Seremet: Nikt, kogo przesłuchaliśmy, nie powiedział, że widział żywe osoby po katastrofie

- Nigdy, nigdzie nie natrafiono na ślady osoby, która powiedziała, że widziała jakiekolwiek oznaki życia - zapewniał w ?Kropce nad i? prokurator generalny Andrzej Seremet. Zaapelował też "do wszystkich, którzy formułują tego typu zarzuty, by zakończyli ten makabryczny taniec na grobach ofiar". W ten sposób odniósł się do zarzutów Antoniego Macierewicza.
Kilka dni temu Antoni Macierewicz, który jest szefem parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej, oświadczył: - Po blisko trzech latach badań, mogę powiedzieć z olbrzymią dozą pewności, czy prawdopodobieństwa, że relacje o tym, że trzy osoby przeżyły (katastrofę), są wiarygodne.

Do tych słów odniósł się dzisiaj prokurator generalny. - Chciałem zaapelować, by wszyscy, którzy mówią takie rzeczy, zakończyli ten taniec na grobach ofiar. Mam wrażenie, że sprawy zaszły już za daleko. Nie chodzi tylko o prokuraturę, ale o bliskich ofiar - mówił w TVN24 Seremet.

"Plotka została zdementowana"

- Jestem przekonany, że te materiały, które prokuratura zgromadziła, jednoznacznie wskazują na to, że tego rodzaju plotka, która powstała bezpośrednio po zdarzeniu, została zdementowana i zbadana przez prokuraturę - powiedział.

Seremet przyniósł też do studia część materiałów prokuratury wojskowej, która dotyczyła śledztwa ws. "plotki o trzech osobach, które przeżyły". - Przesłuchano 120 osób, Polaków i Rosjan - podkreślił Seremet. Zacytował także zeznanie Tomasza Turowskiego, byłego ambasadora Polski w Moskwie.

"Jeden z funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa na moje pytanie, co się tam dzieje, powiedział mi, że trzy osoby dawały odruchy bezwarunkowe, które mogą przejawiać szczątki ludzkie, nawet po zakończeniu funkcji życiowych (...). Karetki pogotowia zaczęły przewozić szczątki ofiar do miejscowej kostnicy. Po około dwóch godzinach, kiedy zaczęli się pojawiać przedstawiciele polskich mediów, jeden z dziennikarzy powiedział, że trzy osoby przeżyły i Turowski pojechał z nimi do szpitala. Odpowiedziałem, że Turowski to ja i nigdzie nie jeździłem", miał zeznać Turowski.

"Rosjanie chcą, żeby okazano głosy"

Czy rosyjscy kontrolerzy zostaną oskarżeni przez prokuraturę? - pytała prowadząca program. - Tego nie wiem. Warunkiem do takiej czynności byłoby dysponowanie materiałem, na który czekamy - oświadczył Seremet.

Seremet pytany też, czy to prawda, że rosyjska prokuratura chce, by bliscy ofiar ze Smoleńska przesłuchali nagrania z kokpitu tupolewa, potwierdził informację. - Rosjanie chcą, żeby okazano głosy, w szczególności załogi, by rodziny wypowiedziały się, czy rozpoznają głosy. Chodzi o 21 osób - powiedział. - Jestem przekonany, że nie podwoją cierpień bliskich ofiar - dodał.

Na koniec Seremet podkreślił, że nie ma jakichkolwiek przesłanek, by sądzić, że w Smoleńsku doszło do zamachu. - Żaden element, żaden cień, żadna poszlaka nie wskazuje na to, by ktokolwiek przeżył, a także żeby hipoteza wybuchu była możliwa - powiedział.