Szef Kidprotect.pl oskarżony o niegospodarność. W lutym pisał: "Zawiniłem". Dziś się nie przyznaje

Warszawska prokuratura postawiła Jakubowi Ś., szefowi Fundacji Kidprotect.pl, zarzut niegospodarności. Grozi mu 8 lat więzienia. Sprawa Ś. stała się głośna w lutym, kiedy okazało się, że za pieniądze darczyńców kupował sobie biżuterię i fundował zagraniczne wycieczki. Dziś nie przyznaje się do winy.
"Fundacja Kidprotect.pl boryka się z problemami finansowymi. Nie ma szans na jej odbudowanie" - napisał w lutym szef Fundacji Kidprotect.pl Jakub Ś. "Zawiniłem. Ja ponoszę odpowiedzialność. Przepraszam" - dodał.

Szybko okazało się, że Ś., który kreował się na kiepskiego menedżera, zafundował sobie wygodne życie na koszt własnej fundacji walczącej m.in. z pedofilią. Za pieniądze darczyńców kupował ubrania, biżuterię i perfumy. Nie odprowadzał też zusowskich składek pracowników fundacji.

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola sprawę Ś. prowadziła jeszcze od listopada ub.r. Jak informuje portal Wirtualnemedia.pl, śledczy postawili szefowi fundacji zarzuty niegospodarności w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i wyrządzenia w efekcie znacznej szkody fundacji. Grozi mu za to do 8 lat więzienia. Ś. nie przyznał się jednak do zarzutów i odmówił składania wyjaśnień.

Przypomnijmy, że niespełna trzy miesiące temu, po ujawnieniu informacji o zdefraudowanych pieniądzach, szef Fundacji w rozmowie z portalem Gazeta.pl tłumaczył swoje niegodne zachowanie. "Tak po ludzku, to woda sodowa uderzyła mi do głowy. Nie wiem, dlaczego, i mam świadomość tego, że postępowałem źle. Całe życie byłem gościem, który chodził w byle czym, jeździł tramwajem i luksusy miał gdzieś. I po prostu jak idiota dałem się skusić przez blichtr, obecność w mediach. Nie chcę się usprawiedliwiać. W jakimś momencie wyłączył mi się bezpiecznik przyzwoitości" - mówił Jakub Ś.

Więcej o: