"Gdyby abp Hoser był premierem, mnie by nie było". Polka urodzona dzięki in vitro odchodzi z Kościoła

- Nie chcę mieć z tą instytucją nic wspólnego, planuję apostazję - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Agnieszka Ziółkowska, pierwsza Polka urodzona dzięki metodzie in vitro. To jej reakcja na ogłoszenie przez Episkopat dokumentu bioetycznego, w którym in vitro zostało nazwane "powierzeniem 'wyprodukowania' dziecka obcym".
Anna Pawłowska, Gazeta.pl: Po ogłoszeniu przez Episkopat dokumentu bioetycznego zadeklarowała pani, że planuje apostazję. A przecież Kościół od dawna bardzo krytycznie odnosi się do kwestii in vitro. Ten dokument przeważył szalę?

Agnieszka Ziółkowska: Wychowałam się w katolickiej rodzinie i to, czym powinny być wartości chrześcijańskie, czyli otwartość, tolerancja, budowanie wspólnoty, miłość bliźniego jest mi bliskie. Ale od czasu skandalu z arcybiskupem Paetzem, przez kwestie związane z pedofilią, przez stanowisko Kościoła w sprawie związków partnerskich coraz bardziej oddalałam się od Kościoła jako instytucji. Od dawna już nie chodzę na msze. Ale wiadomo, że można nie chodzić, można nawet nie wierzyć, ale apostazja to co innego.

Wcześniej nie czułam potrzeby takiego formalnego wypisania się z tej wspólnoty. Wiadomo też, że to jest dość skomplikowane. Procedury są niejasne, z punktu widzenia prawa kanonicznego wygląda to tak, że nie ja występuję z Kościoła, tylko wspólnota się mnie pozbywa, jest się wyrzucanym. To postawienie sytuacji na głowie. Po ostatnich wypowiedziach o in vitro takie formalne odłączenie się stało się dla mnie ważne. Nie chcę już figurować w żadnych kościelnych spisach.

Czy to była dla pani trudna decyzja?

- Długo do tego dojrzewałam, ale teraz to nie jest trudne. Bardzo współczuję wszystkim ludziom wierzącym, bo takich jest sporo, którzy starają się o dziecko metodą in vitro i z ambony muszą wysłuchiwać takich opinii. Większość rodziców, którzy starają się o dziecko tą metodą, to katolicy, bo przynajmniej teoretycznie 98 proc. Polaków jakoś jest związana z katolicyzmem. We wszystkich badaniach opinii publicznej wychodzi, że 80 proc. społeczeństwa popiera in vitro. Większość polskich katolików nie ma z tym żadnego problemu i dla nich to stanowisko Kościoła musi być trudne do przyjęcia.

Słuchając przedstawicieli Kościoła, można odnieść wrażenie, że radykalizują się w swoich poglądach.

- To, co robią, to jest zabieranie podstawowego prawa człowieka do posiadania rodziny. A od strony dziecka jest to odbieranie prawa do istnienia. Komunikat jest taki, że gdyby abp Hoser był premierem, to mnie by nie było. I 30 tys. innych dzieci też. Widzę tę coraz większą radykalizację stanowiska. Może to odpowiedź na to, że odbiór społeczny in vitro jest coraz bardziej pozytywny, akceptacja tej metody jest coraz większa. Jesteśmy w momencie, gdy kwestia in vitro powinna być prawnie uregulowana. Obawiam się, że politycy, zamiast wsłuchać się w głos swoich wyborców, ugną się i uchwalą prawo zgodne z oczekiwaniami hierarchów Kościoła.

Ta retoryka kościelna dotyka panią osobiście?

- Mnie nie jest w stanie obrazić bp Pieronek opowiadający o dzieciach Frankensteina. Mogę się najwyżej przerazić hipokryzją takich ludzi. Wydaje im się, że można w dyskursie publicznym i z pozycji autorytetu uderzyć w godność drugiego człowieka i powiedzieć mu, że nie ma prawa do istnienia. Nie wiem, jak można robić takie rzeczy i nie ponosić żadnych konsekwencji. Mnie to nie boli, mnie to po prostu oburza. To wszystko już dawno przekroczyło jakiekolwiek granice przyzwoitości, empatii i zdrowego rozsądku. Dlatego nie chcę już formalnie przynależeć do tej instytucji.

Z jakimi reakcjami spotkała się pani deklaracja?

- Ze strony moich przyjaciół, znajomych, a nawet osób, których nie znam, a które starają się o dziecko metodą in vitro, spotkały mnie tylko bardzo pozytywne reakcje. Dziękowali mi. Ale widziałam też niektóre reakcje w internecie, na przykład na stronie Frondy - pełno tam było negatywnych komentarzy. Czekam tylko, aż Terlikowski mianuje mnie oficjalnie pierwszym dzieckiem szatana w Rzeczpospolitej. Mimo to uważam, że nie można tego tak zostawić, trzeba o tym problemie mówić. Ja mam to szczęście, że wychowałam się w rodzinie, która cały czas daje mi wsparcie. Mam za sobą rodziców i wsparcie bardzo wielu osób. Mogę o tym mówić i mam nadzieję, że pomoże to też innym.

Już od pewnego czasu wypowiada się pani głośno o in vitro i dementuje różne mity związane z tą kwestią. Można powiedzieć, że stała się pani twarzą tej metody w Polsce. Czy dla rodziców, którzy starają się o dziecko tą metodą lub już mają dzieci z in vitro, dostaje pani sygnały, że taka otwartość pomaga?

- Tak, dostaję takie sygnały, ale cały czas mam wrażenie, że to, co robię, to jeszcze za mało. Potrzeba jakiejś "comingoutowej kampanii" i bardzo wielu informacji na temat in vitro. Przecież nie wszyscy ludzie, którzy korzystają z tej metody, są z dużych miast, gdzie jest mniejsza presja i mniej uprzedzeń. Mogę sobie wyobrazić, że są takie środowiska, w których ludzie naprawdę mają z tym problem, boją się przyznać, czują, że zrobili coś złego, że popełnili wielki grzech. Trzeba im powiedzieć, że to jest cudowne, co robią, i te dzieci też są cudowne, są owocem naprawdę wielkiej miłości. Trzeba z in vitro zdjąć odium zła, bo to są piękne, wspaniałe dzieci, nie mają żadnych bruzd dotykowych. Są po prostu normalne.

Planuje pani dalej angażować się w działania na rzecz zmiany postrzegania dzieci poczętych dzięki metodzie in vitro i ich rodziców?

- Współpracuję ze Stowarzyszeniem "Nasz bocian", które od lat zajmuje się pracą u podstaw i edukacją w kwestii adopcji, leczenia niepłodności. Robią naprawdę ważną robotę. Z jednej strony myślimy o kampanii, która pokazywałaby, że te dzieci są i są wspaniałe, a ich rodzice naprawdę nie mają się czego wstydzić. Myślimy również o perspektywie dziecka, które też może mieć styczność z tym morzem szlamu i bluzg. Dlatego chcemy wydać taką książkę dla dzieci z bajkami, które mówiłyby o różnych alternatywnych sposobach pojawienia się dziecka w rodzinie, w tym o metodzie in vitro. Patrzę teraz na kalendarz wydany przez Stowarzyszenie "Nasz bocian", które pokazuje zdjęcia dzieci poczętych tą metodą. One mają dziś trzy, cztery lata. Chciałabym, żeby będąc w moim wieku, nie musiały nawet myśleć o czymś takim jak coming out, żeby in vitro przestało budzić jakiekolwiek kontrowersje.

Więcej o:
Komentarze (869)
"Gdyby abp Hoser był premierem, mnie by nie było". Polka urodzona dzięki in vitro odchodzi z Kościoła
Zaloguj się
  • b2

    Oceniono 344 razy 252

    Agnieszko trzymam kciuki. Ja szczęśliwie od 2 lat mam to za sobą. Powodzenia!

  • djrm

    Oceniono 336 razy 122

    Kościół Katolicki, jak każdy inny podmiot prawny, ma prawo mieć i wyrażac swoje zdanie.

    Również każdy człowiek MA PRAWO, A NIE OBOWIĄZEK należeć do Kościoła.

