Strażniczka miejska do sprzedawcy waty cukrowej: "Ludzie muszą zapie... na takich nierobów!"

- W sądzie uda pan biednego, bezrobotnego człowieka, a ludzie biedni muszą zapie... na takich nierobów! - w takie słowa ubrała swoją interwencję funkcjonariuszka straży miejskiej wobec mężczyzny handlującego watą cukrową. Całej akcji przysłuchiwało się sporo osób, w tym małe dzieci, bo wydarzenie miało miejsce podczas Dnia Dziecka w Gdyni.
Najpierw strażniczka pracującego przy stoisku z watą cukrową mężczyznę ukarała mandatem za nielegalną sprzedaż ("Nie posiada pan przy sobie wpisu do ewidencji". "Nie posiadam przy sobie" - przyznaje). Sam mężczyzna mówi, że watą nie handluje. Z kolei z opisu filmu na YouTube wynika, że za watę klienci mogli zapłacić "co łaska". Nie to jest jednak istotą tej niezwykłej interwencji.

Gdy strażniczka słyszy "Pozdrawiam panią", ściąga kask i wtedy się zaczyna...

Strażniczka wręcza mandat i mówi: - Spotkamy się w sądzie. Miłego dnia.

- Pozdrawiam panią - kończy spokojnie mężczyzna, odbierając mandat, i przez chwilę wydaje się, że na tym się cała sytuacja skończy, że strażniczka wsiądzie na motor i odjedzie.

Ale wtedy właśnie coś w nią wstępuje. - Zobaczymy się w sądzie, wtedy mnie pan pozdrowi! - mówi nagle rozzłoszczona i ściąga kask. - I niech mi pan wierzy, ja tego tak nie zostawię. Bo nie po to inni płacą tyle tysięcy, żeby móc stać.

Sytuacja została nagrana przez jednego ze świadków. Wideo trafiło na YouTube i szybko stało się bardzo popularne:



- Wie pan co? Robi pan z tego kpinę. W sądzie uda pan biednego, bezrobotnego człowieka, a ludzie biedni muszą zapie... na takich nierobów! Miłego dnia - mówi podniesionym tonem, wywołując oburzenie rodziców dzieci, które stały tuż obok. Niektórzy ze świadków sceny włączają się do kłótni, stając po stronie handlarza.

Oburzeni są także internauci, wśród których film szybko zyskał dużą popularność. Do tej pory obejrzano go ponad 40 tys. razy. Komentarze pod wideo są zdecydowanie krytyczne wobec zachowania funkcjonariuszki. "Straż miejska istnieje tylko w jednym celu - aby wpływy do kasy miasta były większe" - napisał KedarNiwog. To jedna z łagodniejszych opinii. Większość z nich nie nadaje się do publikacji.

Komendant: Nie wytrzymała ciśnienia. Padło to niefortunne słowo...

O standardy interwencji w gdyńskiej straży miejskiej zapytaliśmy komendanta tejże Dariusza Wiśniewskiego. - W stosunku do zachowania strażnika w trakcie interwencji zostało wszczęte postępowanie. Trzeba przeanalizować wszystkie aspekty całej interwencji - stwierdził.

Przyznał, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. - Padło to niefortunne słowo, przykro nam z tego powodu - stwierdził. - Na pewno zachowanie strażnika miejskiego jest naganne, nie powinien tak powiedzieć. Może trochę nie wytrzymała [funkcjonariuszka - red.] ciśnienia, zwłaszcza że nie jest to pierwsza interwencja w stosunku do tej osoby [handlarza watą - red.] - dodał.

Informację o tym zdarzeniu przesłał nam jeden z czytelników na Alert24.