"Newsweek": Ponad milion zł dla firmy zaprzyjaźnionej z PiS . Europoseł zaskoczony: O, Jezu...

"Newsweek" sprawdził dokumentację finansową PiS za zeszły rok. I wylicza: kosztowna obsługa prawna procesów sądowych Jarosława Kaczyńskiego, ponad milion złotych na jego ochronę, również ponad milion zł za usługi firmy dyrektora biura eurodeputowanych PiS. - O, Jezu... - odpowiada jeden z europosłów PiS, kiedy tygodnik mówi mu o części wydatków partii.
"Newsweek" zwraca w najnowszym numerze uwagę m.in. na książkę "Polska naszych marzeń", którą Jarosław Kaczyński wydał w drugiej połowie 2011 roku. Prezes w najnowszym oświadczeniu majątkowym umieścił informację, że zarobił na niej ok. 160 tys. złotych. "W sprawie książki Kaczyńskiego jest jednak coś dziwnego. 'Newsweek' odkrył, że w styczniu 2012 r. PiS przelało ze swojego konta podstawowego wydawcy 'Polski naszych marzeń' 186 tys. złotych, czyli sumę zadziwiająco zbliżoną do tej, którą dostał prezes" - pisze gazeta. Prezesem wydawnictwa jest znajomy polityków PiS, Grzegorz Kieloch. Niestety, nie udało się ustalić, za co partia Kaczyńskiego zapłaciła mu ponad 180 tys. zł.

Problem z księgowaniem procesów prezesa

"Newsweek" pisze także, że jednym ze stałych wydatków PiS jest ochrona prezesa. Tylko w 2012 roku partia wydała na to 1,1 mln zł, czyli 90 tys. zł miesięcznie. Poza tym PiS regularnie opłaca jedną z gdańskich kancelarii prawnych, której częstym klientem jest Kaczyński. Jeden z byłych współpracowników prezesa zdradził "Newsweekowi": - Kostrzewski [Stanisław, skarbnik PiS - red.] przy wódeczce powiedział mi kiedyś, że z księgowaniem procesów prezesa ma spory problem, bo nie jest jasne, czy partia w ogóle powinna płacić za takie rzeczy.

"Milion? O, Jezu..."

Dziennikarze tygodnika znaleźli w dokumentacji partii również ślady po pięciu wypłatach na łączną kwotę ok. 1,2 mln złotych. Trafiły one na konto niewielkiej spółki MTML, której prezesem i współwłaścicielem jest Tomasz Pierzchalski, dyrektor biura eurodeputowanych PiS. Według nieoficjalnych informacji jego firma obsługiwała debaty prof. Piotra Glińskiego i mogła wynajmować plazmę pojawiającą się na konferencjach polityków tej partii. Nie wiadomo jednak, czy to właśnie za to otrzymała pieniądze. "Newsweek" postanowił zapytać europosła Tomasza Porębę, który zna Pierzchalskiego, za co jego partia zapłaciła Pierzchalskiemu taką sumę. "Poręba nie miał jednak pojęcia i interesach swojego młodszego kolegi, a gdy usłyszał o milionie przelanym na konto jego spółki, tylko jęknął: O, Jezu..." - pisze tygodnik.

Więcej w dzisiejszym "Newsweeku" >>

Więcej o: