Parlament Studentów RP skręca w prawo. "I zapisuje się do Oburzonych..."

"Minister Barbara Kudrycka ignoruje dialog ze studentami" - to cytat z listu Parlamentu Studentów RP. Na Facebooku w ciągu doby list poparło ponad 3 tys. studentów. Wszystko dlatego, że szefowa resortu nauki nie przyjechała na ogólnopolską konferencję studentów ze 120 polskich uczelni. - To nie jest w porządku - podsumował Piotr Müller, przewodniczący parlamentu, który, jak pisze "Gazeta Wyborcza", jest niedoszłym posłem PiS.
W sieci rozchodzą się memy z min. Kudrycką - polityk ogląda sobie na nich paznokcie, w komentarzu: "Studenci...? Coś mi się obiło o uszy" albo "Jestę ministrą". Część członków Parlamentu Studentów RP namawia do protestów na ulicach. Chcą, by minister uwzględniła ich postulaty w założeniach do ustawy o reformie szkolnictwa wyższego, które dziś mają złożyć. Chodzi im m.in. o wprowadzenie katalogu opłat, które uczelnie mogą pobrać od studenta, czy zniesienie obowiązku kończenia każdych studiów pracą dyplomową.

Inni studenci twierdzą jednak, że te postulaty to tylko pretekst do wejścia w konflikt z ministerstwem. - Sprawa jest polityczna. Chcą ostrzej działać i zbudować wśród studentów przybudówkę ruchu Oburzonych - mówią "Gazecie Wyborczej" studenci związani z Parlamentem. - Konferencja w Kościelisku wyglądała jak polityczny wiec - komentuje Konrad Wnorowski, przewodniczący parlamentu studentów Uniwersytetu w Białymstoku. - Byłem zdegustowany ciągłym narzekaniem, że minister nie przyjechała - dodaje.

Obecny przewodniczący parlamentu, Piotr Müller, startował w 2011 r. w wyborach z listy PiS, wtedy jeszcze jako szef samorządu studenckiego Uniwersytetu Warszawskiego. W przedwyborczym filmiku tłumaczył, że wybrał PiS, bo jest "jedyną alternatywą dla tego, co się obecnie dzieje w kraju". Dziś nie jest już związany z Prawem i Sprawiedliwością i utrzymuje, że partyjność go już w ogóle nie pociąga.

Więcej czytaj w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".