Śląskość to żadna opcja niemiecka? Czyli PiS przed decydującą bitwą o Rybnik

Politycy PiS jeszcze niedawno głosili, że śląskość to przyjęcie zakamuflowanej opcji niemieckiej. Dziś, dwa dni przed wyborami uzupełniającymi do Senatu w Rybniku, w których powalczy Bolesław Piecha, Jarosław Kaczyński zapewnia, że między PiS i Ruchem Autonomii Śląska nie ma wrogości - pisze dzisiejsza ?Gazeta Wyborcza?. Ewentualne zwycięstwo w tych wyborach ma dowieść, że PiS dalej może wygrywać.
Wybory odbędą się w niedzielę 21 kwietnia, bo w styczniu zmarł senator PO Antoni Motyczka. Teraz o miejsce w Senacie stara się ośmiu kandydatów. Najpoważniejsi to: Bolesław Piecha z PiS, Mirosław Duży, były burmistrz Łazisk Górnych (PO), Paweł Polok (Ruch Autonomii Śląska) oraz znany lekarz Krzysztof Sajewicz z SLD. Najintensywniejszą kampanię prowadzi jednak kandydat Prawa i Sprawiedliwości, którego przyjechali wspierać m.in. Anna Fotyga, Joachim Brudziński i Tomasz Kaczmarek.

PiS zrezygnował z tematu smoleńskiego

Jak zauważa dzisiejsza "GW", wsparcie jest potrzebne, aby zatrzeć złe wrażenie, które na Śląsku pozostawił po sobie PiS dzięki wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, że "śląskość jest po prostu pewnym sposobem odcięcia się od polskości i przypuszczalnie przyjęciem po prostu zakamuflowanej opcji niemieckiej". Na nic zdały się późniejsze tłumaczenia, że szef PiS miał na myśli tylko członków RAŚ.

Piecha, lekarz z zawodu, to nieprzypadkowy wybór - ma przywoływać na myśl innego znanego lekarza senatora PiS z tego regionu, czyli nieżyjącego prof. Zbigniewa Religę. A zwycięstwo w tych wyborach jest dziś PiS potrzebne. Tak bardzo, że z kampanii wycofano w ogóle temat katastrofy smoleńskiej (sam Piecha zresztą w żaden zamach nie wierzy). Prof. Jacka Wodza z Uniwersytetu Śląskiego to nie dziwi: - Jarosław Kaczyński potrzebuje sukcesu, by dowieść, że nie przegrywa wszystkich kolejnych wyborów.

Więcej czytaj w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

Więcej o: