Lis: Ten rząd nie jest już irytujący. Jest śmieszny. Kompletna katastrofa [PUBLICYŚCI]

- Nie doczekałem, żeby ekipa rządząca na poważnie zmierzyła się z realnymi problemami milionów Polaków Edukacja? Innowacyjność? Polityka kadrowa? Kompletna katastrofa - mówił w Poranku TOK FM Tomasz Lis. Zdaniem publicystów premier nie tylko zrezygnował z wielkich reform, ale nie realizuje nawet tych małych. - Wszystko się sypie - dodał Wiesław Władyka z "Polityki".
Kryzys pewności siebie i wyczerpanie - tak w Poranku Radia TOK FM zdiagnozował obecny stan Platformy Obywatelskiej Jacek Żakowski. - Przyczyn jest wiele, ale główną jest Donald Tusk - przyznał Wiesław Władyka z "Polityki". - Robi wrażenie nie tyle pogubionego, co wycofanego. Tuskobus grzeje się w zajezdni - stwierdził publicysta. Jego zdaniem premier na konferencjach prasowych sprawia wrażenie nieobecnego.

Sondaż CBOS: PiS wygrywa z PO. Platforma notuje najniższe poparcie od 8 lat >>>

Tymczasem, jak podkreśla Władyka, z wielu stron płyną głosy krytyki i oczekiwania względem szefa rządu. Prezydent oczekuje programowej, a nie wyłącznie kadrowej rekonstrukcji, a Włodzimierz Cimoszewicz pyta wprost: po co Tusk rządzi? - Widać narastające rozczarowanie i zadziwienie, dlaczego Tusk, który kiedyś był tak energetyczny, milczy - stwierdził Władyka. - Jak do magnesu dołączają się opiłki różnych błędów. Jeśli nie ma dobrego przekazu, wszystkie głupstwa, zegarki, procesy z Urbanem urastają do dużej rangi - dodał publicysta.

Kaczyński już nie podaje kroplówki Tuskowi

Tomasz Lis, naczelny "Newsweeka", podkreślał, że dotychczas Tuskowi "podawał kroplówkę" Jarosław Kaczyński. Jednak od trzech miesięcy prezes PiS nie powiedział niczego skrajnie demagogicznego, niczego bezsensownego. I w ten sposób zdaje się najbardziej szkodzić premierowi. - Wracają wszystkie historie, o których mówiło się przez lata. Nigdy nie było namalowanego celu strategicznego tego rządu - zauważył Lis.

Jednak zdaniem Tomasza Wołka cel został sformułowany, ale przedstawiono go spokojnym tonem, a nie "przy biciu dzwonów". - Przetrzymać możliwie najlepiej kryzys i przygotować Polskę do wejścia do strefy euro. To są wielkie, strategiczne cele. Równie wielkich nie będzie w ciągu 100 lat - wskazywał publicysta.

"Ta ekipa przechodzi z fazy denerwująco-irytującej do fazy śmieszności"

- Polacy żyją w realnym kraju i zderzają się z realnymi problemami - wskazywał jednak Lis. - Nie doczekałem, żeby ta ekipa na poważnie zmierzyła się z realnymi problemami milionów Polaków - dodał. I tłumaczył, że mimo ciągłych zmian ministrów sprawiedliwości nie zmienił się sposób funkcjonowania sądów. Edukacja? Innowacyjność? Polityka kadrowa? - Kompletna katastrofa - ocenił naczelny "Newsweeka".

Lis tłumaczył, że premier marginalizuje dobrych ludzi, a wynosi tych, którzy okazują się "kompletnymi kadrowymi pomyłkami". - Potem desperackie rozwiązywanie problemów stworzonych przez siebie - krytykował publicysta. - Składane bez przerwy zapowiedzi: jesienna ofensywa, wiosenna ofensywa, tuskobus, na nikim nie robią wrażenia. To tanie grepsy - stwierdził Lis. - Ta ekipa przechodzi z fazy denerwująco-irytującej do fazy śmieszności - obwieścił.

"Jeśli coś się zapowiada, to powinno być zrealizowane"

Władyka przypomniał marcową wizytę Tuska w Radiu TOK FM. - Premier z olbrzymią siłą i wdziękiem wyłożył swój projekt polityczny: nie da się namówić na wielką rewolucję, będzie szedł za elektoratem - przypominał publicysta "Polityki". To właśnie sens osławionej strategii "ciepłej wody w kranie", która zakłada nie radykalne zmiany, a stabilizację. Nie wielkie reformy, a drobne korekty ułatwiające życie.

Jednak według Władyki to podejście poddawane jest "silnej weryfikacji codziennego rządzenia" i wymaga "pozytywistycznej roboty". - Jeśli coś się zapowiada, to powinno być zrealizowane. Wówczas ten projekt nabiera wiarygodności - ocenił Władyka. Rząd powinien według niego pokazywać, że choć rezygnuje z wielkich reform, sumiennie realizuje "małe reformiki". - Tu niestety wszystko się sypie - stwierdził publicysta, przypominając ogłoszone z wielką pompą Inwestycje Polskie.

Żakowski po wizycie premiera w TOK FM: Tusk może zmienić Polskę. Ale nie widzę tej zmiany >>>

- Ten mecz nie jest przegrany, jednak gra siadła - przyznał Wołek. Z piłkarskiej metafory nie zrezygnował Lis, wskazując, że rząd nie może liczyć na wierność kibiców, czyli elektoratu, tak jak "Wisła w Krakowie, Lech w Poznaniu czy Legia w Warszawie". - Kibice nie wybaczą przegranej - zauważył. I łatwo przestają lubić i szanować rządowy zespół. - Tu nie ma odwrotu - skwitował Lis.

Więcej o: