Terlikowscy u Lisa, ksiądz Lemański na straconej pozycji. "In vitro poświęca ludzkie istnienia"

- Ludzie decydujący się na in vitro wiedzą, że skazują na śmierć 95 procent istnień ludzkich - mówił bardzo emocjonalnie Tomasz Terlikowski w programie Tomasza Lisa w TVP2. Obecny w studiu ksiądz Lemański nie miał szans na spokojną odpowiedź. - Jestem przeciwnikiem in vitro, ale odrzucam język, w jaki mówi o nim episkopat - mówił duchowny
Program rozpoczęła wypowiedź Agnieszki Ziółkowskiej, pierwszej Polki urodzonej dzięki metodzie in vitro. Kobieta ogłosiła niedawno, że chce odejść z Kościoła. Zaraz po niej Tomasz Lis zapytał małżeństwo Terlikowskich, czy kiedykolwiek zastanawiali się nad zapłodnieniem in vitro. - Nigdy nie mieliśmy takiego pomysłu. Długo staraliśmy się o dziecko, chodziliśmy do ekspertów, ale takich, o których wiedzieliśmy, że nie zaoferują nam in vitro - mówiła Małgorzata Terlikowska.

- Myśleliśmy o adopcji, szczególnie mój mąż był chętny, ale in vitro w ogóle nie wchodziło w grę - dodała. - In vitro jest daniem życia - mówił Terlikowski. - Ale w jednej procedurze powołuje się 5-7 istnień, a tylko dwa się implantuje. Statystycznie trzeba poświęcić do 20 innych dzieci, by dać życie jednemu. Nie wyobrażam sobie, by ceną za życie mojego ukochanego dziecka była śmierć innych dzieci - tłumaczył.

"In vitro? Skazują na śmierć 95 proc. istnień ludzkich"

- W życiu komórka sama wybiera sobie plemnik, w procedurze in vitro robi się to sztucznie. Każde z tych dzieci, z tych istnień, gdyby dać im miejsce i pokarm, mogłoby żyć. Ludzie, którzy decydują się na in vitro, wiedzą, że skazują na śmierć 95 procent istnień ludzkich. Na coś takiego naszej zgody nie tylko jako katolików, ale również jako ludzi nigdy nie było, nie ma i nie będzie - przekonywał Terlikowski.

To sformułowanie spotkało się z ostrą reakcją księdza Lemańskiego, który nie zgadza się z używaniem takich argumentów. - Nie akceptuję i odrzucam również język zawarty w dokumencie bioetycznym episkopatu. Jest hermetyczny. W dzisiejszych czasach jesteśmy dużo mądrzejsi od świętych Tomasza i Augustyna. Państwa dzieci będą miały wiedzę jeszcze większą, również na temat poczęcia - mówił ksiądz Wojciech Lemański.

"Gdzie ksiądz studiował teologię?!"

- Co powiedzieć o zapłodnionych komórkach, ludziach, którym nie było dane się zaimplantować? Jeżeli jest taki organizm matki, w której macicy zapłodnione komórki nie mogą się zagnieździć i giną, to czy takich ludzi mamy nazwać mordercami? - pytał ks. Lemański. Odpowiedź red. Terlikowskiego była natychmiastowa: - Gdzie ksiądz studiował teologię?! Natura nie podlega ocenie moralnej. Fakt, że ksiądz umrze, nie znaczy, że mogę księdza zabić - odparował Terlikowski.

Prawicowy dziennikarz przyznał również, że słowa księdza Franciszka Longchamps de Berier (o tym, że dzieci z in vitro rodzą się z bruzdą dotykową na czole - red.) są "naukowo udowodnionym faktem". - In vitro skutkuje większą liczbą wad genetycznych - przekonywał Terlikowski.

- Rozumiem, że ludzie, którzy mają dzieci z in vitro, mogą się cieszyć z tego. Wiem, że musiało to być dla nich ogromne cierpienie i taki rodzaj zapłodnienia był dla nich aktem rozpaczy, ale to ich absolutnie nie usprawiedliwia - zakończyła Małgorzata Terlikowska.