Marcinkiewicz o wyroku w sprawie CBA. "Jak się zatrudnia agentów lowelasów..."

- To po prostu chałtura. Kompletny brak profesjonalizmu. Ale jeśli się zatrudnia lowelasów do pracy w CBA, to potem są takie wyniki - stwierdził Kazimierz Marcinkiewicz na antenie TVN24. Były premier skomentował w ten sposób dzisiejszy wyrok Sądu Apelacyjnego, który prawomocnie uniewinnił Beatę Sawicką i Mirosława Wądołowskiego, burmistrza Helu, od zarzutów korupcji. - Żałuję, że przyłożyłem rękę do powstania CBA - przyznał Marcinkiewicz.
- W 2007 roku mówiłem, że CBA nie może wykorzystywać instrumentów, które im daliśmy, do prowokacji wobec środowisk, wobec których nie ma żadnych dowodów - powiedział Kazimierz Marcinkiewicz w programie "Piaskiem po oczach". - I dziś sąd dokładnie to powiedział - podkreślił były premier.

- Tego typu środki (jak prowokacje stosowane przez agenta Tomka wobec Sawickiej - red.) stosuje się dopiero, gdy ma się informację o tym, że doszło do przestępstwa, ale nie można go udowodnić - powiedział Marcinkiewicz. W jego ocenie działania CBA wobec Beaty Sawickiej i Mirosława Wądołowskiego to "polska chałtura" i "brak profesjonalizmu". - Widać, że oni się tym bawili. Bawili się Polską i instrumentami bezpieczeństwa - stwierdził w rozmowie z Konradem Piaseckim.

Były premier podkreślił, że w Polsce jest wiele korupcji, ale prawdziwej, a nie "kreowanej przez agentów lowelasów". - To biuro mogło ją zwalczać, ale tego nie robiło. Żałuję, że przyłożyłem do tego rękę - przyznał polityk.

Dziś Sąd Apelacyjny prawomocnie uniewinnił Sawicką i Mirosława Wądołowskiego, burmistrza Helu, od zarzutów korupcji. SA zmienił wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie, który w maju 2012 r. skazał Sawicką na trzy lata więzienia, pozbawienie praw publicznych na cztery lata i 40 tys. zł grzywny, a Wądołowskiego - na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat i 20 tys. zł grzywny.



Więcej o: