Śledczy badają związki braci Carnajewów z organizacją terrorystyczną Doku Umarowa

Detektywi w USA zajmujący się sprawą braci Carnajewów podejrzanych o udział w zamachu bombowym na mecie Maratonu Bostońskiego, badają ich związki z czeczeńską organizacją terrorystyczną Emirat Kaukaski - podaje Fox News. Na czele tej organizacji stoi Doku Umarow, który przyznał się do zorganizowania zamachów m.in. na moskiewskie metro w 2010 roku, oraz na lotnisko Domodiedowo w 2011 roku.
Przywódca islamskiej grupy ekstremistycznej Doku Umarow, który ma na swoim koncie liczne zamachy na cywilów, jest porównywany w Rosji do Osamy ben Ladena, a ONZ wskazuje w swoich raportach na możliwe powiązania Umarowa z Al-Kaidą i innymi grupami ekstremistycznymi.

W 2011 roku Departament Stanu USA umieścił Emirat Kaukaski na liście zagranicznych organizacji terrorystycznych.

Od ujawnienia, kim są sprawcy zamachu w Bostonie, podejrzenia śledczych koncentrują się na starszym z braci Carnajewów, 26-letnim Tamerlanie. Agenci sprawdzali m.in. zawartość jego konta na kanale YouTube - większość filmów, które dołączył do swoich playlist, ma związek z islamem albo działalnością terrorystyczną, oraz jego podróż do Rosji w pierwszym półroczu 2012 roku, która obejmowała Dagestan i Czeczenię.

Według informatorów z FBI, których cytuje "Daily Mirror", niewykluczone, że Carnajew był "uśpioną komórką" terrorystów i od dawna czekał na sygnał do przeprowadzenia ataku.

- Nie mamy wątpliwości, że nie działał sam. Środki, które zostały zastosowane do przygotowania i zdetonowania bomb, były bardzo złożone i nie można ich tak po prostu znaleźć za pośrednictwem Google'a. Ktoś podzielił się tą wiedzą z braćmi, a teraz naszym zadaniem jest ich odnaleźć - mówią źródła z organów ścigania cytowane przez Fox News. Według śledczych, taka grupa może składać się z około dziesięciu osób.

Starszy z braci zginął w czwartek późnym wieczorem czasu lokalnego (w piątek rano czasu polskiego) w czasie policyjnego pościgu, a młodszy został w piątek wieczorem czasu lokalnego ciężko ranny i schwytany w obławie na przedmieściach Bostonu.

Agencja AFP zwraca uwagę, że współpraca amerykańsko-rosyjska w kwestii bezpieczeństwa jest relatywnie słabym punktem, m.in. z powodu zarzutów, że Putin pod pretekstem walki z terroryzmem atakuje przeciwników politycznych. Rosyjscy analitycy szacują, że może się to zmienić po zamachach w Bostonie. Niektórzy, zwłaszcza związani z Kremlem, jak szef komisji spraw międzynarodowych rosyjskiej Dumy Aleksiej Puszkow, mają nadzieję, że Waszyngton będzie teraz mniej krytyczny w sprawie polityki Putina wobec Czeczenii, od objęcia przez niego władzy w 1999 roku, początkowo na stanowisku premiera, a później prezydenta.



Więcej o: