"Płaczę, zasypiając w tym śmierdzącym, cudzym mieszkaniu". Jak mieszkają 30-latkowie? [WASZE KOMENTARZE]

Zapytaliśmy 30-latków o to, jak mieszkają: o kredyty, decyzje, metraże. Pokazaliśmy też zdjęcia ich mieszkań i wywołaliśmy gorącą dyskusję. Bardzo dziękujemy za wszystkie głosy. Najciekawsze komentarze publikujemy poniżej.
"Polska nie składa się tylko z Warszawy"

ar.zielinski:"Trudno mi powiedzieć, co ten artykuł ma na celu, ale z pewnością rozsierdzi tysiące młodych ludzi, dla których pokazane na zdjęciach mieszkania są szczytem luksusu. Polska nie składa się tylko z Warszawy (ale jak rozumiem redaktorzy nie zapuszczają się poza stolicę), pojedźcie na prowincję, zobaczcie, jak tam wyglądają mieszkania. Nawet do mitycznego Krakowa warto się ruszyć, skoro boicie się do takiego na przykład Krzęcina. W porównaniu do lokali w Krakowie, także wynajmowanych przez kilka osób wspólnie to, co pokazaliście, to piękne wnętrza, wyposażone w AGD, meble".

"Płaczę, kiedy idę spać w tym śmierdzącym, cudzym mieszkaniu"

sferyczna:"Mam 30 lat, singielka, ze wsi, w Warszawie. Pracowałam za granicą 2 lata, nie udało się odłożyć, musiałam pomóc rodzicom, wróciłam do Polski. Zarabiam tyle co za granicą (tam minimum, u nas średnie zarobki, a znajomi uważają, że zarabiam kokosy i już dawno powinnam mieszkać w apartamentowcu), mimo wszystko nie stać mnie na wynajmowanie samej mieszkania, kawalerki (oszczędzam na własne). Wynajmuję mały 9 m2 pokoik w 43 m2 mieszkaniu, płacę bardzo mało jak na Warszawę i lokalizację blisko metra, ale ciągle nie stać mnie na kredyt.

Płaczę, kiedy idę spać w tym śmierdzącym, cudzym mieszkaniu, które po dziadku odziedziczyła dziewczyna młodsza ode mnie. Kiszę się tu już 3 lata, w tempie, w jakim odkładam oszczędności (zakładając, że mnie nie zwolnią), może za 5 lat będę mogła pomyśleć o kredycie. Żałuję, że wróciłam do Polski. Gdyby mnie sytuacja nie zmusiła, już dawno bym była na swoim za granicą. Tam, zarabiając najniższą krajową, nie bałam się o przyszłość, podróżowałam, stać mnie było na dobre jedzenie, wynajęcie DOMU jednorodzinnego... Bardziej chyba żałuję, że poznałam, jak smakuje takie życie, a wróciłam do Polski, gdzie ta sama kanapka w Subwayu to wydatek, który trzeba dobrze przemyśleć (a smakuje jak tektura, podana przez smutnego studenta)".

"Jak żona by była w ciąży i odeszła nam jej pensja, to pa, pa, już po nas"

karolinaimarcin:"My, Ona 31, Ja 36 lat, mamy już dziecko, nasze M kupiliśmy z rynku wtórnego, praktycznie jest do remontu, ale Bank ustalił dla "siebie'' korzystną wycenę i na remont już nie dał kasy. Oboje pracujemy, spłacamy kredyt, ale podobnie jak wielu innych każdy "niespodziewany'' wydatek to dla nas ogromny kłopot.

Czego się obawiamy? Mieszkanie ma starą instalację elektryczną i wodociągową, jakaś awaria i leżymy. Na kredyt na remont w tej chwili przy tych obciążeniach, czyli rata kredytu, plus czynsz i inne opłaty za mieszkanie, o czym niewielu mówi, to praktycznie 90% naszych pieniędzy i nie stać nas. Podobnie jest z "drugim'' dzieckiem, to ekonomiczne morderstwo, jak żona by była w ciąży i odeszła nam jej pensja, to pa, pa, już po nas. W tej sytuacji, dbamy, aby nic nam się nie przytrafiło, ewentualnie wycieczka do UK (ok. 1000 PLN za zabieg) i wracamy do normalnego życia, czyli walki o przetrwanie. Na rynku pracy coraz gorzej, perspektywy pracy na umowę-zlecenie to będzie sygnał, że trzeba uciekać gdzieś do normalnego kraju. To tyle".

Tutaj przeczytasz historie i zobaczysz zdjęcia mieszkań naszych 30-letnich bohaterów >>

*** Ty też masz około 30 lat? Mieszkasz w dużym mieście, małym miasteczku, na wsi? Żyjesz podobnie jak nasi bohaterowie? A może zupełnie inaczej? Pokaż nam, jak mieszkasz. Zdjęcia swojego mieszkania czy domu z krótkim opisem prześlij autorkom cyklu o 30-LATKACH: agnieszka.wadolowska@agora.pl, anna.pawlowska@agora.pl Stworzymy z nich galerię mieszkań polskiego pokolenia 30-latków.

Więcej o: