Zakaz handlu w niedzielę? Żakowski: Podoba mi się. Wyłączmy świątynie konsumpcji

- Mnie się ten pomysł podoba - powiedział o poselskim projekcie zakazu handlu w niedziele Jacek Żakowski. - Chodzi o rytualne zakupy, o wyłączenie świątyń konsumpcji - wyjaśnił w Poranku Radia TOK FM. - Ja sobie nie życzę, żeby pan Żalek regulował, co mam robić w niedziele - kontrował Tomasz Lis.
Posłowie z PiS, PO, PSL i SP podpisali się pod projektem zmian w Kodeksie pracy zakładającym zakaz pracy w placówkach handlowych w niedziele. - Mnie się ten pomysł podoba - przyznał w Poranku Radia TOK FM Jacek Żakowski. Zastrzegł, że nie chodzi mu o zamknięcie wszystkich sklepów, ale tych największych. - Chodzi o rytualne zakupy, o wyłączenie świątyń konsumpcji, które spełniają inną rolę niż zaopatrywanie ludności.

- Ja sobie nie życzę, żeby pan Żalek mi regulował to, co mam robić i czego mam nie robić w niedzielę - stwierdził Tomasz Lis, naczelny "Newsweeka". - Tak nie jest - oponował Żakowski, wskazując, że model funkcjonowania w społeczeństwie nie powstaje indywidualnie, za sprawą posła Żalka, ale w publicznej debacie, która jest tu niezwykle potrzebna.

- To ma znaczenie symboliczne. Bardzo lubię, że jest taki dzień: kurczę, a jutro wszystko zamknięte - wyznał Żakowski. Podkreślał, że w wielu niemieckich, skandynawskich i amerykańskich miastach, w których sklepy się zamyka, "niedziela jest kompletnie innym dniem".

"Nie demonizowałbym galerii i sklepów"

- Nie demonizowałbym tego. Galerie i sklepy to element miejskiego krajobrazu. Nie ma przymusu chodzenia do nich. A jeśli to jest połączone z przyjemnością, relaksem? Mój Boże, jest wolny wybór! - tłumaczył Tomasz Wołek. I podkreślał, że nie wszyscy chodzą na niedzielne zakupy dla przyjemności. - Ale po to, żeby dokonać niezbędnych zakupów, których nie mogli poczynić wcześniej, bo pracowali cały tydzień - wskazywał. - To bardzo źle, że pracowali cały tydzień. Bo człowiek po pracy powinien mieć czas, żeby zrobić zakupy i mieć życie prywatne - podjął Żakowski.

Problem jest jednak w tym, że Polacy tego czasu nie mają, co zauważył Lis. - I mam nadzieję, że to by zwiększyło społeczną presję na równowagę praca-dom - wyjaśnił Żakowski. Zdaniem publicysty "Polityki" to obecnie jeden z największych problemów polskiego społeczeństwa. Żakowski przypominał też jeden z raportów Michała Boniego, w którym wskazywano, że właśnie brak tzw. work-life balance jest jedną z przyczyn załamania demograficznego, niskiej wydajności pracy i niewielkiej zdolności Polaków do samokształcenia.

"Nie terroryzujmy ludzi naszymi problemami"

Czy jednak Polacy są gotowi na wolne niedziele? Jednym z argumentów przeciwników pomysłu jest fakt, iż państwa, które wprowadziły niedzielny zakaz handlu, są gospodarczo bardziej rozwinięte. Jednak zdaniem Żakowskiego wydłużanie czasu pracy "nie daje proporcjonalnego wzrostu wydajności". - Jak chcę być tak bogaty jak ty, muszę pracować więcej od ciebie - dziwił się Lis. - Musisz pracować efektywniej - zastrzegł Żakowski. I choć szef "Newsweeka" naciskał, że te dwie rzeczy nie wykluczają się, Żakowski mówił: - Zmęczenie jest jednym ze źródeł niskiej wydajności pracy. Polacy pracują dziś najdłużej w Unii, a dochód na obywatela mamy jeden z najniższych.

Wiesław Władyka przypomniał, że wolne niedziele to tak naprawdę problem mieszkańców dużych miast. Bo w niewielkich miasteczkach i tak nie ma sklepów, które można by zamknąć. A model spędzania wolnego czasu jest zupełnie inny. - To jest luksus, w dużym mieście wyjść sobie na skwer, posiedzieć w kawiarni obok. To przyjemne, ale to nie przypadek mniejszych miejscowości - wskazywał publicysta "Polityki". - Nie terroryzujmy ludzi naszymi problemami - skwitował.

Czy chcesz, by wprowadzono w Polsce zakaz handlu w dużych sklepach w niedzielę?
Więcej o: