Wtórne dziewictwo FIFA, czyli Sepp Blatter i reformy

?Sepp Blatter przed kilkoma dniami ukręcił łeb reformom, jakie centrali futbolu miały przywrócić dziewictwo utracone po serii afer korupcyjnych, przy których bledną wszystkie inne? - pisze dla Tokfm.pl prof. Arkadiusz Stempin.
"Świat piłki nożnej z wielką radością przyjął wybór Waszej Świątobliwości na papieża, namiętnego zwolennika naszej dyscypliny sportowej" - napisał w osobistym liście do najsławniejszego Argentyńczyka najsławniejszy Szwajcar - i możliwe, że najbardziej wpływowy człowiek na świecie - Sepp Blatter.

Reformy?

Imperium Seppa Blattera, prezydenta FIFA, zrzesza wszak 208 krajów, więcej niż ONZ, a on sam na salonach politycznych cieszy się statusem prezydenta światowego mocarstwa. Ba, najmożniejsi tego świata kłaniają mu się w pas, by ściągnąć mundial do swojego kraju.

W tym kontekście afekt piłkarski papieża Franciszka raduje bossa piłki, który zaciera ręce z zadowolenia także dlatego, że papież swój urząd objął w zaawansowanym wieku 76 lat. Legitymuje to w jakiś sposób wiek Szwajcara, który niedawno świętował jubileusz 77-lecia i ani marzy o przejściu na emeryturę. A właśnie tego domagają się wszyscy ci, którzy po serii afer korupcyjnych na szczytach FIFA, z Blatterem w roli głównej, żelazną miotłą chcą pozamiatać masę brudnych smrodów, jakie nagromadziły się w piłkarskiej centrali w Zurychu.

Tymczasem na posiedzeniu Komitetu Wykonawczego FIFA, oficjalnie rządu, w istocie dworu Blattera, piłkarski monarcha przed kilkoma dniami ukręcił właśnie łeb reformom, jakie centrali futbolu miały przywrócić dziewictwo utracone po serii afer korupcyjnych. Bledną przy nich wszystkie inne, a sumy łapówek przyprawiają o zawrót głowy.

Konkurencja

Największa z afer polegała na utopieniu przez FIFA pół miliarda dolarów przy sprzedaży praw do transmisji telewizyjnych z mundialów 2002 i 2006 podupadającej firmie marketingowej ISL ze Szwajcarii. Kilku członków wierchuszki FIFA oskarżyło później Blattera o korupcję. "Blatter przekształcił FIFA w swoją dyktaturę" - brzmiał tenor oskarżeń. Ale imperator ze skłonnościami Napoleona i jego wzrostem (161 cm) z opresji wyszedł cało.

Zarzuty miały charakter poszlakowy. Prokuratorzy w szwajcarskim kantonie Zug skapitulowali. Oskarżenie wycofano. Walczący akurat wtedy o drugą kadencję prezydent FIFA zapewnił potężne dotacje krajom leżącym na peryferiach futbolowego świata, jak np. Bahamom. To ich głosami został ponownie wybrany.

Już zresztą pierwszy jego wybór na szefa FIFA na kongresie w Paryżu w czerwcu 1998 owiany jest skandalem. Rywalizując ze szwedzkim kontrkandydatem Johanssonem, uwodził najpierw federacje afrykańskie zorganizowaniem mundialu na ich kontynencie. Nie przekonało to 18 prezesów narodowych federacji. W noc przed głosowaniem do ich pokoi zakołatali więc wysłannicy Szwajcara. Z kopertami po 50 tys. dolarów każda. Na drugi dzień Blatter pokonał rywala. "W ciągu nocy straciliśmy 30 głosów, coś się musiało wydarzyć", komentował wynik wyborów zaskoczony Johansson. Tajemnicę paryskiej nocy ujawnili szef związku somalijskiego Farah Addo i brytyjski dziennikarz David Yallop, który wcześniej zasłynął odkryciem tajemnicy nagłej śmierci papieża Jana Pawła I. Przekupieni Afrykańczycy głosowali na Blattera także w imieniu nieobecnych elektorów. Blatter wyrzucił denuncjanta z Komitetu Wykonawczego. Druk książki Yallopa w Szwajcarii wstrzymano. Nauczony doświadczeniem przy kolejnych wyborach, 4 lata później, nie dopuścił do wystawienia kontrkandydata.

W pewnym momencie zawisły jednak nad nim chmury, kiedy ujawniono, że jego pretorianin i wiceprezydent FIFA Jack Warner na nielegalnej sprzedaży biletów na MS w Niemczech zainkasował na lewo milion dolarów O byłym nauczycielu historii z Trynidadu rozpisywały się wszystkie agencje prasowe. Ostatecznie FIFA ukarała Warnera karą miliona dolarów, z czego ten do dziś zapłacił 250 tys. Blatter nie mógł pozbyć się człowieka, który jako szef kontynentalnej federacji Ameryki Północnej i Środkowej gwarantował mu w wyborach 40 głosów elektorskich. Na kongresie wyborczym w Zurychu urzędujący prezydent przez aklamację został na trzecią kadencję potwierdzony na urzędzie. Także ostatnie przyznanie, akurat Rosji Putina i szejkom z Kataru, prawa do zorganizowania kolejnych mundialów oraz wybór na czwartą już kadencję prezydenta FIFA dało asumpt do nowych oskarżeń.

Świadectwo moralności

Przymuszony przed rokiem presją opinii publicznej Blatter powołał swojego rodaka z uniwersytetu w Bazylei Marka Pietha na szefa tzw. Komitetu Oczyszczającego, by wprowadził niezbędne antykorupcyjne reformy. Pieth, profesor prawa karnego i kryminologii, przez kilka lat zarządzał w szwajcarskim ministerstwie sprawiedliwości wydziałem od przestępstw gospodarczych, zorganizowanej przestępczości i prania brudnych pieniędzy.

Przed miesiącem profesor przedłożył rezultaty swojej pracy. Zawierały one 7 punktów, mające uczynić piłkarską centralę bardziej transparentną i odporną na pokusę korupcji. Wśród zaleceń figurowało m. in. wprowadzenie limitu wieku dla prezydenta i członków Komitetu Wykonawczego FIFA, upublicznienie wysokości ich pensji i premii oraz poddanie wszystkich najwyższych funkcjonariuszy FIFA testowi sprawdzającemu ich kwalifikacje wraz z wystawieniem im świadectwa moralności. Szczególnie wyśrubowany, jak na dotychczasową praktykę w FIFA, był jednak inny punkt: otóż wysoki próg dla egzaminowanych miało gwarantować zewnętrzne pochodzenie egzaminatorów, wywodzących się spoza środowiska piłkarskiego, a wyniesionych do rangi członków Komisji Etycznej FIFA.

Rewolucyjnie wręcz brzmiał ostatnia sugestia prof. Pietha - powołania do Komitetu Wykonawczego "czystych" osobistości o wysokim autorytecie spoza działaczy piłkarskich. FIFA sama postanowiła nałożyć sobie niepokalane dziewictwo.

"Bossowie FIFA zgodzą się na kosmetyczne zmiany..."

Tymczasem z końcem ub. tygodnia gabinet - z Blatterem na czele - większość propozycji, w tym także kadencyjność urzędów, limit wieku, nie mówiąc już o weryfikacji kandydatów na wysokich funkcjonariuszy FIFA wraz z wystawieniem im świadectwa moralności przez ekspertów z zewnątrz, uznał za makulaturę i wyrzucił do kosza. Wprawdzie takiemu egzaminowi zostaną poddani nawet obecni bossowie kontynentalnych federacji piłkarskich. Ale ostateczne słowo należeć będzie do własnej Komisji Etyki, której członkowie sami są uwikłani w afery korupcyjne. Zarzucono pomysł przyjęcia do Komitetu Wykonawczego osób z zewnątrz. Limit wieku uznano za "środek dyskryminujący".

Blatter, który niedawno obchodził 77. urodziny, zamierza za 2 lata, gdy stuknie mu jubileusz 40-lecia urzędowania w centrali w Zurychu (wcześniej był sekretarzem generalnym FIFA), po raz piąty ubiegać się o fotel prezydenta. Jego najwierniejszy sojusznik, pierwszy honorowy wiceprezydent, a zarazem szef finansów FIFA Julio Gordona, skończył 81 lat. Gdy w 1979 roku obejmował funkcję prezydenta argentyńskiej federacji piłkarskiej, obecny papież Franciszek studiował w Niemczech i nie był jeszcze nawet biskupem. Blatter jasno postawił sprawę, kto w FIFA rozdaje karty. Powołanemu przez siebie pełnomocnikowi od przejrzystości już wcześniej zmył głowę, gdy ten zaczął rozpowiadać prasie światowej, że demonstracyjnie ustąpi z urzędu, jeśli FIFA nie zaakceptuje jego postulatów. "Bossowie FIFA zgodzą się jedynie na kosmetyczne zmiany, blokując rzeczywiste reformy. Na tonącym Titanicu poprzestawia się jedynie leżaki" - zdradziła niemieckiej "Süddeutsche Zeitung" członkini teamu Pietha z Kanady Aleksandra Wrage.

Gdy gadatliwy profesor od nałożenia na FIFA dziewiczej niewinności wypaplał jeszcze kilka pikantnych szczegółów z sekretnych rozmów prowadzonych z Komitetem Wykonawczym, Blatter wręcz pienił się ze wściekłości: "Wkładałem mu do głowy, by się bez mojej zgody publicznie nie wypowiadał. Jego postulaty to tylko sugestie, nic więcej, wcielenie ich wszystkich w życie będzie niemożliwe". A kto płaci, ten także rozdaje karty, brzmi klarowna strategia Blattera, który na wydział prawa uniwersytetu w Bazylei przelewał spore sumy pieniędzy. Ile? Na ten temat milczy zarówno centrala piłkarska w Zurychu, jak i sam profesor - specjalista od transparencji.

"Futbol to więcej niż religia"

Jednocześnie prezydent FIFA z animuszem rozpoczął ataki na swojego długoletniego sojusznika Michela Platiniego, szefa europejskiej, jednej z pięciu kontynentalnych federacji piłkarskich. W nim Szwajcar upatruje głównego rywala w piątej batalii o fotel prezydenta FIFA za dwa lata. Na dniach skrytykował pomysł Platiniego przeprowadzenia z okazji 60. jubileuszu UEFA w 2020 roku mistrzostw Europy nie w jednym, lecz w kilkunastu krajach. Pomstował też gromko na Francuza, że się opiera wprowadzeniu na wielkich turniejach futbolówki z chipem, co raz na zawsze wyeliminuje sędziowskie pomyłki z nieuznaniem prawidłowo strzelonej bramki. I najważniejsze - w rywalizacji z Platinim Szwajcar kreuje swój wizerunek zbawiciela ludzkości, który piłką chce ulepszyć świat. "Futbol dla wszystkich, wszyscy dla futbolu! Bo piłka zbliża ludzi" - brzmi adresowana w świat dobra nowina.

"Futbol to więcej niż religia, więcej niż wszystkie religie. Wszak ludzki prainstynkt tłumaczy, dlaczego cały świat gra w futbol, skoro już nienarodzone dziecko kopie nogami w brzuch matki" - wykłada Blatter swoją antropologię i kosmologię zarazem. "Kto stworzył człowieka, ten jednocześnie wynalazł futbol". Słowo flankuje czynem, hojnie rozdając pieniądze na lewo i prawo. W przeciwieństwie bowiem do finansów Unii Europejskiej, skarbiec FIFA pęcznieje sumą 1,3 miliarda euro.

Blatter przekształcił MŚ w maszynkę do zarabiania olbrzymich pieniędzy. Dzięki sprzedaży praw marketingowych i do transmisji telewizyjnych oraz ze sprzedaży gadżetów i biletów za ostatnie dwie edycje MŚ: w 2006 w Niemczech i w 2010 w RPA, piłkarska centrala zainkasowała odpowiednio 2,2 oraz 2,5 mld euro. W Niemczech parlament uwolnił mundial od podatku za osiągnięte podczas finałowego turnieju zyski. Zresztą podatku w samej bogatej Szwajcarii FIFA także go nie płaci, gdyż w świetle tamtejszego kodeksu cywilnego nie jest ona organizacją przynoszącą jakikolwiek dochód. Stąd boss bossów miliony szwajcarskich franków w formie sponsoringu przesyła na konta Interpolu, federacji piłkarskich, kontynentalnych i narodowych oraz na wsparcie prestiżowych projektów socjalnych. Jednym z nich, którym Blatter buduje kult swojej osoby, jest akcja 1Goal. Wspiera ona wysiłki wielu rządów w Afryce, by do mundialu w Brazylii 75 milionów dzieci, które z powodu biedy nie chodzą do szkoły, zasiadły w szkolnej ławce.

Kto za kim?

Wreszcie boss bossów w walce o poparcie może liczyć na swoich pretorianów, członków Komitetu Wykonawczego, których trzyma głęboko w kieszeni. Łączą go z nimi wspólny interes (urwanie głowy pakietowi reform) oraz brudne machinacje. I tak Issa Hahatou z Kamerunu, zarazem wiceprezydent FIFA, po wymanewrowaniu konkurencji niedawno ponownie został szefem federacji afrykańskiej. Do własnej kieszeni ładował milionowe łapówki od firmy ISL. Podobnie jak inny zaufany Blattera, Paragwajczyk Nicolas Leoz, który za każdym razem, głosując na szefa, doczekał spokojnie w Komitecie Wykonawczym 83. roku życia.

Z kolei Moravi Macudi z poparciem Szwajcara i całkiem niezłą fortuną uzbieraną w licznych skandalach finansowych chce zostać szefem konfederacji azjatyckiej. Inny pretorianin Chuck Blazer z USA przyznał sobie ponad 10 milionów dolarów premii. Nie mówiąc o seniorze w tym gronie, honorowym wiceprzewodniczącym FIFA Julio Gordonie i głównym architekcie Blatterowskiego systemu brania i rozdawania, posiadaczu nieznanej ilości czarnych kont. Dlatego do spółki z bossem bossów całe to towarzystwo przemieliło na makulaturę dossier z zaleceniami profesora z Bazylei.

Jednemu tylko z zaleceń specjalisty od antykorupcji udzieliło swojego błogosławieństwa. Po owianym skandalem wyborze Kataru na gospodarza MŚ w 2022 roku, o czym miały decydować łapówki od szejków, a co w konsekwencji gwarantuje mistrzostwa w piekarniku, o wyborze gospodarza MŚ decydować będzie już nie wąski Komitet Wykonawczy, tylko kongres FIFA. Przy czym gabinet Blattera zastrzegł sobie prawo wyboru trójki finałowych spośród wszystkich ubiegających się kandydatów. Przewrotnie po zakończeniu obrad Komitetu Wykonawczego prezydent odtrąbił wielki sukces: "Proces samooczyszczania FIFA zbliża się do końca".

Ostatecznie Komitet Wykonawczy, udając dziewiczość, proces samooczyszczenia FIFA złoży do grobu na swoim kongresie z udziałem wszystkich 208 narodowych federacji piłkarskich, na który zaprasza w maju tego roku, a jakże - na bajkowy Mauritius.

Arkadiusz Stempin - historyk i politolog, prof. w WSE Kraków i na Uniwersytecie we Freiburgu.

Więcej o:
Komentarze (5)
Wtórne dziewictwo FIFA, czyli Sepp Blatter i reformy
Zaloguj się
  • aghrra

    Oceniono 4 razy 4

    Najwyższa pora aby UE i Szwajcaria zrobiły porządek z FIFA Federacja piłkarska zamieniła się bagno za którym stoi już nie tylko ustawianie meczy i korupcja ale podejrzewam pranie brudnych pieniędzy kontakty działaczy z przestepczością zorganizowaną a śledztwo wykaże zapewne inne kwiatki Tam gdzie brak jest jakiejkolwiek kontroli otwiera się pole do nadużyć

  • his_dudeness

    Oceniono 6 razy 4

    Wprowadzą technologię Goal Line to wszyscy go zaczną wychwalać pod niebiosa .

  • his_dudeness

    Oceniono 8 razy 8

    Świetny artykuł, pozdrawiam autora, oby więcej takiej treści.

  • fakiba

    Oceniono 10 razy 8

    Mafia może dopiero zacząć się uczyć od profesorów z FIFA jak dbać o swoje interesy

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX