Budapeszt w Warszawie? Markowski: Polska opozycja nie ma lidera tego pokroju

- Fundamentalna różnica między Orbanem i liderem polskiej partii opozycyjnej polega na tym, że to jest nieprawdopodobnie sprawny, inteligentny i światowy człowiek - mówi w rozmowie z "Polską The Times" prof. Radosław Markowski. Politolog tłumaczy, dlaczego lansowane przez prawicę hasło "Budapesztu w Warszawie" jest tylko iluzją. - U nas opozycja nie ma lidera tego pokroju - wskazuje.
- Partia opozycyjna chce powtórki Budapesztu w Warszawie, ale nie ma ku temu żadnych podstaw - mówi w rozmowie z "Polską The Times" prof. Radosław Markowski z ISP PAN. I tłumaczy dlaczego.

Orbanowi dojście do władzy umożliwili przeciwnicy polityczni, którzy sami się skompromitowali. Tymczasem polityka Donalda Tuska jest jak dotąd skuteczna.

- On nie ma wizji, ale jednocześnie udało mu się uniknąć recesji w czasie bardzo groźnego kryzysu. Pod tym względem jesteśmy unikalni - tłumaczy politolog.

Markowski podkreśla, że Orban zdobył poparcie 53 proc. Węgrów. Tymczasem PiS, wygrywając wybory w 2005 r., miał 27 proc. głosów przy 40-procentowej frekwencji. To oznacza faktyczne poparcie na poziomie 10 proc. - Owszem, partia wygrała wybory i miała prawo formować rząd. Ale to na pewno nie oznaczało, że miała prawo dokonywania zmian fundamentalnych, konstytucyjnych, jak budowanie czwartej RP. I to jest ta zasadnicza różnica między Węgrami i Polską - wskazuje Markowski.

"Tupanie i wygrażanie sąsiadom to za mało, by budować nowy ład"

Politolog wyjaśnia, że węgierski polityk stworzył wielki ruch społeczny, który wyniósł go do władzy. - U nas opozycja nie ma lidera tego pokroju - zauważa Markowski. - Fundamentalna różnica między Orbanem i liderem polskiej partii opozycyjnej polega na tym, że to jest nieprawdopodobnie sprawny, inteligentny i światowy człowiek, który posługuje się językami - mówi politolog. - On wie, co w Unii Europejskiej powiedzieć, jak im dać prztyczka i jak się z tego umiejętnie wycofać. Tupanie i wygrażanie sąsiadom to za mało, by dzisiaj móc rzeczywiście budować jakiś nowy ład.

Utopii "Budapesztu w Warszawie" nie można jednak bagatelizować. Markowski zauważa, że iluzje niejednokrotnie już wpływały na bieg rzeczywistych politycznych wydarzeń. I jeśli polska opozycja stworzy przekonującą iluzję, może ona się okazać skuteczna.

Przeczytaj całą rozmowę z prof. Radosławem Markowskim w "Polsce The Times".