Hofman o "marszu lemingów": Te baloniki, ulotki... Absolutna katastrofa i kompromitacja

- Absolutna katastrofa. Prezydent Komorowski zrobił sobie taką paradę równości - tak Adam Hofman podsumował obchody Dnia flagi, nazwane przez niektórych "marszem lemingów".
- To, co się wydarzyło na Dniu Flagi, czyli ten czekoladowy orzeł, ulotki z helikoptera, fioletowe baloniki, zero biało-czerwonych flag, to jest wtopa w wymiarze państwowym - powiedział Adam Hofman, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w programie "Kawa na ławę". Jego zdaniem tzw. marsz lemingów przypominał największe marketingowe wpadki, jakie przytrafiały się Unii Wolności.

Absolutna kompromitacja, ludzie się wstydzą

- Tzw. marsz lemingów okazał się taką kompromitacją, że ci ludzie, którzy tam przyszli, wstydzą się za prezydenta. Wyszła absolutna katastrofa. Nie wiadomo nawet, co z tym orłem z czekolady zrobić - stwierdził Hofman. Porównał też obchody do parady równości, nawiązując do koloru rozdawanych w czasie marszu balonów.

Dnia Flagi bronił natomiast Robert Biedroń. - Nikt nie ma monopolu na orła i na flagę i ludzie mają prawo świętować w taki sposób, w jaki chcą - argumentował.

2 maja w Dniu Flagi "Gazeta Wyborcza" i radiowa "Trójka" zorganizowały marsz pod hasłem "Orzeł może". W pochodzie Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem przeszło ponad dwa tysiące osób. Na koniec akcji w obecności prezydenta Bronisława Komorowskiego, który objął ją patronatem, odsłonięto orła z białej czekolady. Niektórzy złośliwie określali imprezę "marszem lemingów".

Więcej o: