To się NIE wydarzyło w Bostonie. 7 historii o zamachu, które okazały się nieprawdziwe

Snajper na dachu budynku tuż przy mecie maratonu... Mężczyzna, który chciał oświadczyć się dziewczynie zaraz po tym, jak ta przekroczy linię mety, ale nie zdążył... CIA odcięła Boston od sieci komórkowej, aby zapobiec kolejnym zdalnym detonacjom... To tylko kilka z bardzo wielu historii, które zaczęły krążyć w mediach i na platformach społecznościowym tuż po zamachach na mecie Maratonu Bostońskiego, a później zostały zdementowane. Poniżej lista tych najważniejszych.
Ciągle nie wiadomo, kto stał za poniedziałkowymi zamachami w Bostonie. Nie wiadomo, czy była to jedna osoba, czy zorganizowana grupa, czy to rodzimi terroryści, czy ktoś związany z islamskimi ekstremistami. Wiadomo jednak, że sporo historii o ataku, które zaczęły krążyć w sieci i zdążyły nawet utrwalić się w pamięci, okazało się nieprawdziwych. W dobie Twittera i Facebooka informacja rozprzestrzenia się dużo, dużo szybciej, niż zajmuje jej weryfikacja.

1. 12 osób zginęło w wyniku eksplozji

To "New York Post" podał informację, że na mecie maratonu zginęło 12 osób. Taki nagłówek widniał na stronie portalu jeszcze cztery godziny po eksplozjach. Tymczasem bostońska policja potwierdziła, że zginęły trzy osoby, w tym 8-letni chłopiec. Kolejne 176 zostało rannych (z czego kilkanaście jest w stanie krytycznym).


Fot. za nypost.com

2. CIA odcięła Boston od sieci komórkowej

Informację na ten temat zaraz po zamachach podała agencja Associated Press, powołując się na niezidentyfikowanego przedstawiciela organów ścigania. Urzędnik, który poprosił o anonimowość ze względu na ciągle toczące się śledztwo, miał przekazać AP, że CIA chciała w ten sposób zapobiec kolejnym zdalnym detonacjom.

Informacja ta została później zdementowana. Rzecznik Verizonu, amerykańskiego dostawcy usług telekomunikacyjnych, Torod Neptune, powiedział, że doniesienia AP były nieprawdziwe. Rejon Bostonu ostatecznie nie został odłączony od sieci, choć wiele mediów na świecie jeszcze przez wiele kolejnych godzin cytowało za agencją anonimowego urzędnika.

3. Biegła dla ofiar Sandy Hook. Zginęła

Wiele kolejnych zdjęć doczekało się wzruszających historii. Fotografia biegnącej dziewczynki poszła w świat z opisem, że zdjęcie przedstawia jedną ze śmiertelnych ofiar zamachów w Bostonie. Jakby tego było mało, podpis dodawał, że dziewczynka biegła dla ofiar strzelaniny w Sandy Hook, szkole w Newtown.


Fot. za zach / Twitter

Jak w końcu zauważyli internauci, podpis na jej koszulce informował, że biegaczka promuje zupełnie inne wydarzenie - Joe Cassella 5K, rodzinny bieg z Great Falls w Virginii. Poza tym Maraton Bostoński nie dopuszcza do biegu tak młodych osób jak sfotografowana dziewczynka.

Przedstawiciele Joe Casella Foundation, którzy organizują bieg Joe Cassella 5K, wydali we wtorek oświadczenie, w którym wyjaśnili pomyłkę i zaprzeczyli, by zdjęcie zostało zrobione podczas biegu w Bostonie.

4. Chciał jej się oświadczyć na mecie

Spośród wielu poruszających historii, które poszły w świat po zamachach w Bostonie, jedną z najbardziej chwytających za serce była zainspirowana zdjęciem mężczyzny, który klęczy przy mecie maratonu, obejmując ranną kobietę. Zdjęcie zaczęło szturmem zdobywać sieć, niewątpliwie także dzięki opisowi, który mu towarzyszył.

"Mężczyzna w czerwonej koszulce chciał oświadczyć się swojej dziewczynie tuż po tym, jak ta przekroczyła linię mety Maratonu Bostońskiego. Nie zdążył, zginęła. Większość z nas nigdy nie doświadczy tak ogromnego bólu" - czytamy w podpisie.

Zdjęcie tymczasem ukazało się w "Boston Globe", w którym zostało krótko podpisane: "Mężczyzna pocieszający ranną kobietę".

5. Kim jest tajemniczy mężczyzna na dachu?

Zaraz po zamachu w sieci pojawiło się zdjęcie człowieka na dachu budynku znajdującego się w sąsiedztwie miejsca, w którym znajdowała się meta maratonu. "Kim jest ten człowiek?", "Czy może zdalnie odpalać ładunki wybuchowe?", "Dlaczego ten mężczyzna nie zareagował na eksplozję?" - pytali według "New York Daily News" internauci.



W USA trwa w tej sprawie śledztwo, nie ma nawet 100-procentowej pewności, czy zdjęcie jest autentyczne. Mimo to, według komentatorów, fotografia może stać się przyczynkiem do powstania kolejnych teorii spiskowych.

6. Atak bombowy w bibliotece JFK

Informacja o wybuchu bomby w bostońskiej biblioteki imienia byłego prezydenta USA podawana była przez bardzo wiele źródeł. Powodem były ambiwalentne wypowiedzi policji. Edward Davis z policji poinformował w czasie poniedziałkowej konferencji prasowej, że służby badają powiązanie między zamachami na mecie maratonu a "incydentem", który miał miejsce w bibliotece.


Fot. za Andrew Katz / Twitter

Andrew Katz z "Time'a", powołując się na źródła w policji, napisał o "możliwej" detonacji bomby w bibliotece. We wtorek rano ów "incydent" jednak został wyjaśniony jako pożar, który wybuchł w wyniku technicznej usterki - jak pracownicy biblioteki utrzymywali od samego początku.

7. Pięć niezdetonowanych ładunków wybuchowych

Informację o tym, że policja znalazła w okolicach centrum Bostonu pięć kolejnych ładunków wybuchowych, które nie zdążyły zostać zdetonowane, podał wtorkowy "Wall Street Journal" (teraz na końcu artykułu znajduje się adnotacja o weryfikacji tej informacji). O trzech ładunkach - poza tymi dwoma, które wybuchły - napisał z kolei "New York Times". Dziennik też szybko zrewidował swój tekst.

Doniesienia o niewybuchach zostały zdementowane przez gubernatora Massachusetts Devala Patricka, który w czasie konferencji prasowej podał, że policja znalazła "dwa, i tylko dwa ładunki wybuchowe", choć zbadała przy okazji wiele podejrzanych paczek, które znalazła w mieście.