Maraton w Poznaniu bez niepełnosprawnych. "Bo zablokują miasto"

Maraton w Poznaniu tylko dla biegaczy? Chce tego organizator: Poznańskie Ośrodki Sportu Rekreacji po konsultacjach z policją. Z imprezy mieliby być wykluczeni rolkarze i wózkarze (czyli przede wszystkim osoby niepełnosprawne), by impreza odbywała się płynnie i była bezpieczna. Środowisko niepełnosprawnych jest oburzone i zszokowane.
- Podejmujemy tyle działań, by osoby, które często od urodzenia mają pod górkę, miały łatwiej w życiu, by nie było ono wypełnione zmaganiami się z barierami architektonicznymi i codzienności. Sami organizujemy biegi (najbliższy 20 kwietnia nad poznańską Maltą), podczas których jest wspólna klasyfikacja dla osób zdrowych i niepełnosprawnych. My chcemy łączyć, więc decyzja POSiR-u jest dla mnie co najmniej niezrozumiała - mówi TOK FM Krystian Włodarczak ze Stowarzyszenia "Na Tak". - Niektórzy niepełnosprawni przygotowują się cały rok do tej imprezy. Ciężko im będzie zrozumieć na kilka miesięcy przed maratonem, że nie będą mogli wziąć w nim udziału.

Miasto: To może niekorzystnie wpłynąć na postrzeganie naszej imprezy

Maciej Mielęcki z Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji przekonuje, że decyzja nie ma na celu dyskryminowania osób niepełnosprawnych, a jest związana z bezpieczeństwem uczestników i zapewnieniem płynności ruchu na ulicach. Trasa ma być podzielona na fragmenty (prawdopodobnie 5-kilometrowe), które na czas ich pokonywania przez zawodników będą zamykane, a potem odblokowywane dla pojazdów.

- Gdybyśmy wpuścili rolkarzy i wózkarzy, spowodowałoby to wyłączenie z ruchu całej ogromnej 42-kilometrowej pętli dookoła Poznania, i to nawet na pół dnia. Warto bowiem pamiętać, że musi być ona sprawdzona i odebrana na godzinę przed maratonem, a potem w ciągu trzech godzin oczyszczona i przywrócona do ruchu. Jeśli dodamy do tego sześć godzin, w trakcie których uczestnicy będą pokonywać trasę, mamy dziesięć godzin blokady miasta. To może niekorzystnie wpłynąć na postrzeganie naszej imprezy, a tego przecież nie chcemy - tłumaczy Mielęcki.

"To niebezpieczne"

Wydaje się jednak, że rolkarze i wózkarze nie powinni stanowić problemu, bo na zdrowy rozsądek powinni szybciej pokonać trasę niż biegacze. Ale Maciej Mielęcki ma inne zdanie na ten temat: - Każdy ma indywidualne tempo. Czasem biegacze są szybsi od najsłabszych rolkarzy. Mieliśmy też sytuację - gdy maraton składał się z dwóch pętli dookoła miasta [jeszcze w 2011 r. - red.] - rozpędzeni rolkarze pokonujący drugie okrążenie wpadali w tłum biegaczy. To było bardzo niebezpieczne.

Mielęcki przypomina, że rolkarze i wózkarze mogą nadal uczestniczyć w półmaratonie (odbywa się co roku na początku kwietnia) i że są też plany, by zorganizować dla nich osobny "maraton", np. na Torze Poznań:

- Rozmawiałem o tym wstępnie z Automobilklubem Wielkopolskim. Myślę, że mógłby to być rodzaj imprezy - święta, połączonego z koncertami, testami prędkości rolkarzy, pokazami rodzajów wózków. Myślę, że warto spróbować - moglibyśmy być pionierami tego typu wydarzeń w Polsce - kwituje Maciej Mielęcki. - To dobry pomysł, pod warunkiem, że będzie oparty na rywalizacji osób zdrowych z niepełnosprawnymi, bo robienie zawodów tylko dla jednej z tych grup będzie mijać się z najważniejszym celem, jakim jest integracja - twierdzi Krystian Włodarczak ze Stowarzyszenia "Na Tak".

Więcej o: