Nowak pozywa "Wprost" za tekst o jego powiązaniach z biznesmenami

W związku z naruszeniem przez "Wprost" mojego dobrego imienia, po analizie prawnej kieruję sprawę do sądu. Reprezentować mnie będzie mecenas Roman Giertych - zapowiedział na Twitterze minister transportu Sławomir Nowak. Tygodnik napisał, że minister ma koleżeńskie układy z biznesmenami, którzy zarabiają na kontraktach z rządowymi firmami i doradzają PO.
- Nigdy nie ułatwiałem ani nie pomagałem w prowadzeniu biznesu firmie CAM Media ani żadnej innej firmie - bronił się Nowak. Teraz poinformował na Twiterze, że skierował sprawę do sądu.



Nowak i biznesmeni

"Wprost" opisał wizyty ministra w najdroższych warszawskich klubach, gdzie bywał zapraszany przez osoby związane z firmą CAM Media, m.in. w ekskluzywnym "Prive". Ceny za wieczór spędzony w loży dochodzą tam do 150 tys. zł. Jak zauważa "Wprost", firma Michalewicza zarabia krocie na kontraktach z państwowymi spółkami i instytucjami rządowymi. Jej pracownicy doradzają też Platformie Obywatelskiej.

Nowak przyznaje, że zna Adama Michalewicza, "podobnie jak wiele innych osób prowadzących w Polsce interesy". Podkreśla jednak, że nie odpowiada za ich działalność. W opublikowanym na stronie Ministerstwa Transportu oświadczeniu napisał, że nigdy nie ułatwiał ani nie pomagał w prowadzeniu biznesu, zdobywaniu zleceń lub kontraktów firmie CAM Media ani żadnej innej firmie.

Minister się broni

W artykule "Wprost" napisano też, że Nowak wymieniał się z jednym z biznesmenów zegarkami. Artykuł był zresztą zilustrowany fotografiami nadgarstka Nowaka z zegarkami wycenionymi w sumie na ok. 70 tys. zł.

"Co do zegarków, które w artykule tak ekscytują autorów i mają być ilustracją moich niejasnych powiązań, chcę oświadczyć, że oddam je tygodnikowi ?Wprost ?, po cenach, które zadeklarował w artykule (poza prezentem - pamiątką od żony i rodziców), a całkowity dochód z tej transakcji przeznaczę na wsparcie fundacji opiekujących się ofiarami wypadków drogowych" - napisał Nowak.

Więcej o: