Syryjczycy na plakacie: Współczujemy Bostonowi. Ale mamy tak codziennie. Boston odpowiada zdjęciem

- Podczas zamachu w Bostonie ludzie mogli zobaczyć to, co u nas wydarza się codziennie - głosi napis na plakacie, który trzymają Syryjczycy. Podobny można było zobaczyć na antyrządowej demonstracji w mieście Kafr Anbel. Mieszkańcy Bostonu odpowiedzieli swoim plakatem.
Zdjęciem dzielą się użytkownicy Facebooka i Twittera. Jest to zestawienie dwóch ręcznie przygotowanych banerów. Jeden to wiadomość od Syryjczyków, pokazująca, że dramat, który wstrząsnął światem, jest taki sam jak ten, którego oni i ich bliscy doświadczają na co dzień. A dramat wojny w Syrii nie trafia codziennie na jedynki największych mediów, nie jest tak nagłaśniany jak zamachy w Bostonie. - Składamy kondolencje - piszą Syryjczycy. Plakat mieli m.in. na antyrządowej demonstracji w mieście Kafr Anbel:



W sieci pojawiła się odpowiedź. - Przyjaciele z Syrii, mamy nadzieję, że w końcu zapanuje u was pokój, a wasze rodziny będę bezpieczne. Boston - odpowiadają ludzie na zdjęciu zrobionym na jednej z bostońskich ulic.

Dlaczego akurat USA?

Informacje o zamachu w Bostonie przez kilka dni były eksponowane na czołowych miejscach polskich i światowych mediów. Mimo że nie było to najbardziej tragiczne wydarzenie tych dni. W tym samym czasie, w serii zamachów w Iraku, zginęło 55 osób, a ponad 300 zostało rannych. Z kolei dzisiaj w Ghanie, w wyniku wypadku w kopalni, zginęło 17 osób.

Te informacje nie przebiły się jednak na jedynki. Dlaczego? - Kulturowy dystans między nami a Amerykanami jest mniejszy niż między nami a np. muzułmanami. A jeden "nasz" równa się dziesięciu "obcym". Są dla nas ważniejsi, bo bardziej się z nimi identyfikujemy - mówił w rozmowie z TOK FM prof. Bogdan Wojciszke z SWPS.