"Kiedyś staliśmy w kolejkach po żywność. Dziś stoimy w kolejkach, błagając o życie" [LIST LEKARZA]

- Odbieranie pacjentom możliwości korzystania z nowoczesnych metod terapii, które są z dobrym skutkiem stosowane poza granicami, tylko z powodu urzędniczej indolencji, niechęci, tworzenia barier urzędniczych, jest po prostu zwykłym skazywaniem kogoś na śmierć - pisze w emocjonalnym liście do TOK FM lekarz. To reakcja na nasze publikacje o Agacie i Bartoszu Polińskich.
Agata i Bartosz Polińscy na antenie Radia TOK FM w rozmowie z Tomaszem Kwaśniewskim opowiadali o walce o życie Agaty, poszukiwaniu za granicą skutecznej terapii i - z ich perspektywy - opieszałości i braku odwagi lekarzy. Uważają, że gdyby organizacja opieki medycznej w Polsce była lepsza, tysiące osób mogłoby zostać uratowanych. Założyli fundację Alivia, żeby to udowodnić i żeby zbierać pieniądze dla chorych.

Przeczytaj historię Agaty i Bartka: "Zniechęcali, mówili, że to eksperymentalna terapia, zagraża życiu. No tak, bo raka to wyleżę" >>

Po audycji do Radia TOK FM emocjonalny list wysłał lekarz*. Postanowiliśmy go opublikować.

"Stoimy w kolejkach, błagając o życie"

"Kiedyś staliśmy w kolejkach po bezpieczeństwo egzystencjonalne, po żywność. Dziś stoimy w kolejkach, błagając o życie. To nie jest oburzające. To dla mnie, dla lekarza, jest przerażające.



To, o czym można było usłyszeć w audycji, nie jest wyłącznie domeną pacjentów z chorobami nowotworowymi. Ale o ile w niektórych chorobach można, powiedzmy, poczekać, o tyle w schorzeniach onkologicznych jest to jawny wyścig ze śmiercią. Odbieranie pacjentom możliwości korzystania z nowoczesnych metod terapii, nawet jeżeli w Polsce nie są stosowane, ale które są z dobrym skutkiem stosowane poza naszymi granicami, jest po prostu zwykłym skazywaniem kogoś na śmierć.

Ten ma szansę, kto ma pieniądze. Skwitować to można krótko. Nie masz kasy, umieraj.

"Nowomowa urzędnicza. Zamiast powiedzieć wprost: skazujemy..."

Całość rozmydla się w nowomowie urzędniczej, bo tak jest łatwiej. Zamiast zwyczajnie powiedzieć: "skazujemy Pana/Panią na śmierć, bo nie mamy kasy lub też nie chcemy jej dać i zasłaniamy się idiotycznymi przepisami". Tego jednak żaden urzędnik nie powie. Nie ma na tyle odwagi cywilnej.

Dla mnie, dla lekarza, zamykanie drogi do terapii tylko z powodu urzędniczej indolencji, niechęci, tworzenia barier urzędniczych jest niczym innym jak rodzajem eutanazji.

"Powinien tłumaczyć się minister zdrowia"

O takich dramatach powinni słyszeć wszyscy, a szczególności prezes nfz i minister zdrowia. To oni powinni się tłumaczyć, dlaczego skazują świadomie ludzi na śmierć. Celowo użyłem małych liter, bo dla małych ludzi i litery małe są zbyt wielkimi.

To oczywiście kilka moich uwag jedynie. Nie jestem dziennikarzem, jestem zwykłym człowiekiem, który dodatkowo jest uwrażliwiony przez zawód, jaki wykonuje - na ból, cierpienie, niemoc drugiego człowieka. Trudno mi stać obojętnie wobec takich faktów, które znalazły swoją prezentację w Państwa Radiu. Dziwi mnie jednak, że wobec takich faktów z pewnością toczą się dyskusje w zamkniętych kręgach zawodowych. Zwykli śmiertelnicy o nich nie wiedzą i w nich nie uczestniczą. A te sprawy powinny być do bólu upubliczniane".

* Imię i nazwisko do wiadomości redakcji