Ks. Sowa kpi u Olejnik z obrońcy abp. Głódzia. "Jak znam życie, niedługo zostanie prałatem"

Ksiądz Kazimierz Sowa zakpił w Radiu ZET z kanonika, który bronił obecności danieli w ogrodzie pomorskiego arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia. Stwierdził też, że sprawa hodowli danieli przez arcybiskupa - na gruncie darowanym mu przez miasto - zaskoczyła go.
- Jak znam życie, ksiądz kanonik niedługo zostanie prałatem, skoro tak fajnie potrafi wybronić obecność danieli w ogrodzie arcybiskupa - powiedział w Radiu ZET ksiądz Kazimierz Sowa.

Duchowny zakpił z księdza Kaliczyńskiego, który wcześniej bronił hobby abp. Głódzia. Twierdził m.in., że daniele są "żywymi kosiarkami", mówił też, że zwierzęta te są tam trzymane "tylko po to, żeby wokół posągu trawę wyjadały".

"Abp Głódź powinien odważniej porozmawiać publicznie"

- Można sobie hodować daniele, jak ktoś ma takie hobby, naprawdę. To nie jest nic złego. Natomiast sytuacja, w której zaczyna się robić gęsto od argumentów, które są trudne do jakiejkolwiek obrony, arcybiskup Głódź powinien odważniej porozmawiać publicznie na temat spraw, które się dzieją wokół jego osoby - stwierdził ks. Sowa.

Duchowny przyznał, że informacja o tym, że arcybiskup hoduje daniele - na działce, którą dostał za bezcen na "cele sakralne" - zaskoczyła go.

Więcej o: