PiS a Ruch Narodowy. Winnicki: "Tam się nas boją. A czas gra na naszą korzyść"

Oficjalnie PiS nowo powstałego Ruchu Narodowego się nie boi. - Nie wiemy, co to jest, ani stowarzyszenie, ani partia, w jakiej formule to działa - mówi "Gazecie Wyborczej" Przemysław Wipler, poseł PiS. Ale już lider RN Robert Winnicki widzi to inaczej i uważa, że partia Jarosława Kaczyńskiego ze strachem obserwuje, jak Ruch rośnie w siłę.
Liderzy Ruchu Narodowego wymieniają oznaki obaw w PiS: Jarosław Kaczyński w rocznicę katastrofy smoleńskiej mówi o obozie patriotycznym; kiedy RN organizuje wyjazd do Wilna, to Kaczyński mówi o trudnej sytuacji Polaków w Wilnie... - To są tematy dla nas naturalne. PiS je teraz podnosi tylko ze względu na naszą presję - mówi "GW" Winnicki. - Od lat zajmujemy się tymi tematami, ale też tysiącami innych, w przeciwieństwie do narodowców, którzy na to nie mają ani siły, ani możliwości - odparowuje Wipler.

A Ruch Narodowy, powołany jesienią ubiegłego roku przez Młodzież Wszechpolską i ONR, się mobilizuje. Siłę chce pokazać na czerwcowym kongresie. Ma być manifestacją i programu, i środowisk wchodzących do Ruchu. Do tego czasu mają już działać sztaby wojewódzkie i rzesze lokalnych liderów, którzy będą reprezentować RN w mediach. Tymczasem liderzy Ruchu jeżdżą po Polsce, a podczas spotkań nie dają się prowokować i odcinają się od radykalniejszych haseł.

Narodowcy kontestują całą klasę polityczną, gardzą traktatem z Lizbony, który "odebrał Polsce suwerenność", chcą obalić "republikę okrągłostołową". Sami rozważają wejście w politykę. - Wcześniej czy później będziemy musieli się zaangażować. Pytanie tylko, kiedy i w jakiej formie. Panują u nas raczej nastroje antypartyjne. Czas gra na naszą korzyść, bo mainstream III RP się zużywa, a nasze szeregi rosną - zapowiada Winnicki.

Więcej czytaj w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".