Łopiński: Od razu pojawiły się wyjaśnienia przyczyny katastrofy. To było dziwne

- Zdziwiło mnie to, że od razu pojawiły się takie całościowe wyjaśnienia katastrofy. Nie bardzo mogłem zrozumieć, skąd autorzy tych stwierdzeń brali te fakty - powiedział w TVP Info Maciej Łopiński, szef gabinetu prezydenta Lecha Kaczyńskiego
Maciej Łopiński przypominał, że zaraz po katastrofie samolotu prezydenta w mediach pojawiły się "całościowe wyjaśnienia jej przyczyn". - A to, że cztery razy podchodzili do lądowania, że wina pilotów, że naciski prezydenta - wymieniał. A przecież, jak podkreślał urzędnik prezydenta Kaczyńskiego "w pierwszych chwilach po katastrofie nie wiedziano, co było jej przyczyną". - Potem okazało się, że wszystkie te fakty podawane przez media i uczestników debaty publicznej były nieprawdziwe - powiedział.

Myślałem, że koszmarny żart

Łopiński przypominał sobie chwile sprzed trzech lat. - Pamiętam dokładnie tamten dzień. Rozstałem się z prezydentem w piątek o 23. Pojechałem do Gdańska, a prezydent do Pałacu. Nad ranem położyłem się spać, wyłączyłem telefon. Rano włączyłem radio i usłyszałem, że samolot prezydencki miał wypadek. W pierwszej chwili myślałem, że to koszmarny dowcip, ponieważ kilka dni wcześniej mieliśmy taki. Jedna z rozgłośni radiowych na swoim portalu poinformowała, że nie żyje pani Jadwiga Kaczyńska. Kiedy włączyłem telewizor, już nie miałem wątpliwości, co się stało - wspominał 10 kwietnia 2010 r.

Cierpimy na deficyt prawdy

Zdaniem Łopińskiego zaraz po tragedii "widać było bardzo potężne środowiska polityczne, którym zależało, żeby stan współodczuwania trwał tak krótko". - Jestem za pojednaniem, ale warunkiem przekazania znaku pokoju jest prawda, a my cierpimy na jej deficyt. Także w mediach. Ludzie nie znajdują prawdy również w debacie publicznej - dodał.

Łopiński wyraził jednak nadzieję, że prawda w końcu wyjdzie na jaw. - Myślę, że dojdziemy do przyczyn tragedii i wtedy, w oparciu o prawdę, możliwe będzie pojednanie - powiedział.

Więcej o: