Położna katoliczka nie musi przykładać ręki do aborcji. Wyrok na Wyspach

Precedensowy wyrok sądu: położna katoliczka nie może być zmuszana nie tylko do udziału w aborcji, ale nawet do nadzorowania czy delegowania osoby uczestniczącej w zabiegu - czytamy w ?Gazecie Wyborczej?.
58-letnia Mary Doogan i 52-letnia Concepta Wood ze szpitala w szkockim Glasgow to zapewne najsławniejsze położne Wielkiej Brytanii. Jako katoliczki nigdy nie musiały same uczestniczyć w legalnych w Wielkiej Brytanii zabiegach przerywania ciąży, bo pozwala im na to prawo aborcyjne obowiązujące od 1967 r. Kilka lat temu poczuły jednak, że ich prawa łamane są pośrednio - szpital zmuszał je do nadzorowania personelu wykonującego zabiegi usunięcia ciąży. Jako doświadczone pracownice musiały m.in. decydować, kto będzie asystował lekarzowi przy aborcji.

Położne uznały, że w ten sposób ich działania pośrednio przyczyniają się do aborcji i tym samym są "wstrętne" oraz sprzeczne z ich sumieniem. I pozwały szpital do sądu. Na czas trwania procesu przerwały pracę - jedna poszła na zwolnienie, druga poprosiła o czasową zmianę stanowiska.

W sądzie powołały się na wolność religijną zagwarantowaną przez 9. artykuł europejskiej konwencji praw człowieka, ale na początku marca zeszłego roku przegrały. Kobiety jednak nie dały za wygraną i ostatecznie dopięły swego przed sądem apelacyjnym.

Cały tekst w dzisiejszym wydaniu "Gazety Wyborczej" >>

Więcej o: