Skandal w USA: Rząd śledzi rozmowy. NSA zna numery telefonów, czas i miejsce rozmów

Na podstawie tajnego nakazu sądowego rząd USA w tajemnicy śledzi komunikację biznesową - informuje ?Guardian?. Operator Verizon Communications musi ujawniać NSA numery telefonów, ich lokalizację oraz czas rozmowy. Nakaz nie obliguje do ujawniania treści rozmów, ale media w USA piszą o skandalu.
Tajny nakaz sądowy, zobowiązujący amerykańskiego operatora rozmów biznesowych Verizon Communications do dostarczania Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (National Security Agency, NSA) informacji o rozmowach, ujawnił jako pierwszy brytyjski "Guardian".

Nakaz, podpisany przez sędziego Rogera Vinsona z Sądu ds. Inwigilacji Obcych Wywiadów (Foreign Intelligence Surveillance Court, FISC) obliguje Verizon, a dokładnie jego spółkę córkę Verizon Business Network Services, do dostarczania "codziennie" przez trzy miesiące (od 25 kwietnia do 19 lipca) Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA) billingów wszystkich rozmów między Ameryką a innymi państwami oraz rozmów odbytych w samych Stanach, włącznie z rozmowami miejscowymi.

Rząd poznaje numery telefonów, czas i miejsce rozmowy...

Sąd nie zmusił jednak firmy do ujawnienia NSA treści rozmów. Funkcjonariusze Agencji poznają jednak numery rozmówców, miejsca, z których dzwonili, oraz czas trwania rozmowy - pisze "New York Times".

A to - zdaniem amerykańskich mediów - o wiele za dużo. "New York Times" przywołuje działania administracji Busha, "Huffington Post" zatytułował informację w swoim serwisie wielkimi literami " They're watching" ("Oni patrzą").

"To dostęp do milionów klientów i rozmów" - komentuje CNN. "Teraz to TWÓJ telefon został przejęty" - alarmuje Fox News. Nic dziwnego. Verizon Business Network Services to jeden z największych w kraju operatorów telefonicznych i dostawców internetu dla korporacji.

A urzędnicy w FBI i w Białym Domu odżegnują się od komentowania sprawy, ale nie zaprzeczają informacjom "Guardiana". Rzeczniczka NSA Marci Green Miller odpowiedziała na pytania dziennikarzy zdawkowym e-mailem: "Odpowiemy najszybciej, jak potrafimy". Rzecznik Verizona odmówił komentarza.

Ile wolno administracji Obamy?

Rewelacje "Guardiana" z pewnością zaostrzą toczący się w USA gorący spór o zakres inwigilacji prywatnej komunikacji przez rząd. Reguły stosowania przez federalne agencje amerykańskie monitoringu komunikacji ze względu na bezpieczeństwo narodowe reguluje prawo z 1978 r., które dopuszcza prześwietlanie rozmów biznesowych. Ale regulacje sprzed kilku dekad wzmocniła wydana po zamachach 11 września ustawa Patriot Act, przyznająca administracji rozszerzone kompetencje w kwestiach bezpieczeństwa.

- To wygląda jak największe naruszenie prywatności od czasu, gdy NSA nagrywała rozmowy Amerykanów, łamiąc prawo - komentuje Kate Martin z Centrum Badań nad Bezpieczeństwem Narodowym - organizacji monitorującej przestrzeganie swobód obywatelskich. "W czasach administracji Busha" - dodaje "New York Times".

Skandal z inwigilacją rozmów to kolejna w ostatnim czasie afera związana z administracją Baracka Obamy. Niedawno na jaw wyszło, że fiskus nadmiernie kontrolował organizacje związane z Republikanami. Drugi skandal dotyczy przeszukania na dużą skalę telefonów dziennikarzy agencji Associated Press. Obama, który znalazł się w ogniu krytyki, zapewnił, że naprawi to, "co nie działa w rządzie".