"Maluch to część mojego dzieciństwa". Publikujemy wasze zdjęcia i wspomnienia o Fiatach 126p

- Wujek często opowiada, jak za komuny wracał do Warszawy maluchem w pięć osób. Na dachu wieźli świnię, która przy hamowaniu spadła im na maskę - wspomina Krzysiek. - Ta historia wraca w każde święta - dodaje. Wczoraj słynny Fiat 126p skończył 40 lat. Z tej okazji prezentujemy zdjęcia waszych aut i ich historie. Czekamy na wasze opowieści i fotografie!
Wielu Polaków Fiaty 126p wspomina z rozrzewnieniem. Wiąże się z nimi wiele wspomnień. - Gdy byłem mały, mój ojciec jeździł takim autem. Maluch to ważna część mojego dzieciństwa, a jedna rzecz utkwiła mi mocno w pamięci - mówi Błażej. - Gdy ojciec rozpędzał auto do 120 km/godz., miałem wrażenie, że zaraz wzbije się w powietrze - wspomina.

Z kolei Krzysiek opowiada historię swojego wujka, często przytaczaną podczas zjazdów rodzinnych. - Wujek często wspomina, jak kiedyś, jeszcze za komuny, wracał ze wsi do Warszawy maluchem w pięć osób - mówi. - Na dachu wieźli świnię, która w pewnym momencie, przy gwałtownym hamowaniu, spadła na maskę - opowiada.

Macie podobne historie? Opiszcie je nam i wyślijcie na Alert24 >>
Kliknij, by przeczytać artykuł

Przywiązanie do tych kultowych pojazdów powoduje, że wiele osób wciąż chętnie kupuje maluchy. Auta często można znaleźć na aukcjach. Polacy lubię takie samochody remontować i przerabiać. Ich właściciele spotykają się na zlotach miłośników Fiata 126p.

Marcin swojego pierwszego malucha kupił w serwisie aukcyjnym za 700 zł. Zdecydował się na zakup, bo dzień wcześniej podczas imprezy z kolegą wpadł na pomysł, jak auto przerobić. Jak opowiada, kupił samochód w "kolorze ZOMO", by upodobnić je do wozu PRL-owskiej milicji. Razem z kolegą domalował do auta odpowiednie elementy, samochód wyremontował, a na dachu umieścił niebieskiego koguta.


Fot. Marcin/Nadesłane na Alert24.pl

- W tej chwili szukam artysty, który wykona mi napisy boczne. Do tej pory mam oryginalne szablony z czasów PRL-u - opowiada. - Maluch będzie jeździł na zloty, ale póki co wszystko jest jeszcze na etapie prac przygotowawczych - zapowiada.

"Było auto, pomysł, parę złotych na zbyciu..."

Na Alert24 otrzymaliśmy także zdjęcie malucha stylizowanego na wóz terenowy. Jego właściciel, również o imieniu Marcin, domontował do karoserii wzmocnienia przypominające przód jeepa. Skąd pomysł? - Był to twór mojego kuzyna, stworzony pod wpływem różnych stanów po upojeniu. Było auto, był pomysł, było parę złotych na zbyciu - mówi Marcin.

Obaj panowie zapowiadają, że nie zamierzają kończyć swojej przygody z przerabianiem kultowych pojazdów.


Fot. Marcin/Nadesłane na Alert24.pl

- Niedługo kupujemy nowego malucha. Co z tego wyjdzie, zobaczymy - mówią. - Dlaczego to robimy? Mamy czasem takie zwariowane pomysły. Chodzi o to, żeby mieć odskocznię od szarej rzeczywistości. To pasja - podkreślają. Mają też pomysł na spieniężenie swojej pasji. - Myślimy o rozkręceniu interesu. Takie auto mogłoby np. być świetną obstawą wesela - planują.

Alert24 czeka na wasze zdjęcia i wspomnienia o maluchach! Jak się z nami skontaktować? Zobaczcie>>
Kliknij, by przeczytać artykuł