Marcin Król, czołowy publicysta "Wprost", odchodzi po tekście o Fibaku

Marcin Król zrezygnował z pracy we "Wprost" po publikacji przez tygodnik tekstu o Wojciechu Fibaku. - Tak, odchodzę - potwierdził publicysta w rozmowie z portalem Gazeta.pl. Zdaniem Króla obecny szef pisma "doprowadził je do poziomu tabloidu"
- Zakończyłem współpracę z "Wprost". Planowałem to od dawna, a sprawa Fibaka przelała czarę goryczy - przyznaje w rozmowie z portalem Gazeta.pl prof. Marcin Król. - Nie można się dogadać z obecnym naczelnym - ubolewa.

- Z tygodnika zrobiono tabloid, który pisze o celebrytach. A ja pracowałem dla tygodnika opinii. Teraz mam się mądrzyć o aktorkach albo o zegarkach Sławomira Nowaka? To wszystko są bzdury, których nie brakuje w mediach. Tylko dlaczego "Wprost" musi iść w tę stronę? - pyta.

Zdaniem Króla tekst o Wojciechu Fibaku był "nieczystym zagraniem" ze strony tygodnika. - Fibak ani mi brat, ani swat. Porozmawiali z nim przez telefon i naczelny ogłasza, że to taka straszna sensacja. Nie miało to autoryzacji, a jakichś standardów powinno się w dziennikarstwie trzymać. Prowokacja jest potrzebna w sprawach państwowych, ale nie można jej robić tak bez sensu.

Wcześniej odeszli Hołownia i Skiba

To kolejne w ostatnim czasie głośne odejście z "Wprost". Miesiąc temu rezygnację złożył felietonista Szymon Hołownia. Bezpośrednią przyczyną było odrzucenie przez tygodnik tekstu krytykującego finansowanie in vitro z budżetu. Z "Wprost" rozstał się też Krzysztof Skiba.

Poniedziałkowy "Wprost" napisał, że Wojciech Fibak zajmuje się poznawaniem ze sobą młodych dziewcząt i starszych panów. Tygodnikowi udało się potwierdzić tę informację dzięki dziennikarskiej prowokacji i rozmowie, którą Sylwester Latkowski, redaktor naczelny "Wprost", odbył później ze znanym polskim tenisistą.

Prowokacja dziennikarki "NIE"

W rolę dziewczyny szukającej towarzystwa bogatego mężczyzny wcieliła się Malina Błańska, na co dzień dziennikarka tygodnika "NIE". Napisała do Fibaka SMS: "Panie Wojtku, czy może pomaga pan miłym dziewczynom poznać i zarobić przy poznaniu miłych panów? Miła dziewczyna". Tenisista szybko się z nią skontaktował i umówił w swojej galerii na Krakowskim Przedmieściu. Szybko też poinformował Błańską, że ma przyjaciela w Nowym Jorku, któremu z pewnością się spodoba i który mógłby jej robić ewentualne prezenty.