    Jeżeli komuś nie odpowiadają poglądy PO, może iść do PIS lub SLD.
    Jeśli należysz do Kościoła a nie odpowiadają ci jego poglądy, to trudno - masz prawo, a nawet obowiązek, wystąpiś formalnym aktem z Kościoła.
    Bądź jednak gotów ponieść konsekwencje. Niestety nie będziesz wtedy mieć katolickiego pogrzebu, a prawdopodobnie również ślubu czy chrztu Dziecka.
    To nie powinno Ciebie jednak przerażać, bo czy na uroczystości rodzinnej widziałbyś chętnie Kaczyńskiego albo Tuska (w zależności od reprezentowanej opcji politycznej)? Pogrzeb odprawi ci również pasor, imam czy rabin, o ile zostaniesz protestantem, muzułmaninem czy żydem. O ile przyjmiesz doktrynę tych religii za swoją. A jeżeli nie będziesz należał do żadnej wspólnoty religijnej, pogrzeb odprawi ci pracownik zakładu pogrzebowego, ślubu udzieli kierownik stanu cywilnego. Do tego nie będziesz musiał przestrzegać żadnych przepisów religijnych - piątkowego postu, ramadanu, obrzezania i czegoś tam jeszcze.

    No chyba że wierzysz w istnienie Boga, a nie odpowiada Ci żadna religia... to już masz problem.

    Wiara albo ateizm - i ich konsekwencje. Wybór należy do Ciebie.

    Może wreszcie wtedy oficjalnie będzie wiadomo, że w Polsce jest nie 98, ale powiedzmy 38% katolików.

  • i_am_keyser_soze

    Oceniono 1167 razy 937

    Słuszny krok. Należy Kościołowi pokazać że również on, a może zwłaszcza on, powinien ponosić odpowiedzialność za słowa które głosi.

  • Beata Perkiewicz

    0

    Gdyby kosciol pochodzil od prawdziwego Boga nigdy ale to nigdy by nie odtzucil dzieci z invitro,poniewaz Jesus nigdy nikogo nie odrzucil!!! A ci faceci w sukienkach odrzucaja wszystko tylko nie to co przynosi im korzysc...a ze za invitro nie dostaja zlamanego grosza wiec sa przeciwni.. Przeciw aborcji sa ale tylko dla ciemnego ludu,bo sami przeprowadzaja ja na swoich kobietach,czy zakonnicach i wtedy grzechu nie ma.??? Nie ma bo tak naprawde oni sami nie wierza w Boga!!!! Ich bogiem jest MAMONA!!!!!!

  • Kasia Drakula

    0

    Dupki utrudniają apostazję jak mogą, ja ich olewam, nie obchodzę żadnych świąt, nic mnie nie łączy z żadną religią ani bożkami. Apostazji do szczęścia nie potrzebuję, nie będę szukać świadków i latać do proboszcza, kij z nimi i z duchem ich. Ale rozumiem że komuś może zależeć. Oni mogą myśleć, że co bym nie robiła, jestem ochrzczona i jestem "dzieckiem bożym". Ja wiem, że żadne ich sakramenty nic nie wnoszą, są tylko błędem rodziców i chciwością duchownych.

  • Anna Foremniak

    0

    Do obrońców życia:
    Czy Wy kiedyś zrozumiecie, że lepiej zostać abortowanym niż wychowywać się jako niechciane dziecko w agresywnej rodzinie? Być codziennie bitym, poniżanym, albo nawet bez bicia, ale również bez miłości? (Znam takie rodziny i serio, nie wygląda to za fajnie.)
    Dzieci z in Vitro są CHCIANE i KOCHANE a to jest zasadnicza różnica.
    Gdybym ja miała dorastać w rodzinie bez miłości też wolałabym zostać abortowana.
    PS. Macie bardzo płytkie myślenie.

  • Anna Foremniak

    0

    Szanuję i całkowicie się zgadzam z Panią Agnieszką Ziółkowską.
    Mnie również bulwersują poczynania Kościoła Katolickiego i z powodu jego nietolerancji i wciskania się do polityki również odstąpiłam od KK. Dla mnie obecny kościół jest źródłem zła i niezgody.

  • lasaron

    Oceniono 1 raz 1

    Kościół o ludzkim obliczu Kościół Luterański Panią chętnie zobaczy w swych szeregach jako potwierdzenie dzieła Bożego.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX