"Mam poczucie zawodu wobec środowisk naukowych. Wypowiedzi w sprawie katastrofy wymagają dementi"

Min. Bogdan Zdrojewski jest zawiedziony milczeniem polskich naukowców w sprawie katastrofy smoleńskiej. - Myli się 9 m/s z 90 m/s, prędkość startową samolotu zmienia się z 80 km na 300 km. To wymaga natychmiastowego dementi - stwierdził w TOK FM. Według Zdrojewskiego podczas obchodów rocznicy wiele było agresji, choć tym razem Jarosław Kaczyński "nie przekroczył granicy"
Zdaniem ministra kultury i dziedzictwa narodowego Bogdana Zdrojewskiego naukowcy z polskich uczelni nie powinni dłużej milczeć w sprawie sensacji dotyczących katastrofy smoleńskiej. I oddawać pola ekspertom, którzy prześcigają się w prezentacji coraz bardziej sensacyjnych scenariuszy.

- Mam poczucie zawodu wobec polskich środowisk naukowych, specjalizujących się w dziedzinach takich jak fizyka, dynamika. Akurat Polska Akademia Nauk nie powinna apelować o debatę, tylko wydać profesjonalny komunikat. Mogą to też robić ośrodki akademickie specjalizujące się w takich badaniach - mówił min. Zdrojewski w "Poranku Radia TOK FM".

Czekamy na natychmiastowe dementi

Także gospodyni programu Janina Paradowska zarzuca bezczynność naukowcom z polskich uczelni. Według dziennikarki wśród polskich naukowców w sprawie katastrofy prezydenckiego tupolewa "strach zaczyna odgrywać dużą rolę".

- Nie wiem, czy się boją. Wiem, że nie brakuje im profesjonalizmu. Wydaje mi się więc, że można byłoby do takiej analizy doprowadzić. Jeśli myli się 9 m/s z 90 m/s, prędkość startową samolotu zmienia się z 80 km na 300 km, to są tak oczywiste fakty, które wymagają natychmiastowego dementi. Nie powinny pozostawać w przestrzeni publicznej bez reakcji środowiska nauki - powiedział Zdrojewski.

"Kaczyński nie przekroczył granicy"

Według szefa resortu kultury podczas trzeciej rocznicy katastrofy bardzo widoczna była agresja. I najbardziej może na tym stracić... Prawo i Sprawiedliwość. Bo, jak tłumaczył Bogdan Zdrojewski, większość, która patrzy na wydarzenia z 10 kwietnia 2010 roku "jak na gigantyczny dramat", została "brutalnie wypchnięta". Nie ma dla niej miejsca podczas obchodów rocznicowych. - W dłuższej perspektywie zbudowanie takiej sytuacji będzie odbierało głosy PiS-owi - uważa gość TOK FM.

Ministra bardzo zaniepokoiły agresywne transparenty i hasła wznoszone podczas obchodów na ulicach Warszawy. - To dramatycznie dzieli i szarpie Polskę. A silniejsze są narody zmobilizowane, które potrafią działać razem - mówił. I podkreślał, że podczas obchodów wyjątkowo powściągliwy był prezes PiS. - Wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego nie przekroczyły tym razem granicy.

Więcej o: