymstoku. - To zjawisko narastało przez lata. Jest o wiele większe, niż wydawałoby się to z doniesień publicznych, także jeśli chodzi o ilość incydentów. Nie mamy do czynienia z wyizolowaną grupą, lecz kontekstem społecznym, który to ułatwiał, tolerował, akceptował, przyzwalał, być może wspierał - wskazuje minister.

Polityk twierdzi, że rozumie obawy mieszkańców Białegostoku, którzy nie czują się bezpiecznie. - To jest naturalna reakcja. Czytałem te posty i e-maile, z których wylewa się jedna emocja: dlaczego chronicie cudzoziemców, skoro Polacy też zbierają po mordzie w ciemnych zaułkach? Biali mówiący po polsku, szeleszczący naszą piękną mową. A wy się koncentrujecie na Hindusach, Czeczeńcach i cudzoziemcach - mówi.

Dalej tłumaczy, dlaczego natężenie ataków skinheadów i narodowców uważa "za groźne". - Rodzi nie politykę, ale coś, co jest odwrotnością polityki, czyli chaos. To jest sytuacja, w której grupa szuka "innych", po pewnym czasie tym "innym" będzie sąsiad, który krzywo patrzy. Tworzy się odwrócony system społeczny, tworzy się antyspołeczeństwo. I przemoc, która zawsze uderza w najsłabszych. A jeśli należymy do kręgu liberalnej demokracji, to państwo ma dwa filary: oddaje władzę tym, za którymi opowie się większość, i drugi filar - ma chronić słabszych - podkreśla Sienkiewicz.

Cały wywiad czytaj w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".



Więcej o: